ROK SMOKA

Nie wiem czy wiesz, ale mamy wlasnie ROK SMOKA. Ja jestem zodiakalnym smokiem i Boski jest zodiakalnym smokiem. Czlowiek by sie spodziewal, ze jak raz na 12 lat gwiazdy spojrza w jego kierunku to moze jednak przychylnie. A tu dupa. Globalna tendencja znizkowa.

Nawet przeczytany horoskop na Onecie nie daje nadzieji:

Pomimo faktu, że jest to rok Smoka, znakowi temu nie będzie przyświecać żadna pomyślna gwiazda, a wręcz przeciwnie, zawładnie nim aż siedem gwiazd fatalnych, z Potrójną Karą włącznie. Jednakże w tym roku nie będzie można błyszczeć na żadnym polu, trzeba będzie poddać się znojowi życia codziennego. I to, niestety, niemal w każdej dziedzinie. Gdyby jednak jakaś korzystna sytuacja zaistniała w życiu Smoka, musi on pamiętać, że będzie trwała jak błysk flesza, i jak błysk flesza może oślepić. 

Malutki plomyk nadzieji daje zywiol przypisany do naszego smoczka – Ogien:

świat potrzebuje Ognia, zatem pojawiła się dla Ciebie pewna szansa na bezproblemowe przejście przez rok pełen wody. Nie wycofuj się, tylko działaj.

I tak mam zamiar zrobic. Choc jeszcze nie zupelnie wiem kiedy.

DOSWIADCZENIA

Staram sie tlumaczyc sama sobie, ze nawet te najgorsze doswiadczenia sluza do tego, zebysmy mogli docenic to co mamy. Zeby w przyszlosci nie zawracac glowy sobie i otoczeniu problemami, ktore DA sie rozwiazac i na ktore mamy wplyw, tylko cieszyli sie, ze los dal nam chociaz szanse cos zmenic. Brzmi tragicznie i jest tragicznie, ale dam rade. Ten mikser w srodku mnie ciagle jeszcze pracuje pelna para, ale na pewno kiedys przestanie a ja bede silniejsza. Szkoda, ze zycia nie da sie przewinac o pare miesiecy, tylko trzeba odkapac kazda godzine, wyryc ja sobie na czole. Wiem, ze tak ma byc, ze tak jest dobrze, ze nic sie nie dzieje przez przypadek a wiekszosc rzeczy ma sens, tylko czasem chwile trwa zanim go zaakceptujemy. W  kazdym razie zyje, walcze, chociaz na razie troche przegrywam, ale to nigdy nie trwa wiecznie. Na razie fenix ciagle jeszcze idzie w kierunku spalenia, ale potem pozbiera co dostalo i wstanie ze swiadomoscia faktow, ale bez ogladania sie za siebie. 

KOBIETA i OKULARY

Okulary 1

zdjecie bylo zrobione po zakupie okularow i butow w pociagu ”z Pragi” czyli z centrum. Wieczorem trzeba sie bylo isc wykapac, koniecznie w okularach…

Gosia i Okulary

a rano okulary poszly z nami na spacer:

Okulary i Gosia

wieczorem okazalo sie, ze w okularach rownie dobrze wyglada pepek:

Okulary i pepek

Pozdrowienia z Pragi 🙂

KLIENT W CZECHACH

Ostatnio pisalam na sasiednim blogu, ze w Czesi zyje sie bardzo dobrze, ale cechuje je jedna drobna niedogodnosc a mianowicie: beznadziejne podejscie do klienta. Za tych nascie (??!!) lat co tu mieszkam i pod tym wzgledem jest lepiej, ale nadal czasem spotykam sie z cudnymi sprzedawczyniami, ktore moglby z mostu zagrac w ”Misiu”.

Na przyklad dzisiaj…

Wybralysmy sie z Gosia pociagiem do miasta (w sensie do centrum, bo pociagiem mamy 7 minut a metrem az 11:) w celu zakupienia butow wiosennych i spiochow.

