DZIECKO OD ARMANIEGO

Wieczorem Gosia zajmowal sie tatus. Wyszlam (z sypialni) sprawdzic jak sobie radza milosci mojego zycia a tu widze, ze ta mniejsza zasuwa z malutka butelka perfumow, otwarta.

Okazalo sie, ze Boski myslal, ze sa jej i ze moze sie nimi bawic. Pachniala cala cudnie. Do tego szybko zrozumialam, ze nie wylewala za kolnierz tylko wypila dobra 1/3 buteleczki. Kolacji jesc nie chciala, bo chyba jej smak w ustach pozostal intensywny. Za to niezwykle gorliwie poddawala sie myciu zebow i jezyka.

Dzisiaj ma w ogole super dzien. Tak mnie cudnie scisnela, ze nieomal zlamala moje jedyne bryle. A ja slepa kumanda jestem bez okularow (-4,-4,5). Udalo sie je mniej wiecej wyprostowac. Siedza na nosie troche krzywo, ale lepsze to niz nic. No to mamy zaplanowany kolejny wiekszy wydatek…

BABA ZE STALI I UWAGI ROZNE

Absolutnie podziwiam Justyne Kowalczyk. Za wytralosc, spokoj ducha i uparcie osla. Mysle, ze ja sie bardziej stresuje niz ona tym, ze jutro  prawdopodobnie nie uda jej sie wygrac. 

Tacy jak ona powinnismy byc w dazeniu co celu, jesli zlapiemy jakis cel godny uwagi. 

I jeszcze o astmie: bawia mnie te cale ceregiele wokol astmy. Jest to z pewnoscia ciezka choroba. Jak ktos jest ciezko chory to moim zdaniem po prostu nie moze startowac w normalnej olimpiadzie. I to dotyczy wszystkich sportowcow, polskich tez. Albo ustalmy, ze wszystkie srodki dozwolone i niech wszyscy sportowcy oficjalnie pija odpowiednie koktajle i bedzie git. Rownosc szas i tak zalezy od ilosci kasy w kieszeni.

XXX

Oficjalnie oglaszam, ze nasza domowa choinka jest najwiekszym zdechlakiem z wszystkich choinek, ktore odwiedzilismy w tym roku, ale co, i tak ja kocham.

XXX

Jutro ide odebrac nowy laptopik. Krakowskim targiem padlo na Fujitsu Lifebook S751 vPro. Sony odpadlo ze wzgledu na Wasze recenzje no i swiecacy ekran.  Jeszcze nie wiadomo jak sie to skonczy, bo niby tlumaczylam panu jak krowie na zakrecie, ze potrzebuje CZESKI komputer: czeska klawiatura, system operacyjny po CZESKU, ale udawal, ze nie ma na to wplywu i ze chyba bedzie. No to chyba go odbiore, jutro zobaczymy. Czeski sklep, magazyn w Czechach, wiec moze sie uda. Oj potrzebujemy nowego przyjeciela, od zaraz 🙂

XXX

Na koniec dobra wiadomosc: wczoraj po 40 probach restartowania, ok 1:40 rano udalo mi sie dostac do komputerka i skopiowac zagubione dane (niestety jeszcze nie wszystkie zdjecia, ale i tym sprobuje sie zajac). Hura hura!

Mowilam, ze swiat jest piekny 🙂

SPAC, SPAC, SPAC

Wyjazdy do tesciow, zwlaszcza takie zakonczone niezbyt przyjemnie, to dla mnie szalony stres. Ciagle jeszcze przezywam cala sytuacje. 

Tradycyjnie, jak co roku i jak zawsze po dluzszych odwiedzinach u Tesciow, w Sylwestra sie rozwodzilismy, bo jednak Boski musial strzelac fochy. Potem okazalo sie, ze dzien wczesniej gadal z Boska Starsza i wydaje mi sie, ze nawet sie z nia o mnie poklocil. No, moze nie wyobrazaj sobie tej klotni zbyt barwnie, bo pewnie chodzilo tylko o delikatne zwrocenie uwagi, ale jednak w jego wypadku to wielka zmiana. Wieczorem sie odbrazil i bylo nawet fajnie.

Po drodze z Pragi odwiedzilismy kuzynke Boskiego w Brnie i tez bylo  przyjemnie. Lubie rodzine Boskiego. Nawet jego rodzicow lubie… no w kazdym razie do czasu jak zaczna twierdzic, ze alergie Gosi pojawily sie dlatego, ze pije tylko coca cole i jem chipsy (wtf?), albo jak tesc stwierdzi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i przewrazliwiona, bo pozwole sobie zauwazyc to czego on widziec nie chce (i to w jego wlasnym domu!!!).

