DOBRZE MIEC W DOMU FENIXA

Wczoraj wieczorem Mloda usnela bez problemu. Nawet wczesnie, wiec wstalam i poszlam spac dopiero o 23. Jak zwykle razem z nia. Po kilku minutach uslyszalam, ze jakos dziwnie oddycha. Po nastepnych kilkunastu sekundach trzymalam ja z glowa nad kiblem a ona zygala jak kot. Ten proceder powtarzal sie jeszcze z 10 razy. Po jakims czasie wymyslismy pomysl racjonalizatorski w postaci miski kolo lozka, zebym nie musiala lecec do kibla z 17kg, bo te stawaly sie jakos coraz bardziej ciezkie. Wiec miska a potem przyjmowal ja Boski i niosl do kibla a ja mylam miske.

System zawsze ten sam. Usnela. Spala. Nagle jeden oddech, dwa oddechy inne a po czwartym juz wisialysmy nad miska, potem mnie opadaly rece a Boski ja trzymal nad kiblem.

przyszlo rano.

Mloda jeszcze raz zygnela. Boski odszedl do pracy, my zostalysmy w domu.

Tadaaam o godzinie 9 rano Mloda juz wygladala na calkiem zdrowa. A teraz moze jeszcze nie za bardzo je, ale innych oznak choroby nie widzimy.

Jak fajnie miec w domu (szczepionego na rotawirusy) Fenixa.

SA TEZ ZALETY MIESZKANIA W WARSZAWIE – TWAROG

Tak, twarog kupilam sobie wlasnie. Jeszcze nie zdecydowalam czy zrobie nalesniki czy pierozki czy po prostu zjem go w kacie zanim przyjdzie Boski.

Nidgy w Czesi nie jadlam takiego pysznego twarogu. Tlustego a jak. 

Marudze na te Warszawe a jak, ale prawda jest, ze mysle, ze sie zaprzyjaznimy. Bo Bratyslawie -ktora miala 2 zalety: cieplo i kieszonkowosc – Warszawa ze swoja wielkoscia i rozmachem ma ich wiele.

Dzisiaj na przyklad twarog. Bialy ser, cudny. W tej chwili juz z rodzynkami i mlekiem. Pyyycha.

CZAS HONORU – Karol

Karol Ryszkowski to najbardziej tragiczna postac Czasu honoru.

Ogladam ten serial od kilku tygodni i dzisiaj w 64 odcinku popelnil samobojstwo. 

Dla mnie ten Ryszkowski to symbol tych popierdolonych czasow o ktorych opowiada serial. Kazdy z nas wierzy, ze bylby bohaterem… ale prawda jest taka, ze nie wiemy nic.

Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono.

TO NIE JEST KRAJ DLA CHORYCH LUDZI

Bylismy dzisiaj w jednym z prywatnych warszawskich center leczenia nieplodnosci.

Wyrecytowalam nasza historie problemow z poczeciem i donoszeniem potomka. Pan doktor byl pod wrazeniem, powiedzial, ze czuje sie jakby mowil z lekarzem. A potem stwierdzil:

– ja to widze na IVF, tylko IVF (zaplodnienie pozaustrojowe)

na co jeszcze raz milo odpowiedzialam panu doktorowi, ze nie jestem niestety pacjentem, ktory kwalifikuje sie do IVF. Nie mam z tym problemow moralnych, po prostu hormony, ktore uzywa sie przy stymulacji na mnie nie dzialaja.

Pan odpowiedzial podniesionym glosem:

– pani mnie jednak nie rozumie. Ja mowie IVF jest w tym wypadku najlepsze

Nie zbywalo nic tylko jeszcze raz powtorzyc dlaczego czescy lekarze nie sa zwolennikami tego rozwiazania a znaja mnie nieco dluzej i przedstawic argumenty przeciwko (bo u mnie nie dzialalo i malo prawdopodone zeby sie to zmienilo)

– no, takze pani nie chce IVF, to prosze zrobic tutaj 30 badan

– ale pan zna wyniki tych badan, jedno z nich robione w GRUDNIU 2013

– ale on je chce.

No to milo sie pozegnalismy i juz wiecej tam nie pojdziemy.

Sa inne rozwiazania niz IVF, wszystkie duzo tansze, gdyz juz pomine inne aspekty jak na przyklad mniejsza inwazyjnosc innych rozwiazan. Ale pan to widzi na IVF. Wyniki badan o ktorych mowa nie moga sie zmienic z miesiaca na miesiac, zwykle tez (bez podawania lekow) nie zmieniaja sie z na przestrzeni 3 miesiecy kiedy byla zrobiona wiekszosc z nich.