Spiochy zwykle kupujemy w Mothercare, bo jak sie kupuje w paczce po 3 sztuki to nie wychodza drogie, a mam wrazenie, ze sa niezniszczalne. Problem w tym, ze Gosia juz jest duza i nie ma za duzego wyboru spiochow (a konkretniej pajacykow, ale ja na nie mowie spiochy) w rozmiarze 24 do 36 miesiecy. W Bratyslawie byly tylko jakies mdle a ja sobie wymarzylam takie w kolorowe kropy. No i prosze Panstwa byly! Niestety tylko jedna para i to zapakowana w worku, ktory wygladal jak po przezuciu krowa i to zaraz po krotkim przemarszu wojsk. Spioszki byly w nim poskladane tylko na oko i tez wygladaly niezupelnie wabnie, ale oni tak czasem maja. Pewnie ktos oglada, rozerwal, no trudno.

Podaje spiochy pani przy kasie (staly oczywiscie trzy, zadna nie raczyla podejsc do regalow) i mowie (normalnie): – szkoda, ze to opakowanie wyglada tak nieestetycznie.

Pani opryskliwie: – JAK SIE PANI NIE PODOBA, TO NIECH PANI NIE KUPUJE!

Oniemialam i powiedzialam: – wie Pani co, chyba rzeczywiscie ich nie kupie, juz sie troche odzwyczailam, zeby sprzedawczyni byla tak nie przyjemna.

Pani: – Ja nie jestem nieprzyjemna! Mowie tylko, zeby pani nie kupowala jak sie nie podoba, musu nie ma. One tak musza wygladac, bo my tam chip wkladamy. (Do kolezanek: -Czy ja jestem nieprzyjemna? – nie, nie wcale!)

ja; – no chyba nie musza, skoro wszystkie pozostale nie maja potarganych opakowan. No ale trudno, dowidzenia.

No i zostalam bez spioszkow, ale i bez zalu. Zupelnie serio jest to dla mnie oszalamiajace, ze baba w sklepie moze na mnie tak wyskoczyc. Gdybym miala zly humor, albo powiedziala to jakims nieprzyjemnym tonem. Ale nie! Kupilam, chwile wczesniej, buty dla mlodej, oby dwie bylysmy zadowolone, dzien przyjemny. Dokonale rozumiem, ze pani mogla byc zmeczona, tylko nie wiem dlaczego musiala byc tez opryskliwa. Ale coz. W Czesi jest nawet takie fajne zdanie: postawil sobie gospode, ale chodzili mu tam ludzie. Coz.

SZOK

Wyglada na to, ze mam ok 2h dla siebie.

Jestem w szoku. No, dla siebie. Musze wymienic wklad w duuzej zmywarce. Zaladowac pralke. Posprzatac. Ale i tak. I co ja teraz zrobie z tak pieknie rozpoczetym dniem?:)))

(to ostatnie zdanie to byl zart, 2h to bym mogla gapic sie na TV, lezec plackiem na ziemi, dlubac w oku, spac, kapac sie, phii, co ta sa 2h. Cuddny czas:)

LEKKI KRYZYS OSOBOWOSCI

Gosia przezywa dzisiaj lekki kryzys osobowosci. Po pierwsze posikala sie 3 razy w ciagu dnia. Rzecz doprawdy niebywala juz wiele miesiecy. Fakt, ze bardzo ja to ubawilo (tak sobie pruknac z dubeltowki i sie zlac:), ale skad ten pomysl?

Na zakonczenie dnia (mam nadzieje) biegla do mnie z taka werwa, ze sie przewrocila i walnela nosem w noge fotela … ze az biedakowi krew pociekla. Doktor Mama i Doktor Tata wytarli nosek i natychmiast sie humor poprawi. Ale lekki stan przedzawalowy (u protoplastow) byl.

Za to autodestrukcja w regresie, chyba jej sie znudzilo skoro nie reaguje 🙂

Poza tym kupilam dzisiaj 5 opakowan modeliny firmy Jovi v roznych kolorach, kazde po 2,15 EUR!!! liczac na to, ze sie wyzyje plastycznie. I szlak mnie trafil! Modelina jest firmowo chyba zeschnieta i luszczy sie i rozpada. Jak ja mam pracowac w takich warunkach??? Dobrze, ze odpakowalam tylko 2 woreczki (bo chcialam zrobic zolto niebieskiego slimaka). Pozostale 3 dam jakiemus kuzynowi Gosi. A co. Moze ktos bedzie zdolniejszy niz ja i jakos te modeline wykorzysta.

