ROWNOWAGA, A RACZEJ BRAK

Mimo iz zarowno w Pradze jak i Warszawie czuje sie dobrze, a jesli chodzi o sama przestrzen mieszkania to nawet w Warszawie czuje sie ”w domu”, to takie wyrywanie z korzeniami co pare tygodni jednak meczy. Dzisiaj znowu wyrusze w szalona podroz do Warszawy, spedze noc w pociagu, zeby wyplynac rano na centralnej. Wszystko jest wygodne, bezpieczne, ale jednak psychicznie meczace.

W pracy, w Pradze, ucze nastepce pracowac z duzym teamem. Oczywiscie na rozmowie opowiadal jak to ma doswiadczenie, ale szybko okazalo sie, ze tak nie do konca z tak wielkimi i tak roznorodnymi. Pilnuje sie, zebym sie nie zachowywala jak pies ogrodnika dlatego mu pomagam choc skrzypie zebami, ze przecenilam jego sily. 

Za miesiac koncze prace, wiec staram sie nie podchodzic do sprawy emocjonalnie. W teamie ogolnie, maksylamne rozluznienie. Mam nadzieje, ze udalo mi sie przekazac mu pare zasad, ktore pomoga mu sie nie utopic. 

Boski z Gosia sam w Warszawie. 2 dni. Daja rade. A jutro, jutro bede tulic maja dziewczynke, az do trzeszczenia kosci 🙂

OFERTY CHODZA PO LUDZIACH

Nowy pomysl wladcow pracowej galaktyki na moja przyszlosc wyglada nastepujaco:

Nasza firme kupila niedawno inna duza firma. Obie firmy maja wspolny top management a nad nimi jest jeden dyrektor generalny. Ten dyrektor generalny zajmuje sie wieloma innymi firmami tego samego wlasciciela wiec ma maksymalnie 2 dni czasu na nasza polaczona firme.

5 top managerow to oczywiscie osobowosci. Powinni pracowac razem, ale kazdy sobie rzepke skrobie. 

Krotko mowiac wielki szef potrzebuje niewolnika, ktory bedzie latal pomiedzy wladcami wszechswiata i pilnowal zeby nad wspolnymi projektami pracowali wspolnie. Bez formalnych prawomocy, ale z dostatecznym autorytetem zeby go nie poslali do … lasu glebokiego.

Raport bezposrednio wielkiemu szefowi.

Na razie jestem na etapie: 30% za, 70% przeciwko. Ale jutro ide na rozmowe z wielka personalna, zeby zobaczyc jak ona widzi ta pozycje.

W kazdym razie milo, ze o mnie pomysleli. 

ZMIANA WARTY

Ostatnie dni w Pradze, ostatnie dni – w miare we funkcji- w pracy. Przekazuje obowiazki.

Chlopiec jest mily, bardzo inteligentny i straszny misio misio. Te moje piranie stopniowo zjedza go zywcem, na razie ktos co rusz przychodzi sie starzyc pod tytulem ” dlaczego on z nami jeszcze nie mowil?”, bo jasnie panstwo sa przyzwyczajeni do tego, zeby szef wiedzial jak sie nazywa ich kot i dlaczego dzis maja dobry humor. 

Moj szef natomiast podejmuje kolejna probe przekonania mnie, zebym jednak zostala w Pradze. Wieczorem dostalam smsa, ze mam rano przyleciec jak na skrzydlach, bo ma dla mnie absolutnie fantastyczna propozycje.

Prawda jest taka, ze uwielbiam pracowac. Bardzo sie ciesze, ze mnie w pracy szanuja i chca. Jedyny problem w tym, ze nie mam zadnej pewnosci, ze uda mi sie jeszcze wyprodukowac drugie dziecko wiec mam nieodparta potrzebe przebywania z moja dziewczynka kazda mozliwa sekunde. Bo mam to jedno dziecinstwo do przezycia, obcalowania, wytulenia. No przesadzam. Chodzi do przedszkola i lubie jak wypadna z tatusiem na spacer. Ale tak ogolnie to nie wiem czy mi sie chce latac do Pragi i zostawic ja w Wawie skoro ja tak strasznie strasznie bardzo kocham. Choc z drugiej strony zawsze sie da wymyslec warunki, ktore by mi daly wiecej czasu (piatki wolne?).

Wracajac do dni niedawnych. Swieta byly cudne. Namielismy sie z rodzina Siostruni, dzieci sie wyzajmowaly Gosia. Gosia sie nabawila ze swoimi starszymi idolami. U rodzicow Boskiego tez bylo fajnie. Nie bylo Szwajcara (meza siostry Boskiego , ktorej tez nie bylo) wiec nie bylo powodow do stresow.

Sylwester – cudny! Pierwszy raz od roku 2008 nie spedzilismy go z Boskim na klotniach. Bylo milo, przyjemnie spacerowo, sushiowo (sama produkowalam) i po prostu fajnie.

