Co robi Gosia jak ja jestem w wannie? Co by robila? czyta 🙂

Co robi Gosia jak ja jestem w wannie? Co by robila? czyta 🙂

W drugiej klasie liceum nagle zmienili nam nauczyciela z j.niemieckiego. Przyszedl pan nazwijmy go Pietkowski (od jego nazwiska nazwalismy potem szara, poplamiona, materialowa torbe z uszami, ktora nosil do pracy – tzw. pietkowke). Pan Profesor wprowadzil w nasze zycie rewolucje. Ten rok uczylismy sie glownie niemieckiego. Co tydzien we wtorek byla kartkowka z materialu dowolnego (jedynym kryterium bylo to, ze juz go omawialismy) a w poniedzialki i czwartki pytal. Pytal na siedzaco przy stole a obok delikwenta stal “kwiatek antystresujacy”. Szkoda, ze czlowiek dostawal zawalu ze strachu przed niemieckim. Przed wywiadowka pan Profesor dyktowal kazdemu co sadzi o jego postepach w nauce a rodzice musili to podpisac. Mielismy w klasie taka dziewczyne, ktorej napisal, ze jest rewelacyjna, ma talent i powinna zajmowac sie jezykami. Mial racje. Skonczyla iberystyke, z tego co wiem nawet jakis czas wykladala na uniwersytecie gdzies w ameryce poludniowej*
No w kazdym razie jedna z pierwszych lekcji z nowym nauczycielem dotyczyla jedzenia. Zapytal sie: – a co mowicie jak wam smakuje zupa? – a my: … … … ???
a on: uhmm hmmm LECKER! (pycha)
I wlasnie taka zupe dzisiaj zrobilam. Pomidorowa na rosole. Najpierw rosol (czesc odlalam Gosce na jutro, obecnie je tylko rosol) warzywa z rosolu rozmiksowalam z usmazonymi pomidorkami z cebula i bylo tak dobre, ze teraz juz zostal tylko garnek. Pycha!
Boski dostal liste i poszedl z kolezanka na zakupy.
Lista:
– mrozone karotki
– 3 sredniej wielkosci pomidory
– mieso mielone
– brokuly
– makaron
kupil:
– kg marchwi
– opakowanie pomidorkow koktailowych
– miesa nie kupil bo uwaza, ze mielone jest bee
– brokulow jego zdaniem w billi nie bylo
– o makaronie zapomnial
…
mam to jakos komentowac?
Juz dluzszy okres czasu poczytuje 2 polecone blogi na temat chorych dzieci.
Pierwszy z nich opowiada o Ani, 5 letniej dziewczynce chorej na Osteogenesis Imperfecta. OI to choroba genetyczna polegajaca miedzy innymi na zwiekszonej lamliwosci kosci. Nulka – bo tak mowia na nia rodzice (teraz juz ojciec, bo mama umarla na powiklania zwiazane z zapaleniem pluc), dzielnie walczy o to aby w przyszlosci mogla chodzic. Z uwaga sledze postepy malej Ani i trzymam za nia kciuki, jest bardzo pracowita pogodna i dzielna. Musze przyznac, ze poza wszystkimi dobrymi uczuciami, ktore mam dla malej wojowniczki, CODZIENNIE sie wsciekam, ze jej matka – ktora byla chora na te sama straszna, GENETYCZNA, chorobe zdecydowala sie przyprowadzic ja na swiat. Mozecie mnie zlinczowac, ale nie moge tego zrozumiec. Wiem, ze ta pani bardzo chciala miec dzieci, znalazlam informacje, ze wraz z mezem zajmowali sie kiedys jakimis dziecmi z domu dziecka, ktore im potem odebrano, bo nie chcieli odwiedzic socjalnych pracownikow. Dlatego zdecydowali sie na wlasne. Nie rozumiem!!! Milosc czasem polega na tym, zeby nie miec czegos na czym nam bardzo zalezy. Ania nie bedzie miala lekkiego zycia a rodzice musieli sie z tym liczyc sprowadzajac ja na swiat. Mam nadzieje, ze problemy nadrobi charakterem, bo wyglada na swietna dziewczynke. Trzymam kciuki, zeby swoje problemy potrafila przekuc w atuty.