Pisalam juz, ze tesc mowi do Emila – czecho-szwajcara po angielsku(???!!!) a Tesciowa mowiac do Gosi wtraca tych pare niemieckich slowek, ktore zna na przyklad…” odkurzac putzen podloge”, ogien jest haiss (nawet probowala mnie przekonywac, ze tak sie w czechach mowi???!!!).

bam…

w polowie tego wpisu, zeby bylo smieszniej, umarl mi komputer. A z nim… pare dni pracy nad moimi malymi projektemi. Na szczescie jestem juz duza dziewczynka i wiekszosc mam zapisane na dodatkowym dysku, ale i tak 2 dni to dwa dni. 

What a day! Lepiej juz nic nie pisze. Jutro bedzie lepiej.

 

URODZINKI

Urodzilam sie 35 lat temu, jakos tak wieczorem (Biedna Mama musiala spedzic Swiata w szpitalu).

Na urodziny mialam pojechac do kolezanki do Bytomia, ktora z tej okazji upiekla mojego ulubionebo murzynka, ale niestety nie udalo sie.  Czuje sie duzo lepiej, ale jednak troche kaszle i mam katar a kolezanka ma dwojke dzieci z tego jedno ma pol roku a drugie wlasnie wyleczylo sie z zapalenia pluc. Szkoda wielka, nastepnym razem.

Urodziny i tak byly super. Dostalam super fajne prezenty, zjadlam 2 rodzaje ciasta, czytalam w wannie, obejrzalam jedna z czesci powiesci Camilli Lackberg w wersji filmowej. Czego chciec wiecej!

A jutro zaczynaja sie Swieta!

Chcialabym Ci zyczyc zadowolenia z zycia, zdrowia i spelnienia marzen!

Nie tylko w Swieta, ale niech czar zacznie dzialac juz jutro!

TEORIA ROWNOWAGI

Czlowiek nie moze miec non stop szczescia. No nie. Zaburzalo by to bieg natury, kolo fortuny i tak golnie swiatowa rownowage.

A teraz wlasnie place podatki od przyszlego szczescia. Moj cudny gigantus przestal tak bardzo ograniczac mowe a przeszlismy do etapu: gruzlica. Co ciekawe Gosi udalo sie zasnac mimo moich atakow kaszlu.

Tego by jednak bylo za malo. Dlatego wywalilam sie dzisiaj na chodniku i po krotkim locie na orbite spadlam na nagdarstek a potem na lokiec. Oj bolalo. Dostalam bardzo porzadnie. Nagdarstek jakoz zyje, gorzej z lokciem. Mysle, ze reki udalo mi sie nie zlamac bo ruszam wszystkimi palcami a jak nie krece lokciem to nawet nic mnie nie boli. Nie moge tak zupelnie wyprostowac lokcia, szybko ruszac reka albo podnosic czegokolwiek. Nie ma nastomiast opuchlizny i po krotkim kryzysie obseruje niespieszna, ale jednak tendencje zwyzkowa. Nie moge podnosic Gosi, co chyba uniemozliwi jutrzejszy spacer, bo balabym sie znosic ja z drugiego pietra a na wnoszenie chyba bym nie miala sily. Zobaczymy.

Napawa mnie to jednak optymizmem. Czuje przez skore, ze nie chodzi o poczatek 7 lat bidy z nedza, ale o maly przytup losu, ktory postanowil mi pokazac, ze jak chce, to moze. Nie pozostaje nic innego niz przyjac to z pokora. Dla zachowania rownowagi. 

GIGANTUS ATAKUJE – DZIEN NASTEPNY

Jest lepiej. Gosia zjadla dzisiaj 2 ciastka z hippa, 1 bulke, troche zupy i kuleczek nestle a przede wszystkim wypila budelke wody. To bardzo duza zmiana w porownaniu do … nic pare dni temu.

I u nas zmiany. Boskiemu bym rozkopala usmiech, ale to jak sie wydaje tylko chwilowe (bardzo dzierpial, ze musial sie od 19:30 do 21 zajmowac Gosia, wczesniej byl ze znajomymi z pracy, bo nagle zapragneli wyjsc na winko a jak wrocil to musialam w koncu zaczac pakowac prezenty!!!).

Gardlo zaczyna mnie bolec inaczej, w zasadzie mniej, tyle, ze jednoczesnie przestaje mowic, co nie jest specjalnie przyjemne.