Nie wspomne o tym, ze za 10 minut rozmowy zaplacilismy 159 PLN a pan nawet nie podal zadnemu z nas reki (standard w Czesi)

Mysle, ze glownym problemem polskiej sluzby zdrowia nie jest brak sprzetu, ale podejscie wielu (choc na pewno nie wszystkich) lekarzy.  

Ukamienijcie mnie, ale tak to widze a mam porownanie.

Mowilam z jednym z najlepszych warszawskich specjalistow od nieplodnosci. Jesli ktos potrzebuje wiedziec gdzie i jakim prosze zostawic komentarz odpisze mailem. Nie polecam. 

Oczywiscie moge wypierdolic z Polski jak mi pewnie milo poradzi jakis komentujacy pan/i doktor, ale ogolnie mysle, ze byloby lepiej gdyby jednak lekarze zaczeli sie troche bardziej starac o pacjentow a nie przychody kliniki. A w wypadku ginekologow z atestacja przestali zartowac, ze malo zarabiaja, albo choc zdefiniowali ”malo”*

___

im tez zycze zeby zarabiali, tylko po co to jeczenie 😉

___

warto przeczytac: http://polska.newsweek.onet.pl/ile-pracuja-i-zarabiaja-lekarze-newsweek-pl,artykuly,278591,1.html

SIKU CZY TORT OTO JEST PYTANIE?

Mloda wrocila dzisiaj z przedszkola z piekna czapeczka na glowie. Byly czyjesc urodziny, byl tort, bylo super po prostu. Plakala tylko raz za to chwilke i bardzo jej sie podobalo. Musialysmy sie jeszcze wrocic po arcywazny obrazek na ktorym nic nie widac, luz blues po prostu. Przedszkole jest the best.

W domu zaraz po wejsciu zaczela sie rozbierac, a tak w polowie zapragnela siku. Zdejmujac z tej okazji rajtuzki i majty i spodnie. Na kibelek prawie wskoczyla i zaczal sie dlugi solidny… sik!

Ale spodnie i rajtuzki strasznie chciala zmienic. Hmm… okazalo sie, ze wszystko to jest troszke jakby mokre.

Dlaczego? bo jej sie zachcialo siku, a mial byc tort i czapeczki i ona NIE MOGLA isc do lazienki. Siknela tylko troszke, malutko i nikt nie zauwazyl a bylo tak super, ze nic nie powiedziala, zeby nie psuc zabawy bo przeciez bylo zupelnie fajnie! Pani nie powiedziala, bo to byl malutki, zupelnie nie godny uwagi sik. 

Myslalam, ze dla odmiany ja sie posikam ze smiechu z cudnego pomyslu wysikania sie tylko troche, zeby nie psuc zabawy. Wazne, ze tort byl PYSZNY!

DYKTATURA ORKIESTRY?

Bylismy dzisiaj na spacerze. Po drodze do metra (5 minut) spotkalismy 2 osoby z pudelkami na kase. W metrze na tych 10 siedzeniach na przeciwko siebie siedzialy 4 osoby z pudelkami orkiestry. Po wyjsciu – zaraz za bramkami co 5 metrow zaczepily nas kolejne 4 osoby. Poddalam sie i kupilam wolnosc za zlotowke. Wolnosc w postaci naklejki Orkiestry. Potem zaczepili nas tylko 2 razy.

Orkiestra zaczynala grac tak jakos jak bylam w liceum. Dzisiaj mijala 21 lat od pierwszego finalu. Zachwyt pomalu zmienil sie w sceptyczne podejscie tak jak orkiestra zmienila sie ze zrywu serca w fabryke. Jestem pod wrazeniem sum, ktore jest w stanie zebrac Orkiestra. Jestem zszokowana iloscia czasu antenowego i ogolnie przestrzeni medialnej, ktora dostaje.

I przede wszystkim jestem smutna, ze orkiestra jest w Polsce potrzebna w takim zakresie w jakim jest. Stan sluzby zdrowia jest pierwszym straszakiem, ktory mam na mysli mowiac, ze obawiam sie powrotu do Polski. 

Tylko na koniec wraca pytanie. Ile kasy, ktora zbierze orkiestra trafi do potrzebujacych?

PO TRANSFERZE

Od dzisiaj zaczynam wracac do Warszawy nie do Pragi. Dla mnie duza zmiana w glowie.

W czwartek moji ludzie zrobili dla mnie mega niespodzianke. Umowilam sie z paroma osobami ”na piwo” w czwartek. W czwartek okazalo sie, ze bedzie nas jakby wiecej. Konkretnie … caly team wlacznie z moim szefem, ktory w ramach honorow odwiozl mnie na miejsce autem. Byli nawet wszyscyi przedstawiciele handlowi.

