DYLEMATY NIEMOZLIWE

przeczytane na gazeta.pl:

Tytul: Wredne miasto chce wyrzucic z mieszkania rodzine chorej na raka.

Tresc: pan X dostal mieszkanie socialne. Wprowadzil sie tam kolega Y. Kolega Y sprowadzil zone, urodzily sie dzieci. Niewiele pracowali potem sie pochorowali. Pan X umarl, miasto chce swoje mieszkanie. Rodzina Y dlugo udawala, ze jej tam w zasadzie nie ma i moze nikt nie zauwazy, ze sie wyprowadzilam ot tak. Przyszla exmisja. Jest raban, jak moga wyrzucic na bruk chora rodzine.

Co my na to? Jest nam bardzo przykro. Czesc stanie murem za chora pania i jej mezem. Mnie tez jest bardzo, bardzo przykro, ze ta  rodzina dostala exmisje. Tylko pytam sie: czy my wiemy czy ta rodzina Z, ktora cierpliwie czeka na mieszkanie sociálne nie jest w jeszcze gorszej sytuacji?

DEBATA

Nie ogladalam niestety. Sadzac po komentarzach mam wrazenie, ze byly dwie. Bo albo ktos uwaza, ze wygrala jedna kobieta, albo, ze druga i to bezwzglednie. Jak to mozliwe, ze ludzie widza tak odrebne rzeczy patrzac sie w ten sam ekran. Sluchaja?

Ciekawostka: Pudelek gra na zwyciezcow. Popatrzcie sie kiedys. System wyglada nastepujaco: daja jakis zlekka polityczny artykul. Pod nim pojawia sie za chwile sporo komentarzy, ktostam psioczy na PO, ktostam na PiS. Za jakis czas znika wiekszosc komentarzy psioczacych na PiS albo sa brutalnie wyminusowane. Za to u tych przeciwko PO spontanicznie wyrastaja setki a nawet tysiace plusow. Ciekawe ile to kosztuje?

 

WOLNOSC TO ODPOWIEDZIALNOSC

Wszyscy jestesmy czescia jakiejs mniejszosci. Ja na ten przyklad nie pije kawy i alkoholu. Nie lubie i tyle, bez ideologii. Za to pod wzgledem ilosci hektolitrow wypitej herbaty pewnie jestem na drugiej stronie, tez w mniejszosci.

Jakby tak sie porzadnie przyjrzec to kazdy z nas jest w jakis sposob “inny” i nie zawsze chodzi o szczegoly jak w zdaniu poprzednim. O to bardziej nie powinnismy oceniac ani specjalnie sie dziwic odmiennosci ludzi wokol nas. Cieszmy sie wolnoscia wyboru. Tylko musimy ta wolnosc wykorzystywac madrze.

Z tego powodu “comming out” ksiedza Charamsy budzi we mnie niesmak. Wcale nie dlatego, ze jest gejem, bo to jego sprawa czy mu sie podobaja kobiety czy mezczyzni. Nie szanuje go poniewaz zlamal dobrowolnie dane slowo, ze bedzie zyc w celibacie. Do tego chce z tego zrobic wielki PR spektakl pod tytulem “jaki ja biedny ucisniony”. Na moje oko uczynil homoseksualistom w kosciele niedzwiedzia przysluge. 

Jakie byly opcje?

Mogl odejsc z kosciola i spokojnie zyc w zwiazku.

Mogl zostac, byc gejem i walczyc o prawa mniejszosci.

Pan chcial sprawdzic czy da sie zjesc ciastko i miec je dalej. Otoz nie da. To budzi tylko niesmak. Taka sytuacja.

 

 

 

CHEMIA

Do kin wchodzi film “Chemia”. Jego autorem jest maz Magdaleny Prokopowicz, zalozycielki fundacji Rak’n´roll, ktora kilka lat temu umarla na raka piersi.

Czytajac o filmie czytam tez komentarze osob, ktore potepiaja Bartosza Prokopowicza, ze z zona nie zawsze potrafil wytrzymac w trudnych chwilach a teraz chce zarobic na filmie.