Apropos pakowania prezentow, co roku Boski strzela fochy, ze pakuje prezenty, bo to takie nie istotne. Jak nie istotne, przeciez nie rzuce pod choinke plataniny niepodpisanych przedmiotow? Wez wytlumacz chlopowi. Oczywscie musialam pakowanie skonczyc wczesniej bo Goska wyla… jak wyszlam to ona stala i wyla a on siedzial obok niej i nic nie robil. Ja tez bym sie na jej miejscu nudzila. Potem jeszcze dostalam wyklad, ze jako MATKA po prostu mam pecha i jak chce to moge te prezenty pakowac w nocy. Jak to czytam to chyba polece go za chwile dziubnac lopata jednak, profilaktycznie.

Co do tego CRP, to cale badanie jest banalnie proste. Nabiera sie kropelke krwi z palca do takiej cieniutkiej rureczki a ta wklada do pudelka jak na chusteczki higieniczne. Krew jest zamknieta w pojemniku z jakas ciecza, pydelko pojemnik miesza miesza a potem pokazuje numerek. Do ok 38 git, wirus. Ponad 38 – bakteria, trzeba lowic antybiotykiem. Wszystko trwa 2 minuty. Koszt (u naszego lekarza) 7 EUR. Moim zdaniem to niewysoka cena za to, ze Gosia nigdy do tad nie musiala jesc antybiotykow “oslonowo” chociaz pare razy wysokie goraczki miewala.

Dobranoc Panstwu. 

CZY KTOS WIDZIAL MOJ SYROP?

Bylismy z Gosia u lekarza, bo pierwszy raz w zyciu troche kaszle. Doktorka ja zbadala, zbadala i pyta sie kiedy Gosia kaszle najwiecej? no to mowie, ze najwiecej to ona nigdy nie kaszle, po prostu od czasu do czasu zakaszle, ale za to od serca. A co z ta goraczka? wytlumaczylam, ze to chyba byla apropos Babci, bo potem zniknela jak reka odjal i pojawila sie tylko raz, na chwile.

Doktorka kazala zrobic badanie krwi (CRP?), ktore pokazalo, ze nie trzeba dawac malej antybiotyku,bo to wirus a nie bakteria ja zaatakowaly a  choroba, ktora powalila nas wszystkich to troche gorszy K-A-T-A-R-E-K. Czyli Sinupret + Stodal.

Po powrocie od lekarza spalysmy obie 3h w kawalku i od tego czasu Gosia zaczela troche jesc, pic i zachowywac sie jak nieomal-zupelnie-zdrowa dziewczynka. Bajer.

To tyle o Gosi.

 My z Boskim nadal jestesmy czesciowo w stanie smierci klinicznej. Wczoraj umieralam ja, dzisiaj umieral on. Poprawia sie jednak, wiec bedzie dobrze. Tylko syrop (ten Sinupret) gdzies posprztalam i nie moge znalezc. Ktokowiek widzial, ktokowilek wie…

Poza tym upieklam ciasteczka migdalowe. Oczywiscie w porownaniu do wzorcowych wyszly jakies mastodonty wielkie, ale dobre sa a to podstawa.

XXX

Niby ciszkiem na koncu, ale to dla mnie niezwykle wazna i smutna wiadomosc. Wczoraj umarl Vaclav Havel. Wielka to szkoda, bo to byl bardzio dobry czlowiek.

POLONEZA CZAS ZACZAC

Albumy dotarly. Troszke za ciemne zdjecia zrobili tym razem, ale generalnie bardzo ladne. W koncu to jednak nie jest album ze zdjeciami artystycznymi ale najzwyklejszy w swiecie album ze zdjeciami Gosi na pamiatke:) W zasadzie za kazdym razem jak go ogladam podoba mi sie bardziej a na prawde ciemnych zdjec jest moze 3 do 5 na 116 stron (na kazdej stronie jest kilka zdjec). Czyli nie tak zle.

Goska uwielbia ogladac swoje zdjecia, wiec bede miala okazje zobaczyc go jeszcze 2000 razy.

Tak wyglada okladka:

Okladka albumu a ten polonez, to ze Swieta juz moga zaczac skoro istotny prezent dotarl:)

ODFACEBOOKOWANIE

Postanowilam sie na jakis czas odfacebookowac.

Ostatnio zaczelam zagladac na Facebook zdecydowanie za czesto, co bylo odwrotnie proporcjonalne do ilosci wpisow, ktore zostawiali tam moi znajomi, a ktorych ilosc stopniowo spada. 

Nie ma sensu zagladac tylko po to, zeby sie dowiedziec, ze znowu sie nic nie zmienilo. Postanowilam, ze zagladac nie bede. Do odwolania.

Jutro wyruszamy na tydzien do Pragi.