Drugi blog to historia Laury. Dziewczynka jest chora na klatwe Odyny (CCHS) + powiklania – osoby chore na te chorobe po usnieciu przestaja oddychac. Mama Laury jest absolutnie najpozytywniejsza osoba na swiecie. Sadzac po zdjeciach mala idzie w jej slady. Trzymam kciuki, zeby szystko udalo sie znalec lekarstwo albo choc maksymalnie polepszyc jakosc zycia dziewczynki i jej rodziny.
A wczoraj przechodzac z blogu Nulki zaczelam czytac o innych dzieciach z ktorych wiele juz nie ma miedzy nami. Znalazlam blog malej Hani, ktora umarla, ale rodzice nadal pomagaja innym osobom, ktore walcza o dobre zycie dla swoich dzieci. Bardzo polecam odwiedzenie tego blogu. Co ciekawe wiele blogow przestalo istniec. Najpierw sie zmartwilam a potem pomyslalam, ze to dobrze, ze rodziny potrafily isc dalej, mam nadzieje, ze ze spokojem w sercu.
Musimy pomagac. Nie wazne jak i komu, ale musimy pomagac ludziom wokol nas za to cale szczescie, ktore spotyka nas i naszych bliskich. Bo to wstyd nie robic nic jak jestesmy zdrowi i pomoc mozemy. Nie ma co sie wstydzic swojego szczescia, ale trzeba sie nim dzielic.
Gosia skonczyla 15 miesiecy. Ostatnio pisalam Siostruni, ze nie mowi jeszcze zbyt wiele, ale jak zaczelam wymieniac jakie “slowa” uzywa sama od siebie to okazalo sie, ze nie jest ich tak zupelnie malo. Wyliczmy:
1. am – jak chce jesc
2. TATA – uwaga pod pojeciem tata miesci sie tata, mama i gosia! – tata to – my 🙂 zazwyczaj, albo jak dzwoni telefon to juz tata sam
3. mama – jak BARDZO chce zebym przyszla
4. bam
5. kupka
6. BANIA (banan)
7. PES
8. Hau Hau
9. KuRka
10. Ko ko
11. A(h)oooj
12. czesc
13. brum brum
14. tany – jak chce zebysmy tanczyli
15. dac
16. eszcze
17. babcia
18. nieee
19. papa
20. cici – jak chce mleko
21. kluk – chlopiec
22. tam
23. pupka
24. baba
24. “k” – literka k, ktora ma nalepiona na scianie i jest to najsmieszniejsza litera na swiecie 🙂
25. co to je? co to to?
26. aloo (jak ma telefon w rece)
27. mis – na misia
28. misia – na siebie albo na myszke
29. czaaasem kot
30. kuku – jak sie bawi, albo kuk jak na cos nagle spoglada
31. kwa kwa
czyli, niewiele chyba jak na jej wiek? przynajmniej tak mi sie wydaje jak pamietam co potrafil synek czy-jest w tym wieku. Za to powtarza slowa najrozniejsze, ale jakie i ile to zalezy od dnia czasem wcale czasem non stop i skomplikowane.
Jesli sobie przypomne jeszcze inne slowa, ktore mowi sama od siebie to napisze 🙂
– Poza tym Gosia wie do czego sluzy telefon (i wszystko moze byc telefonem – nawet z lyzki sie da dzwonic).
– Coraz lepiej idzie jej trafianie lyzka do buzi (swojej lub mojej:).
– Potrafi wlaczyc telewizor (a to szuka biorac pod uwage, ze da sie to zrobic tylko przez nacisniecie numeru “3”).
– Wlazi na wszystko co sie da, a jak jest sama to i bezpiecznie zlazi.
– Pokazuje rozne zwierzatka, ale nie zawsze sie jej chce.
