SWIETA ZA PROGIEM

Juz za chwileczke zrobi sie ciemno. Potem pojdziemy spac a jutro nagle wyskoczy na nas Wigilia.

I bedzie fajnie. Bedziemy razem. Bedziemy najedzeni. I naprezentowani. I szczesliwi.

W tym roku u Siostruni. A u Siostruni – jak wiadomo – swita sa najlepsze!

Wesolych Swiat i dla Ciebie!

Agradabla

mBANK GRA W KULKI NA MALE BRAMKI

Mily mBanku,

pod moim wpisem o problemach zwiazanych z otwarciem rachunku co rusz pojawiaja sie optymistyczne komentarze klientow zadowolonych z Twoich uslug.

Sami od siebie, mali przedsiebiorcy (bo z wykle tam prowadza linki) postanawiaja upewnic potencjalnych klientow mBanku o tym jak sa zadowoleni z uslug banku. Po moim komentarzu dotyczacym adresow IP przestales nawet robic bledy i podpiwac roznymi imionami osoby komentujace z tego samego komputera. No coz. Wszyscy sie uczymy.

Juz wystarczy.

Zagrajmy w otwarte karty: sciemniac to my a nie nas.

To nie byl przypadek, mily mBanku, ze tak szybko znalazles moj blog i wpis na temat problmow z otwarciem rachunku. Nie pomylilam sie podajac dokladnie tyle informacji ile potrzebowales, zeby mnie zidentyfikowac w swoim systemie CRM.

Tak sie sklada, ze internet to moja praca. Wiem co trzeba zrobic zeby Google szybko i skutecznie zaindeksowal moj wpis tak zeby latwo go bylo znalezc. Powiem wiecej, mam w zespole ludzi, ktorzy kiedys zajmowali sie wlasnie tym co teraz staraja sie robic Twoji internetowi PR specialisci, wiec jesli, mily mBanku, nie bedziesz bardziej kreatywny bedzie mi latwo przewidziec Twoje nastepne kroki.

Opisalam prawdziwa historie. Kropka. Trzy miesiace gralismy Twoja gre dzwoniac i proszac o pomoc, niestety bez odezwy. Potem pomyslalam, ze niekonwencjonalne metody moga przyniesc szybsze efekty. Udalo sie. I super. My mamy otwarty rachubek a Ty pare interesujacych wpisow na blogu. Zle PR to rowniez PR. Mysle, ze wszyscy czytelnicy mojego bloga juz zrozumieli, ze mBank walczy o dobre imie i latwo sie nie poddaje.

Zamiast walczyc ze mna badz zadowolony, ze ciagle jestesmy klientami mBanku. Ale nie przeginaj paly juz na pierwszy rzut oka podrobionymi komentarzami. 

Lacze wyrazy szacunku,

Agradabla

 

P.S.

na wiosne bede szukala pracy w Wawie, mozesz sie zglosic 😉

OSTATNIE DNI

Moje odejscie z pracy zbliza sie wielkimi krokami. Musze byc w Pradze, wiec ciagle w kontakcie z ludzmi i nie czuje tego tak bardzo jak powinnam.

Ksiezniczka daje rade z Tata w Warszawie, nawet kucyki jej rano robi. 

W przedszkolu juz ma kolezanki, nie placze przy przekazywaniu i z duma przynosi kolejne naklejki ”well done”.

Ja – z nudow – zaczelam robic czapki na szydelku. Musim sie nauczyc od Nocnej zmiany jak zrobic taka cudna narzute jak ma ona. Bo robi piekne 🙂

BIEGNIJ, mBANK, BIEGNIJ!

Po wczorajszym wpisie pracownika mBanku nie zdecydowalam sie pisac maila (bo mi sie nie chcialo po raz Xty opowiadac tej samej historii tym razem w formie pisemnej). Zamiast tego zadzwonilam na infolinie.

Za pierwszym razem nie dalam rady, zgubilam sie w gaszczu ”jesli chcesz kupic sobie slonia w karafce wybierz numer 8”, za drugim czy trzecim razem dodzwonilam sie do konsultanta.

Nie wiem czy to ma zwiazek z blogiem, ale nagle nie bylo konieczne podawanie PESELU, nazwiska rodowego chomika stryjenki mojej tesciowej tylko pani od razu powiedziala, ze mam chwile poczekac, bo musi porozmawiac z przelozonym.

Po paru minutach czekania (na czeskim telefonie, sic!) niezmiernie milym glosem oznajmila mi, ze bardzo przepraszaja za problem i do 48h nasze konto zostanie aktywowane. NAJPOZNIEJ za 48h. Ze juz natychmiast leci pedzi i bedzie pisala maila a za cala sprawe przepraszaja i bardzo im smutno z tego powodu, caly dzial w zasadzie kleczy na grochu.

Tak wiec odliczamy. Rozmowe z konsultantem skonczylam wczoraj o 18:20, zobaczymy ile godzin bedzie trwalo max. 48h.

mBANK – WITAJCIE W NAJGORSZYM BANKU SWIATA

Po przyjezdzie do Polski w sierpniu Pan Boski zlozyl wniosek o otwarcie rachunku wspolnego dla nas obojga.