Ide pasc tygrysa i spac. 

KOGIEL MOGIEL

Dzisiaj bedzie o wszystkim i o niczym, bo mnie tak przemyslenia naszly.

1. Na strone Minikucharki wlozylam przepis na trotille. AsiaYa sprawdzala (ma meza oryginalnego, hiszpanskiego, to sie zna) i nie miala wielkch zastrzezen, wiec sie chyba nadaje.

2. Ostatnio do sieci trafia wiele rozneglizowanych zdjec roznych aktoreczek. Zwykle takie zdjecia wygladaja podobnie. Pani stoji i robi zdjecie swojej pupie w lustrze w lazience, albo w drzwiach szafy. Albo podobnym stylem robi zdjecia gornej partii ciala. Prawde mowiac wcale nie jestem jakas pruderyjna. Mysle, ze dobrze zrobiony akt nie jednej z nas poprawil by humor. Tylko pytam sie jak to mozliwe, ze NAGLE, PRZEZ PRZYPADEK wyciekaja takie cudne zdjecia. Moje na przyklad nie wyciekaja na FB na przyklad. Dlaczego? odpowiedz jest prosta: bo nie robie sobie takich zdjec przed lusterkiem w lazience. A gdybym kiedys zrobila to na pewno nie roztrabie tego urbi et orbi, zwlaszcza jesli bylabym osoba puliczna. Troche mi to przypomina sytuacje z dowcipu: Jolka, choc na druga strone!, Jolka: nie ide, bo byscie mi cos zrobili, – Nie Jolka, nic ci nie zrobimy! Jolka: to po co mam chodzic? (ja sie pytam czemu akurat aktorki maja takie ciulate zdjecia jak moga miec najpiekniejsze akty na swiecie???!!)

3. Kubica. Sledze caly czas to co sie pisze o jego powrocie do sportu. Jednego dnia pisza, ze odpadla mu reka, drugiego, ze testuje hipopotama. A zadna z tych wiadomosci nie potwierdzona. Podoba mi sie podejscie samego Kubicy. Nie mowi nic. Jak bedzie mial cos do powiedzenia to powie.

4. Radwanska versus Kowalczyk. Mamy w Polsce aktualnie dwie bardzo utalnetowane sportow (kinie? jak sie to odmienia po polsku?), Kowalczyk i Radwanska. Obie maja na swoim koncie duzo sukcesow, sa zdeterminowane, oddane sprawie. Z niezrozumialych dla mnie samej powodow Kowalczyk kocham jak wygrywa czy przegrywa. Wydaje mi sie, ze chociaz jest jedna z najlepszych zawodniczek w swojej dziedzinie jest normalna. Radwanska natomiast wywoluje u mnie niechec. Trzymam za nia kciuki, podziwiam osiagniecia, ale nie lubie baby i juz.

5. Gosia ma ostatnich pare dni skonnosci do autodestrucji. Najpierw bongnie mnie piasteczka a jak jej mowie, zeby nie bila mamy to wali sama siebie zacisnieta piasteczka w piersi. No to mowie, zeby nie bila mojej Gosi i przestaje, albo nie, ale pozwala, zebym ja zatrzymala. I tak kilka razy dziennie. A od wczoraj ma nowa torture, sama siebie szczypie. Mnie tez szczypala, wiec widze, ze jej to przesadnie nie boli, ale to nie ma znaczenia. Nie wiem dlaczego to robi, albo co moge zrobic, zeby tego nie robila? W zyciu nie dostala od nas nawet klapsa. Ostatnio sie nawet z Boskim dlawno nie klocilam, wiec w domu nie ma w zasadzie zadnej agresji. Nie rozumiem, a chcialabym. Ma ktos podobne doswiadczenia?

6. Ulubiony kolega Gosi, ktorego widziala tydzin temu (i ja tez) dostal ospe. Gosia byla na ospe szczepiona, zeby uniknac ewentualnych powiklan zwiazanych z jej troche oslabiona odpornoscia, wiec nie powinno byc problemu. Ja ospe mialam.