– zaklada sobie sama czapke na glowe (i nawet jej to wychodzi)
– poproszona, zeby pokazala pepek wypina i wciaga brzuch. Pokazuje tez inne czesci ciala, ale ta jest najsmieszniejsza:)
– poproszona wybierze i poda odpowiedni przedmiot (albo znajdzie kilka takich samych jesli sie ja o to poprosi – na przyklad 6 pieskow z gory zabawek w tym …2 na obrazkach:)
– tanczy (i wlacza sobie w tym celu pozytywke)
– biega (i to nawet coraz czesciej w tym kierunku ktory potrzebujemy)
– wkada przedmioty do pudelek
– ma ulubiona zabawke (psa z ikei:)
wiecej grzechow nie pamietam, albo wydaja mi sie oczywiste, jak na cos wpadne to napisze.
Widzialismy sie tydzien temu z Ksiezniczka.
Ksieznika (slodzi): – ale ty dzis fajnie wygladasz
ja: – eee, ja? taka nieuczesana
Ksiezniczka: – a kiedy ja cie niby widzialam uczesana?
….
no i myslalam, ze umre ze smiechu. Jej chodzilo o to, ze tak od fryzjera mnie nie widziala uczesanej, ale wyszlo cudnie. Kocham ksiezniczke!
to jedna z moich ulubionych zup z dziecinstwa. Wyprodukowalam dzisiaj, cieszyla sie wielkim powodzeniem.
SKLADNIKI:
– 3-4 srednie ziemniaki pokrojone w kostke
– 1 marchewka pokrojona w kostke
– 1 pietruszka pokrojona w kostke
– kawalek selera
– pare lyzek kucharka, sol, pieprz, troche majoranku
– kawalek miesa/kosci/pare lyzek masla albo i nie
– opakowanie (350-500g) najwiekszej czerwonej fasoli jaka znajdziesz
– 1/2 smietany
PRZYGOTOWANIE:
Fasole namoczyc w wodzie dzien wczesniej. Nastepnego dnia nie wylewajac wody gotowac fasole z 2 godziny. Potem dodac reszte pokrojonych warzyw (i miesko) i jeszcze troche wody i gotowac razem jeszcze z godzine z przyprawami. Przed podaniem do talerza wlozyc lyzke schlodzonej smietany. I jesc. Serio dobre 🙂
A jak sie czlowiek naje to moze potem wygladac tak:

a jadlo sie sama wode, bo takie kolorowe ziemniaki to moga byc trujace 🙂 a taka duza lyzka to ciezko trafic do buzi, ale bylo warto :))
___
nazwa ze wzgledu na kolor
Eutanazja (lub euthanazja, od greckiego εὐθανασία, euthanasia – “dobra śmierć”) – powodowane współczuciem przyśpieszenie lub niezapobieganie śmierci w celu skrócenia cierpień chorego człowieka. Czasami eutanazję określa się jako rodzaj zabójstwa. Można też ją zdefiniować jako działanie występujące zawsze za zgodą umierającej osoby. Od połowy XX w. eutanazja jest omawiana w kontekście nauki, moralności, prawa, polityki i religii (zrodlo: Wikipedia).
Ogladalam dzisiaj taki odcinek Hausa, w ktorym Wilson (przyjaciel glownego bohatera i onkolog w jednej osobie), ma nieodparta ochote wyglosic referat o tym, ze jako onkolog czasem dokonuje eutanazji jak juz wie, ze bol pacjenta jest niemozliwy do opanowania a smierc bardzo blisko a pacjent nie mowi o niczym innym.
Mysle o tym juz bardzo dlugo ( w sensie nie od momentu jak widzialam serial, ale lata). Coraz bardziej sklaniam sie do opinii, ze eutanazja moze byc w pewnych wypadkach wybawieniem. Tak jak czlowiek ma prawo wyskoczyc przez okno albo zjesc leki jesli jest w stanie fizycznie to zrobic, takie same prawo powinna miec osoba ktora fizycznie nie ma tej mozliwosci, ale ktorej umysl funkcjonuje i chce umrzec.
