WIECZORNY PRZEGLAD MOICH MYSLI

Ostatnio duzo mysle o 2 sprawach:

1. POLITYKA – nie potrafie zrozumiec dlaczego ludzie zarzadzajacy naszym krajem nie moga tego robic po prostu dobrze. Tak jakby zarzadzali firma. Ciagle, wszedzie wychodzi z nich populizm jak sloma z butow, niezaleznie od frakcji jaka reprezentuja. Maly przyklad: radni Pragi chca podwyzszyc cene biletow na 32 CZK. I to byloby rozsadne, ale oni jednoczesnie chca aby osoby do 15 roku zycia i po 65 roku zycia jezdzili za darmo. Nie rozumiem! Powiem wiecej: nie zgadzam sie! Przeciez z takimi cenami jeszcze wiecej osob zamiast do metra wsiadzie do auta i efekt reformy bedzie odwrotny do oczekiwanego. Nie przemawia do mnie argument, ze rodzice nie maja kasy na bilety dla dzieci do 15 lat albo osoby starsze maja za male renty. Rozumiem bilety znizkowe, ale bilety musza byc, bo transport miejski kosztuje. 

A to tylko taki delikatniusiu przyklad. O VV w Czechach albo calej scenie politycznej w Polsce lepiej dzisiaj pisac nie bede, bo bylby wpis na 8 stron A4

2. DURNA JESTEM – moze jak mam duzo czasu na przemyslenia (na przyklad wedrujac na piechote z parku z kolezanka) to przychodza mi takie mysli do glowy. Analizuje tysiace malych zdarzen i sama sie z soba nie zgadzam, albo zgadzam sie ale po latach dochodze do wniosku, ze gra nie byla warta swieczki. Takie urywki z rozrywki, absolutnie nie pasujace do siebie kawalki ze mna jako debilem w roli glownej. Starosc? Najgorsze jest to, ze wiem, ze takich momentow bedzie jeszcze w moim zyciu milion. Nigdy sie zmadrzeje? hmm

ZEBY CENZURKA?

Juz kilka razy mi sie stalo, ze probowalam dodac jakis komentarz na Wp.pl i dziwnym trafem nigdy sie nie pojawil. Ani od razu, ani po chwili, ani po godzinie. Przyznaje, ze nie sa to komentarze zupelnie “po PiSowskiej linii WP” ale jednak nie przeginam tylko zwracam uwage na oczywiste niedorzecznosci. Zeby cenzura?

URODZINY EMILA

Dzisiaj bylismy w Wiedniu na spoznionych urodzinach Emila. Emil wypieknial bardzo, raczkuje a nawet z 1-2 sekundy sam stoji i mowi cos w rodzaju “opice” (malpa). Wlosow ma 2 razy tyle co Goska. 

Odbyl sie piknik pod wiszaca skala (w Stadtparku) ale po 30 min wygnal nas deszcz. 

Hallo

Dzisiaj Boski spal w sypialni a my z Goska w pokoiku. Jak o 9;30 nie wstawala to poszlam do Boskiego i gadamy. gadamy a tu za chwile w drzwiach pojawila sie rozwichrzona Goska. Bardzo smiesznie wygladala taka wymietoszona i zdziwiona, ze sie obudzila a tu mamy niet.

Z nowosci nauczyla sie dawac buziaki. Robi trabke z buzi i daje. Zawsze jednego (no przynajmniej mnie nie wiecej:)

WANNA

Poza tym, ze Gosia nie lubi jesc od jakiegos czasu boi sie rowniez kapac.

Mniej wiecej do 11 miesiaca zycia byla wielkim pasjonatem kapania w wanne. Sama, z mama obojetne. Trzeba bylo wypluskac polowe wody i kazdego dnia byla z tego powodu wielka radosc. A potem, nagle… woda stala sie strasznie straszna.

Nie mam pojecia co sie stalo. Nie przypominam sobie momentu zeby woda byla goraca, albo zbyt zimna, zeby sie zanurzyla po oczy, albo poslizgnela. Nagle pojawil sie strach i mieszka z nami juz ponad 3 miesiace. Byl nawet moment, ze musialam ja myc mokra sciereczka zanurzona w wodzie bo wrzeszczala po wejsciu do lazienki. Teraz myjemy sie tak, ze ja jestem przykryta recznikiem na mnie wisi jak rzep kolezanka a ja myje w umywalce najpierw z jednej strony a potem nastepuja lekkie okrzyki i myjemy z drugiej strony, zawijamy w recznik i przekazujemy Boskiemu w celu posmarowania, pomasowania i ubrania.

Ostatnio stwierdzilam, ze jak tak dalej pojdzie juz nigdy nie zacznie sie kapac. Postanowilam cos zrobic. Od poniedzialku ok godziny 20 w naszym duzym pokoju pojawia sie wanna z ciepla woda w ktorej JA bawie sie kaczkami i miseczkami. Gosia moze sobie robic co chce. 