Dostalam album ze zdjeciami i debilnymi podpisami pod nimi. Musieli sie strasznie nameczyc zeby go przygotowac. Jest bardzo ladny i bardzo pomyslowy. Napisali dla mnie wiersz i zmiescili tam wszystko z czego razem nabijalismy sie caly rok. Widzialam go juz z 10 razy 🙂

Za duzo mowili na temat spotkania po katach wiec w efekcie musieli zaprosic rowniez mojego nastepce. Fajny chlopak, madry, niestety ten typ, ze gdzie ty idziesz to on juz drugi raz wraca i ma klucze od kazdych drzwi. Gdzies pomiedzy 2 a 4 rano moj szef zmeczony jego opowiesciami powiedzial mu, ze jest madry jak RADIO i wyglada na to, ze to Radio juz chlopakowi zostanie :))

W kwestii ewentualnej pracy jeszcze sie nie zdecydowalam. Wyglada na to, ze moglabym pracowac 3 dni z Pragi, 2 z Wawy, ale ciagle nie wiem czy to praca dla mnie. 

Gosia spi…

OFERTY CHODZA PO LUDZIACH

Nowy pomysl wladcow pracowej galaktyki na moja przyszlosc wyglada nastepujaco:

Nasza firme kupila niedawno inna duza firma. Obie firmy maja wspolny top management a nad nimi jest jeden dyrektor generalny. Ten dyrektor generalny zajmuje sie wieloma innymi firmami tego samego wlasciciela wiec ma maksymalnie 2 dni czasu na nasza polaczona firme.

5 top managerow to oczywiscie osobowosci. Powinni pracowac razem, ale kazdy sobie rzepke skrobie. 

Krotko mowiac wielki szef potrzebuje niewolnika, ktory bedzie latal pomiedzy wladcami wszechswiata i pilnowal zeby nad wspolnymi projektami pracowali wspolnie. Bez formalnych prawomocy, ale z dostatecznym autorytetem zeby go nie poslali do … lasu glebokiego.

Raport bezposrednio wielkiemu szefowi.

Na razie jestem na etapie: 30% za, 70% przeciwko. Ale jutro ide na rozmowe z wielka personalna, zeby zobaczyc jak ona widzi ta pozycje.

W kazdym razie milo, ze o mnie pomysleli. 

ZMIANA WARTY

Ostatnie dni w Pradze, ostatnie dni – w miare we funkcji- w pracy. Przekazuje obowiazki.

Chlopiec jest mily, bardzo inteligentny i straszny misio misio. Te moje piranie stopniowo zjedza go zywcem, na razie ktos co rusz przychodzi sie starzyc pod tytulem ” dlaczego on z nami jeszcze nie mowil?”, bo jasnie panstwo sa przyzwyczajeni do tego, zeby szef wiedzial jak sie nazywa ich kot i dlaczego dzis maja dobry humor. 

Moj szef natomiast podejmuje kolejna probe przekonania mnie, zebym jednak zostala w Pradze. Wieczorem dostalam smsa, ze mam rano przyleciec jak na skrzydlach, bo ma dla mnie absolutnie fantastyczna propozycje.

Prawda jest taka, ze uwielbiam pracowac. Bardzo sie ciesze, ze mnie w pracy szanuja i chca. Jedyny problem w tym, ze nie mam zadnej pewnosci, ze uda mi sie jeszcze wyprodukowac drugie dziecko wiec mam nieodparta potrzebe przebywania z moja dziewczynka kazda mozliwa sekunde. Bo mam to jedno dziecinstwo do przezycia, obcalowania, wytulenia. No przesadzam. Chodzi do przedszkola i lubie jak wypadna z tatusiem na spacer. Ale tak ogolnie to nie wiem czy mi sie chce latac do Pragi i zostawic ja w Wawie skoro ja tak strasznie strasznie bardzo kocham. Choc z drugiej strony zawsze sie da wymyslec warunki, ktore by mi daly wiecej czasu (piatki wolne?).

Wracajac do dni niedawnych. Swieta byly cudne. Namielismy sie z rodzina Siostruni, dzieci sie wyzajmowaly Gosia. Gosia sie nabawila ze swoimi starszymi idolami. U rodzicow Boskiego tez bylo fajnie. Nie bylo Szwajcara (meza siostry Boskiego , ktorej tez nie bylo) wiec nie bylo powodow do stresow.

Sylwester – cudny! Pierwszy raz od roku 2008 nie spedzilismy go z Boskim na klotniach. Bylo milo, przyjemnie spacerowo, sushiowo (sama produkowalam) i po prostu fajnie.

Rok 2014 bedzie pewnie nie lekki, ale dobry. Taki po prostu. Ja, w kazdym razie, bede szczesliwa. Czego i wam zyczymy.