Zgadzam sie, ze jeszcze nie wymyslilismy odpowiedniego sposobu, ktory by wykluczal zabijanie pod przykrywka eutanazji. Byc moze jako spoleczenstwo nie jestesmy jeszcze do tego przygotowani, ale wierze, ze powinnismy o mozliwosci eutanazji myslec. Bo ona i tak sie dzieje, przynajmniej przez zaniechanie.
Nie kazdy chce byc swietym, kazdy powinien miec prawo umrzec godnie. I nie mozemy narzucac osobom trzecim naszej wiary w Boga czy cokolwiek innego. Kazdy powinien dostac maxymalna pomoc tak, aby nie odczuwal bolu i aby byl w mozliwie dobrej kondycji psychicznej, ale jesli i tak zdecyduje, ze chce odejsc, powinien miec do tego prawo. Mysle.
Nigdy nie wiem jak delikatnie powiedziec swoje zdanie kolezance, ktora bedac w ciazy wyglasza opinie typu “dwa papierosy na dzien szkodza dziecku mniej niz stres zwiazany z rzucaniem palenia”, albo “moj lekarz twierdzi, ze lampka wina od czasu do czasu z pewnoscia dziecku nie zaszkodzi”. Na blogu niegrzecznych mamusiek znalazlam opinie kogos kto jak sie wydaje zna sie na sprawie i chcialabym ja przytoczyc, bo sie z nia zgadzam. Mam nadzieje, ze ten wpis znadzie wiele kobiet w ciazy zastanawiajacych sie czy piwo od czasu do czasu to jednak nie problem. Autorka jest Justineee, ale czyta mi z duszy:
“Szlag mnie trafia kiedy słyszę o tym jak kolejny niedouczony lekarz zaleca kobiecie wina na stawiania macicy…
Na studiach byłam obecna przy wielu porodach. Kiedy rodziła palaczka nie mogła się wyprzeć swojego nałogu. Łożysko jest sino zielone a wody płodowe mają brzydki zapach (a czasem nawet sierdzą nie do wytrzymania). I w tym pływa płód… Dzieci rodzą się często dużo mniejsze. I matka wcale nie musi wypalać trzech paczek dziennie.
Jeśli chodzi o lampkę wina do obiadu… Cząsteczki alkoholu są bardzo małe i przenikają przez łożysko. Rozwijający się płód nie ma jeszcze wykształconych enzymów, które umożliwiłyby eliminację alkoholu. Waży kilkanaście (a potem kilkadziesiąt) gram. Wy wypijecie kieliszek wina a ono już jest kompletnie pijane. Alkohol etylowy niszczy jego delikatne komórki mózgowe. Może po urodzeniu nie będzie miało FAS ale jeśli w życiu płodowym było narażone na działanie alkoholu może być obarczone Fetal Alkohol Effects (FAE).
A oto lista objawów których żadna matka nie powiąże z tym, że piła kieliszek wina do obiadu: nadaktywność, nieustępliwość, pasywność, impulsywność, drażliwość, problemy ze snem, złośliwość, nadwrażliwość na dotyk i dźwięk, trudności z adaptacją, problemy z organizacją, niska samoocena, trudności z samokontrolą, łatwość popadania w stany depresyjne, problemy z absencją,problemy ze sferą seksualną...
____________
Dla poprawienia humoru 2 zdjecia zupelnie zdrowych dzieci, ktore bardzo mi sie podobaja (i dzieci i zdjecia)
– Gosia i Emil (troche podobni, ale bardzo inni:)
Goska na trampolinie (ktora uwielbia:):

Zrobilam wszystko co chcialam koniecznie zrobic w czasie kiedy Gosia i Boski sa na spacerze i mam….4 minuty dla siebie.
No juz 2.
AUU%$##@$#!!! 🙂
_________
Boski wrocil z Gosia ze spaceru i okazalo sie, ze mi kupil kolczyki!!! skiczne, male kolczyki swarovski. Jestem powalona bo to pierwszy bezokazyjny prezent za tych naszych wspolnych… 10 lat?!!