I tu moja prosba: uswiadomcie sobie, ze cierpi nie tylko osoba, ktora jest chora na raka i ma swiadomosc swojego odchodzenia. Cierpia tez jej najblizsi, ktorzy na z gory nie okreslony czas choroby, ktorej konca nikt nawet nie chce zgadywac, odkladaja na bok swoje potrzeby i calkowicie podporzadkowywuja swoje zycie i potrzeby osobie chorujacej.

Moja Mama umierala na raka krotko i byla relatywnie dobrze chroniona przeciwbólowo. I w takich okolicznosciach przyrody chemia wyciagnela z niej jakiekolwiek zainteresowanie kim innym niz ona. Chemia czlowieka dusi, zmienia, odczlowiecza.

Ze wzgledu na chorobe mamy zdalam kilka egzaminow w ciagu tygodnia i po 5 miesiacach, przedterminowo wrocilam ze stypendium w Hiszpanii. Mama nawet nie spytala sie jak bylo! Zjadla ulubiona, sucha kielbase, ktora jej przywiozlam i spytala sie co bedzie na obiad. My przestalismy istniec. A uwaga! Ona w tym czasie nawet nie wiedziala, ze ma raka wszystkiego i dlugo nie podejrzewala, ze umiera!

Nie ma sensu opisywac szczegolow umierania Mojej Mamy. I tak kazde jest inne. Bylysmy z Siostra przy niej. Bylo jej dobrze. Nie bylo zadnego krzyku ani scén dantejskich a i tak mnie a mysle, ze i Siostre ta choroba i smierc przewalcowala. Od diagnozy do Smierci uplynelo 1,5 miesiaca. A nawet teraz, po latach, jak o tym okresie mysle, to ciezko mi sie oddycha.

Ten gosc zyl choroba i umieraniem zony kilka lat. Zanim zaczniecie oceniac czy sie staral dostatecznie walnijcie glowa w sciane. Jesli patrzycie na dezintegracje bliskich tygodnie, miesiace i lata i dajecie rade z usmiechem – macie moj podziw. Jesli nie, nie potepiam was. Tak samo jak nie potepiam pana, bo doskonale potrafie sobie wyobrazic to co opisuje w wywiadzie:

“Często porównuję chorbe do wielkiego słonia, który wypełnia sobą przestrzeń. Osoba chora też ją wypełnia. W pokoju, a nawet w całym mieszkaniu. Nie ma takiej możliwości, że jak się obróci, to kogoś nie nadepnie, nie potrąci, nie przygniecie, czegoś nie stłucze.”

Wierzcie mi, nie ma.

GLEBOKA NOC NADCHODZI

W styczniu, w naszej warszawskiej sali szpitalnej lezala rowniez mala Ronja, ktorej towarzyszyla Mama. Dziewczynka urodzila sie jako 4. dziecko. Mama byla jakos tak bardzo wyciagnieta z kontekstu tym porodem, wygladala na beznadziejnie zmeczona i lekko zdezorientowana. Potem okazalo sie, ze pani jest wykladowca na jednej z warszawskich szkol wyzszych a jeszcze potem, ze jest ultrakatoliczka i wyznawca prawa i sprawiedliwosci.

Jakoze w szpitalu nie mowi sie raczej o polityce, stalo sie tak, ze mam ja wsrod znajomych na Facebooku. A razem z nia dostep do polskiej katoprawicy. I zaczynam sie bac.

Jedna sprawa, ze wypisuja tam rozne szalone opinie na przyklad, ze dzieki modlitwie da sie wskrzesic dziecko z ciazy, ktora ustala. Druga sprawa to strasznie agresywny, nieprzyjemny jezyk wpisow, ktore zawsze jednoznacznie wskazuja na wyzszosc zwolennikow PiSu. Zazwyczaj nie komentuje takich wpisow, bo jesli ktos chce w cos wierzyc to przeciez nie mam prawa go zmieniac.