Wniosek zostal przyjety, przyjechal kurier, Boski podpisal potrzebne papiery. Pieniazki z jego wyplaty zaczely wplywac na rachunek. Zero problemu… hmm

Nikt mu nie powiedzial, ze rachunek nie zostanie aktywowany do czasu kiedy ja nie podpisze papierow. Dzwonil do MBanku wielkrotnie, niestety po GODZINIE (60 minutach) czekania na linii zwykle ktos odlozyl telefon, chyba nie bylo konsultanta z angielskim i zabawa zaczynala sie od poczatku. Po jakims czasie Boski sie poddal i zaczal rozmawiac z Bankiem swoim przecudnym polskim. Dowiedzial sie, ze trzeba czekac na mnie…

Podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce (4-10.11) ja zadzwonilam do banku. Kurier przyjechal ponownie. Podpisalismy (oboje) nowe papiery. Kurier odjechal. Doszedl mail i sms, ze konto w banku bylo aktywowane. Nastepnego dnia zadzwonil kurier a nastepnie odwiedzil nas 2h pozniej niz zapowiadal (wiec obudzil Gosie). Okazalo sie, za papiery PODPISALISMY a oni chcieli nie podpis tylko ladnie napisane imie i nazwisko. Nie pomogly wytlumaczenia, ze nie mamy 5 lat, zeby sie podpisywac imieniem i nazwiskiem. Ok, podpisalismy papiery ponownie. To bylo w srode czy czwartek. W niedziele na infolinii informowano nas, ze konto zostanie aktywowane do konca nastepnego roboczego tygodnia (15.11). A ten mail i sms to taka pomylka…

Niestety w srode (13.11) kurier byl znowu… z umowami a na nich karteczka… dlaczego podpisalismy umowy drugi raz?

Nie trudno sie domyslic, ze nasz rachunek nadal nie zostal otwarty.

Za przedszkole Gosi (drogie jak szlak!) i czynsz (nie tanszy) muselismy zaplacic z czeskiego konta. Na naszym koncie w mBanku sa juz 3 wyplaty Boskiego do ktorych nie mamy zadnego dostepu.

Nie da sie dojechac do jakiegos oddzialu i WYBRAC pieniedzy, nie da sie uzyc karty platniczej, nie da sie przesunac srodkow na inne konto. Musimy walczyc do konca, choc cholernie sie nam nie chce.

Prawdopodobnie zajedziemy do jakiegos banku i owtorzymy rachunek, zeby juz nastepna wyplata szla do innego banku jak my sie tu bedziemy bawic z mBankiem zeby ewentualnie byl tak laskawy i oddal nam kupe kasy (przynajmniej dla nas), ktora mamy na rachunku.

Jednym slowem WKURW. Ale co mam z nim zrobic, skoro mily pan lub pani na infolinii ma tylko tyle kompetencji, zeby po raz 30 zapytac sie o nazwisko panienskie mojej matki…

Z MATECZKI PRAGI

Czlowiek dwa razy mrugnie oczami a tu nagle sroda.

Tak, znowu jestem w Pradze, tym razem do piatku.

Mloda w Warszawie z tatusiem i dziadkami. Ja walcze w pracy.

Jak mam wyjechac z Pragi to sie oczywiscie posypaly oferty pracy. Moge wybierac, przebierac, tylko lokalizacja jakby nie ta.

Pierwsze wrazenia z Wawy?:

1. wszedzie mozna kupic koperek, pietruszke. No szok. W Pradze tez sie da, ale umowmy sie nie sklepiku na rogu ulicy. Aaa moze dlatego, ze nie bardzo sa sklepiki na rogu ulicy

2. Stary Mokotow gdzie mieszkamy jest chyba swiatowym centrum przedszkoli i zlobkow. Kilka minut od domu naliczylam kilka obiektow jednej i drugiej kategorii

3. Chleb – ciagle nie wiem gdzie kupowac chleb. Wszystkim tutaj twierdze jaki to w Polsce jest super chleb, ale prawda jest taka, ze u Siostruni na wsi to jest super, ale w Wawie znalazlam dotad tylko takie zwykle przemyslowe chlebiska, ktore drugiego dnia nie smakuja. Chleba mi trzeba, ratujcie!

4. Warszawa jest czysta – nawet moi tesciowie tak mowia a to jest wyczyn. 

No i to tyle na poczatek, bo ciagle jeszcze cierpie na warszawska agorafobie i malo co wychodzilam z domu 🙂

Usmiechy.

JUZ CZWARTEK

Urlop ucieka w nieprzyzwoitym tempie. Tak jak pierwsze dni Gosi w przedszkolu.

Panie przedszkolanki mowia, ze spoko daje rade. Ze costam pojeczy ale to jej powiedza, ze zadzwonia do mamy (a to sie za sekunde uspokoi) i bawia sie dalej.

Do przedszkola daje jej wode, ale chyba sie to nie sprawdza bo stoja tam wszystkie te wody niewypite. Bedzie trzeba dawac soczek. Niezdrowy, no nie zdrowy, ale lepiej zeby pila niz nie pila.

Ja ciagle jeszcze nie opuszczam mieszkania za bardzo. Nie zebym sie bala 🙂 ale taka jakas zmeczona ciagle jestem no to siedze w domu i odpoczywam, czytam, ogladam seriale.

Dzisiaj byc moze bede musiala troche popracowac, co mnie nie cieszy, ale jednak jakos przezyje.

Czytam Walkowanie Ameryki, ktore mi kiedys pozyczyla Siostrunia i zapomnialam. Bardzo fajne.

W zwiazku z brakiem weny nie bede kontynuowala watku. W kazdym razie pozdrawiam z Warszawy i chyba pojde spac 🙂