Pierwszego dnia nawet nie podeszla. Drugiego raz podeszla wyciagnela foremke i uciekla. Wczoraj nawet wrzucala kaczki i jedna wyciagnela sama z wody (a potem uciekla). No a potem wylala troche wody na ktorej sie natychmiast wywalila ale na szczescie poza wanna wiec mam nadzieje, ze nasza droga do wanny sie nie wydluzyla zamiast skracac. 

Obadamy. Nie bede jej zmuszac, moze jednego dnia sama bedzie chciala wejsc do wanny to jej to z radoscia umozliwie.

Takiego mamy niestandardowego dzidziusia. Ktory wlasnie uslal.

SKURCZYBYK

Bylysmy dzisiaj u doktora. Gosia boi sie lekarzy tak strasznie, ze caly czas przeryczla najgosniejszym z krzykow, ktorzy skrywa sie w jej strunach glosowych. No fakt, jak przyjdzie do doktora to zawsze biora jej krew, albo szczepia albo mecza jakos inaczej.

No w kazdym razie wg pomiarow pielegniarki Gosia skurczyla sie w ciagu ostatnich 2 miesiecy o 1,5cm i ma 77cm. Nie zwazyli jej poniewaz sie nie dala, ale wg domowej wagi (metoda wyzerowac z tatusiem, zwazyc gosie) wazy 11 kg, czyli tak akurat na jej wiek. No i mam skurczybyka w domu.

W poniedzialek kolejne badanie krwi, mam nadzieje, ze w koncu sie dowiemy ze nie ma alergi na gluten i mleko i zaczniemy szukac na co alergie ma (curry, cebule, czosnek…). Pomalu doktorka zaczyna byc niezaodowolona, ze Gosia nie je ( a nie je nawet cienia tego co powinna w jej wieku). Mysle, ze niedlugo bedzie mnie przekonywac zebym przestala karmic piersia. Niedlugo Gosia skonczy 15 miesiecy wiec to nie zadna tragedia a kiedys skonczyc trzeba, ale wolalabym w bardziej pokojowy sposob. Bo teraz to bedzie walka jak nie je nieomal nic innego. Ale nie wybiegajmy do przodu, zobaczymy co bedzie.

Na razie szczepienia wstrzymane i bedzie miala badane czy to jednak byla opryszczka (bo z nia szczepic ponoc nie wolno).

Tak ja zmeczylo to darcie, ze spala 2,5h. Mnie tez zmeczylo. Oni jej nic nie robili ale tak sie biedask boji, ze ja doktorka badala na moich rekach bo inaczej sie nie dalo. Biedak

POJDE DO NIEBA

Pierwszy wieczor po naszej 1,5 miesiecznej nieobecnosci Boski spedza na hokeju. Mial szczescie Czesi wygrali z Niemcami 5:2. Zaproszenie dostal jakos tak dzisiaj w polowie dnia i nawet sam stwierdzil, ze to przegiecie i ze zostanie w domu. Ale ja to mietka jestem, mistrzostwa to mistrzostwa, nie bede mu stala na drodze do szczescia, powiedzialam, ze ma isc.

Sam od siebie uciekl 30 min wczesniej z pracy i nawet nie marudzil, ze balagan (przyszedl wczesniej niz mial, wiec nie zdarzylysmy posprzatac). Fajnie, ze mial frajde.

___

z innej beczki. Po drodze do pracy Boskiego jest spory warzywniak. Probowalam tam dzisiaj wejsc z Goska i weszlam bym pewnie, ale pani sklepowa od lady zakrzyknela, ze z wozkiem tam nie wjade, bo skrzynka stoi w drzwiach. Hmmm wozek mam taki leciutki, malutki weszla bym sie, ale pani KATEGORYCZNIE kilka razy powtarzala, ze nie wjade. Jak nie, to nie glupia babo.

Welcome back to Bratislava! 

SUSANNAH i TRINNY

Nigdy nie widzialam zadnego z programu tych pan, ale skoro maja duza ogladalnosc to pewnie sa dobre. Niemniej pozwole sobie napisac komentarz do 2 opinii, ktore rzekomo padly z ich ust.

1. chca ubierac nie przebierac Polki

mam nadzieje, ze ten plan realizuja z werwa i stylem. Zastanawiam sie tylko dlaczego na wielu zdjeciach na ktorych je widzialam, one same sa przebrane? (a przynajmniej tragicznie uczesane, wiec na ubranie nikt nie zwraca uwagi)

2. panie stwierdzily z lekkim oburzeniem, ze Polacy NIE ZNAJA ANGIELSKIEGO!