Wczoraj nie wytrzymalam i w nagrode bylo mnie wylane wiadro jadu. I to bylo jednym z powodow mojej minidepresji. A bylo to tak:

Ktos wkleil artykul, ze PO ma zamiar zatrudnic hejterow, zeby pomogli w kampanii. Pod nim dziesiec wpisow jakie to PO beznadziejnie, sami zwyrodnialcy a PiS by sie nigdy nie znizyl do zatrudnienia hejterow. Dostalam ataku smiechu, bo kto ma troche oleju w glowie widzial, ze aktualny prezydent Duda wygral glownie dzieki negatywnej kampanii internetowej. Kto patrzyl ten widzial, ze z dnia na dzien polski internet zalal jad i to nie byl przypadek. Ja mam to patrzenie jako chorobe zawodowa. Jakoze nie wierze w swietosc zadnej ze stron (a prawde mowiac tez dlatego, ze spodziewalam ataku) napisalam komentarz, ze zawodowo zajmuje sie internetem i z calym przekonaniem musze napisac, ze w kampanii prezydenckiej obie strony wykorzystywaly hejterow. Odpowiedz nie dala na siebie dlugo czekac.

“Szanowna Pani, z całym szacunkiem, może Pani mieć swoje przeświadczenia ale one nic nie znaczą wobec faktów, a w tych jak widać NIE JEST Pani profesjonalistką. I jeszcze jedno, nie jestem osobą wynajętą i nie robię tego ani zawodowo i tym bardziej za jakiekolwiek wynagrodzenie a tylko i wyłącznie z głębokiego przekonania i wewnętrznej potrzeby. Proszę więc zrewidować swoją zawodową znajomość internetu i nie wrzucać wszystkich do jednego worka wg Pani rzekomo zawodowego widzi mi się bo to co Pani robi, to nazywa się hejt Szanowna Pani. I to by było na tyle w sprawie tej RZEKOMO obiektywnej zawodowo Pani opinii”

Potem jeszcze inny napisal, ze mam klapki na oczach i podobnie.

Ci ludzie nie wiedza na kogo glosuje, nie wiedza jakie mam wyksztalcenie, nie znaja mojich pogladow, nie wiedza czym sie zajmuje i jakie mam doswiadczenie, znaja tylko jedna moja wypowiedz, ze OBIE strony wykorzystywaly hejterow, ale wyrazaja opinie na MOJ temat. Nie napisza: wie pani, mlodzi ludzie sie buntuja, Bronek byl nudný i bezczynny. Tylko napisza, ze ja jestem nieprofesjonalna, niobiektywna i mam klapki na oczach. Bo ten pan jest najwyrazniej specjalista w kazdej dziedzinie i moze mnie oceniac.

A bedzie gorzej! Ja wam mowie, ze zaczyna sie jeszcze gorszy hejt. Na debilnym Pudelku zygaja, ze Komorowska – 62 letnia matka 5 dzieci nie wyglada tak dobrze jak 43 letnia matka jednego dziecka. To ma byc kuzwa jakis zart? Ja tez jestem grubsza niz 19 letnia cudownie sliczna i zgrabna Matylda i nie mam zamiaru miec wyrzutow sumienia, bo wiek ma swoje prawa.

Zal mi bardzo tej Polski, ze nie ma przed soba latwej drogi. Jesli nie stanie sie cud te wybory skoncza sie glebokim kryzysem wartosci i zacznie sie dluga noc dla demokracji.

OLABOGA

Smutek jakis dziwny sie na mnie zwalil. Czuje sie biedna i opuszczona, malutka taka. Nikt mnie nie kocha, nie chce, nie docenia, nie glaska no i wszystkie inne idiotyzmy mi dolegaja. A to wszystko dzieje sie tylko w mojej glowie. Na przyklad teraz tuli sie do mnie mala dziewczynka.

Wiem to a tak mi zle, taki dzien mnie napadl.

Jest dobrze, bedzie dobrze, trzeba tylko przeczekac…ale nie zaszkodzi jak powysylacie chociaz puste koperty.

 

SIOSTRUNIE

Gosia zawsze byla ostrozna. Nie siadala do czasu kiedy nie umiala siadac, jak juz wstala to stala solidnie. Nigdy nie robila i nie robi nic niebezpiecznego. Jako male dziecko wymagala nieustannej asystencji. Trzeba bylo jej non stop cos podawac, przynosic, podsuwac nie bylo opcji sama na dluzej niz kilka sekund.image4

Zu jest przeciwienstwem Gosi. Wydaje sie, ze nie jest ruchowo tak zreczna, za to nie zna slowa przegrywac (Gosia juz w tym czasie czworakowala, Zu woli pelzac, no chyba, ze ktos jej podniesie dupke to laskawie przyjdzie pare krokow). Dla odmiany chodzi kolo mebli, ciagle sie przewraca a my lapie my ja tylko na tyle, zeby sobie nie zrobila duzej krzywdy, wiec pomalu zaczyna sie asekurowc przy upadaniu. Wlazi na niski stolik choc jest tak malá, ze najpierw musi sie podciagnac na rekach. Non stop gdzies sie wciska, przewraca, spada i znowu wlazi tym razem o troszeczke zgrabniej. Zu jest samowystarczalna, mam byc na wyciagniecie reki, ale moge cos ogladac, sluchac ona sie zabawi sama.