7. Kupilam sobie ( w koncu!) przeciskarke do ziemniakow. Taka jak pewnie miala Twoja babcia a ma chyba kazda kobieta w mojej rodzinie. A ja dotad nie mialam. A teraz mam. Pierwszego dnia zrobilam ziemniaki przeciskane z podsmazona cebulka. Z KILOGRAMA ziemniakow. Malo co a nam zabraklo. Konkretniej jak zostala tak 1/4 Boski powiedzial: a Ty juz nie jestes glodna, co nie? no to nie bylam :))

DIETA i INNE KAWALKI DNIA

Mloda postanowila, ze skoro juz byla zwazona u lekarza i to na wadze z dokladnosci do kilograma i do tego wyszlo, ze wazy o 0,5kg mniej niz wazy, to ona jesc nie bedzie. Przeszla na diete owocowa. Czyli je glownie owoce rozne a do tego max bulke, makaronik albo kotleta.

Coz. Spi ladnie cala noc. Budzi sie max. raz zeby sie napic wody, wiec co ja sie jej bede mieszac do kulinarnych zwyczajow.  Zazdroszcze oczywiscie wszystkim mamom, ktore sie martwia o zrownowazony, bio- jadlospis. Ja sie martwie, zeby choc ziemniaka zjadla 🙂

My natomiast nie jestesmy na diecie. W sobote zrobilam tortille wg przepisu w Gazecie, ktorego niestety nie potrafie znalezc. Byla bardzo dobra, choc oczywiscie kolo takiej z calle Betis w Sevilli nie lezala 🙂 Boskiemu tez smakowala. Odmowil nawet polania keczupem z ktorym je nawet jajecznice, zeby sobie smaku nie popsuc:) 

 

Znalazlam wczoraj test sluchu muzycznego. AsiaYa probowala i wyszlo, ze jest bardzo muzykalna. Ja probowalam i wyszlo, ze mniej niz AsiaYa, ale tez niezle, niezle.

No a co Ty? Kto ma 5 minut zapraszam do zabawy 🙂

Czytam to po sobie i widze, ze jakas nieteges jestem. Ide rzucic zwloki obok Pirlipatki. Aktualny klucz do usypiania: polozyc sie do lozka o 13:35 o 13:45 spi jak zabita. Wczesniej i pozniej usypianie trwa wiecznosc. 

GDZIE SIE PODZIAL STYL?

Boski przywiozl mi z Warszawy Twoj Styl, wydanie z marca. Jest tam artykul na temat cesarki na zyczenie pod tytulem ” Mama rodzi punktualnie”. Przyznam, ze jestem zszokowana. Jakos tak przyzwyczailam sie, ze Twoj Styl stara sie przedstawiac obiektywnie wszystkie poglady na sprawe.

Ten artykul jest batyfikacja cesarek na zyczenie.

Nie, w przeciwienstwie do porodow domowych, nie mam nic przeciwko cesarkom na zyczenie. Sadze, ze moze byc bardzo duzo powodow dla takiego wlasnie rozwiazania, od czysto medycznych przez zle doswiadczenia czy po prostu wielki strach przed bolem. Uwazam jednak, ze w czasopismie opiniotworczym powinny byc przedstawione obie strony medalu. Nie tylko peany ale tez realne zagrozenia. Nie tylko zdania typu “moj maz ginekolog, ktorego nazwiska nie zdradze, bo sie boje, powiedzial…”. Moim zdaniem powinna tam byc chociaz jedna glupia tabelka a w niej ginekolog A przedstawiajacy swoje opinie i  pozytywne doswiadczenia dotyczace cesarek na zyczenie oraz ginekolog B, ktory opowie o swoich doswiadczeniach, ktore przemawiaja przeciwko takiemu rozwiazaniu.

Ciesze sie, ze medycyna pomaga nam zyc. Zastanawiam sie jednak, czy czasem nie zaczynamy przesadzac i obchodzic nature. Sadze, ze czasem warto dac jej i sobie szanse.