Oh My Gosh! chcialoby sie zakrzyknac! A ile jezykow obcych znaja panie Susannah i Trinny?

Kochani, nie dajmy sie zwariowac. Znajomosc jezykow obcych jest niezwykle wazna, ale jednak wiekszosc z nas zyje w jednym konkretnym kraju i nie pracuje w turystyce. Da sie zyc bez angielskiego. 

Byc moze sie myle, moze panie sa po japonistyce, jesli tak to odszczekam hau hau na razie niech sie poucza polskiego, jesli chca zarabiac kase w Polsce.

__

nawiasem mowiac zastanawiam sie ile te panie maja lat? Jesli 55+ jak sie spodziewam to wygladaja nawet nawet

BLIZNIAKI

Gdyby ktos wymienil Gosie na pare spokojniejszych blizniakow to chyba nie byloby widac roznicy. Tozto diabel wcielony. Ona jest wszedzie, chce wszystko i ma tysiac pomyslow jak osiadnac aktualnie upragniony cel.

Kolezanka, ktora zajmowala sie Gosia pare godzin dziennie w ciagu ostatniego tygodnia jest powalona jej zdolnosciami manualnymi wykorzystywanymi na przyklad w celu wyciagania kart z waskich przegrodek portfela. Potrafi sie obrazic jesli zrobi sie cos nie po jej mysli, a jak cos bardzo chce to mala buzia jest w stanie powiedziec zaskakujaco duzo slowek.

Dzisiaj po poludniu pokazywala mi, ze drzewo tanczy. Stalysmy pod kwitnacym kasztanem a ona obracala sie dookola wlasnej osi z podniesionymi rekami wymachujac dlonmi i rytmicznie uginajac kolanka. Cala droge do domu jak tylko poprosilam zeby mi pokazala co robi drzewo to znowu zaczynala tanczyc. 

Sielanka.

No, niekoniecznie…

Wystaczy pare minut a mieszkanie wyglada tak:

Balagan

Sprzatam oczywisice z 2-3 razy na dzien, ale i tak za chwile zaczyna sie bawic wszystkim jednoczesnie. Biega przy tym, pokazuje rozne rzeczy. Fajnie jest.

Jak juz pisalam sporo czasu w tym miesiacu spedzala z kolezanka i jej malym synkiem. Poza codziennym wrzaskiem jak wychodzilam zwykle miala conajmniej sredni (lub lepszy) humor i nie bylo wielkiej tragedii, ale tez… nie jadla juz supelnie nic poza chrupkami kukurydzianymi i ze spaniem czekala az wroce (wiec ostatnie 30 min byla juz ciezko marudna) i sporo sie wieszala na kolezance.

Obydwoje (Gosia i dziecko kolezanki) zdali na medal egzamin z pozyczonego brata/siostry. Poprali sie tylko raz o drewniane pexeso. Zwykle zyli obok siebie bez wiekszych problemow. Jesli bralam na kolana malego, Gosia … o dziwo nie zazdroscila ale sie przytulala … do niego. Jak plakal byla smutno-zainteresowana. A wode musieli koniecznie pic z 1 butelki.

Na spacery wyruszali wozkiem dla blizniakow (kolezanka pozyczyla od kuzynki). Nie bylam przy tym, ale opowiadala, ze zwykle Maly siedzial spokojnie (i stopniowo usypial) a Goska opowiadala mu jakies wazne rzeczy strasznie przy tym gestykulujac. Wygladali tak (Maly jest 4 miesiace mlodszy, znaczaco nizszy, ale wazy tyle samo:)

Wniosek z eksperymentu jest taki, ze Gosia by przezyla gdybym poszla do pracy na przyklad na 1/2 etatu, ale nie bylaby zachwycona. Wiec sie zastanowie, jakby co to i tak dopiero po wakacjach.

Czas w Pradze staralam sie wykorzystac maksymalnie. Byly jazdy, odwiedziny w pracy i u znajomych i rozne drobne wycieczki. Zrobilam mniej niz mialam nadzieje zrobic, ale z tym sie liczylam wiec git.

Jutro przyjezdza Boski, ciekawa jestem czy bedzie strzelal fochy po wojnie z ubieglego weekendu. Bedzie dobrze. Dobranoc.

SPIACZKA

Jak odejde od komputera i poloze sie do lozka to nie usne… ja strace przytomnosc….nie pamietam kiedy bylam az TAK ZMECZONA.

____

Gosia nie lubi jak robie cos w kuchni stojac, nauczylam sie wiec przygotowywac obiad na podlodze, tak zeby mogla odbiegac i przybiegac, nadzorowac ogolnie mowiac.

Gosia usnela o 21 (odprowadzila mnie do lozka, bo chciala spac, no to usnelysly).

Przed chwila stwierdzilam,  ze tluke kotlety na podlodze. Zle ze mna…