Tylko w nocy lubia spac w gniazdku. W nocy máme trzeba dotykac inaczej czlowiek sie budzi. 

Takie mam dziewczynki. Takie same a bardzo inne:)

P.s

to zdjecie mialo byc na koncu, ale blox nie pozwala inaczej. Jakby sie ktos pytal jest to wyscig psa i kota (tak sie przebraly, tez nie wiem po czym to mozna poznac:) ogony maja zrobione ze sliniakow w rajtuzkach to wiem. 

POLARYZACJA

Od kilkunastu dni caly internet zyje azylantami. U mnie na Facebooku polowa wpisow dotyczy wlasnie tego tematu. Fascynuja mnie 2 rzeczy:

1. Polaryzacja. Czesc znajomych dziw, ze nie oferuje wlasnych mieszkan Stryjczykom i absolutnie nie ma zadnych obaw zwiazanych z potencjalna islamizacja Europy. Druga polowa zamieszcza 30 wpisow dziennie o gwaltach dokonanych przez imigrantow i grozbie wysadzania w powietrze noworodkow.

2. Skakanie do gardel. Ludzie wymazuja sie wzajemnie z grona znajomych, wyzywaja od najgorszych. Sa do szpiku kosci przekonani do  swojej racji. Zero watpliwosci.

A ja? Dziwie sie extremistom z obu stron. Oba warianty (brac wszystkich i nie brac nikogo) wydaja mi sie krotkowzroczne i zaslepione. I staram sie wypowiadac na ten temat mozliwe malo. Dlaczego? Bo jak ktos nie chce widziec, ze prawda lezy po srodku to mu sie i tak nie wytlumaczy a mozna oberwac rykoszetem.

W BIEGU

Siedze przy komputerze. To niezwykle uczucie, bo nie otwieralam go ponad 2 miesiace. Uzywam telefon doslownie do wszystkiego. Tymczasem pisanie na komputerze jest o tyle latwiejsze i przyjemniejsze. Niestety nasz komputer jest zawirusowany (jak sadze), ze zanim szacznie dzialac zwykle trwa dobre 20 minut a tyle czasu zdecydowanie nie mam 🙂

Tak czy inaczej jestem i pisze.

Na dworze jest pieknie. Boski poszedl z dziewczynkami na spacer. Oczywiscie jest bardzo dumny i oczywiscie ja natychmiast zostalam zdegradowana do “tej co nie chce wystawic nosa z domu”. Co nie jest prawda. Ja bym chciala miec czas i na wystawianie nosa i na kapkanie w wannie i na gotowanie, tylko mi sie jakos to wszystko nie miesci do jednego dnia. A spacerek czy ksiazeczka to w gruncie rzeczy nie wybor.

A dzisiaj postanowilam, ze po 2 miesiacach otworze komputer i odpowiem na pare maili na ktore nie chcialo mi sie odpowiadac za posrednictwem telefonu.

Wlasnie chcialam wkleic zdjecie Gosi w mundurku, niestety nie wiem jak je obrocic, zeby sie nie bylo trzeba patrzec bokiem 🙂 W kazdym razie w czwartek zaczela Year 1 i jest z niej bardzo dumna i blada uczennica.

Mloda natomiast zajmuje sie nieustannym podciaganiem na stole/meblach i staniem na chwiejnych nogach.

Dostalam nowa oferte pracy. Znowu fajna i pewnie znowu odmowie 😦 Dlaczego sa w Czechach, co? Tutaj byloby to latwiej zorganizowac.

A teraz komputer nie komputer musze spadac, bo zaraz wroca i rzuca sie na mnie obie. Taki los okretnika (ktory generalnie lubie, ale przerwy od czasy do czasu tez sa fajne:) Dobra-dzien