Rok 2014 bedzie pewnie nie lekki, ale dobry. Taki po prostu. Ja, w kazdym razie, bede szczesliwa. Czego i wam zyczymy.

 

Z MATECZKI PRAGI

Czlowiek dwa razy mrugnie oczami a tu nagle sroda.

Tak, znowu jestem w Pradze, tym razem do piatku.

Mloda w Warszawie z tatusiem i dziadkami. Ja walcze w pracy.

Jak mam wyjechac z Pragi to sie oczywiscie posypaly oferty pracy. Moge wybierac, przebierac, tylko lokalizacja jakby nie ta.

Pierwsze wrazenia z Wawy?:

1. wszedzie mozna kupic koperek, pietruszke. No szok. W Pradze tez sie da, ale umowmy sie nie sklepiku na rogu ulicy. Aaa moze dlatego, ze nie bardzo sa sklepiki na rogu ulicy

2. Stary Mokotow gdzie mieszkamy jest chyba swiatowym centrum przedszkoli i zlobkow. Kilka minut od domu naliczylam kilka obiektow jednej i drugiej kategorii

3. Chleb – ciagle nie wiem gdzie kupowac chleb. Wszystkim tutaj twierdze jaki to w Polsce jest super chleb, ale prawda jest taka, ze u Siostruni na wsi to jest super, ale w Wawie znalazlam dotad tylko takie zwykle przemyslowe chlebiska, ktore drugiego dnia nie smakuja. Chleba mi trzeba, ratujcie!

4. Warszawa jest czysta – nawet moi tesciowie tak mowia a to jest wyczyn. 

No i to tyle na poczatek, bo ciagle jeszcze cierpie na warszawska agorafobie i malo co wychodzilam z domu 🙂

Usmiechy.

JAKA PIEKNA JESIEN

Ciekawe, czy kaza nam za nia zaplacic sroga zima?

Dziaj wedrowalysmy z Gosia poltorej godziny, zbierajac jakies arcywazne liscie i cieszac sie cieplymi promieniami zachodzacego slonca.

Praga zegna nas przepieknie. Zazdrosna baba chce zebysmy tesknily. Bedziemy. Obiecuje.

Jeszcze 4 dni i lecimy do Warszawy.

Jutro kontrola u endokrynologa a potem juz z gorki. 

PO WALCE

Boze, to byl tydzien. Z gatunku, ze czlowiek nie wie czy sie ma smiac czy plakac.

Burza przeminela. Za tydzien przeprowadzamy sie do Warszawy. Co dla mnie oznacza tydzien urlopu. Nie mam zamiaru nawet spojrzec na statystyki, a do maila firmowego moze tak raz-dwa zeby zatwierdzic przelewy bankowe. 

Uff. Jest spokojnie. Mloda oglada baje. Pije herbate.

Dzieki za wsparcie, bylo potrzebne!

!!???<<!!HJSJUSN

Dzisiaj mam tyle do powiedzenia. Wytlumacze w pozniejszym terminie. Jestem w stanie, ze wiem, ze wszystko skonczy sie dobrze, ale jakos kura nie potrafie podac terminu.

/jak widac nawet blox to jakos czuje bo zwariowal, sory/

HOP SIUP NIEDLUGO ZWARIUJE

Jestem zmeczona. Na wakacjach bylismy w lutym i od tego 1 dluzszy weekend. Zaraz mi walnie.

Moj team jest dla mnie bardzo wyrozumialy i udaje, ze wcale im nie przeszkadza, ze od czasu do czasu kogos zjade. Sa kochani, ale nie ma co przesadzac. Jutro ide do pracy godzine pozniej cobym byla troche wyspana i radosniejsza 🙂 

Na koniec mala anegdota:

Wczoraj mowilam z gosciem z firmy, ktora nas kupuje. Albo prawde mowiac nie mowilam, bo on mowil tylko z moim podwladnym – facetem. Po prostu 100% maczo. Na wizytowce napisane: dyrektor wszechswiata – ale mamy wspolego szefa, wiec po prostu senior manager. W kazdym razie jakos tak od przyrody lepszy. 

Ok, uzgodnilismy co bylo trzeba i papa. 30 minut pozniej wzywa mnie szef i mowi:

– Bylas dzis na spotkaniu z gosciem X. Myslisz, ze mam go zostawic czy wyrzucic?

TAKI INTENSTYWNIEJSZY WEEKENDZIK

Mloda skrecila sobie raczke wiec bylismy na pogotowiu pani zrobila czary mary i wszystko jest w najlepszym porzadku.

Siostra Boskiego jest w ciazy o czym dowiedzialam sie przez przypadek i oczywiscie zjebalam Boskiego, ze mi o tym od miesiaca nie mowi, ktory sie oczywiscie obrazil. Nie ukrywam, ze nie jest mi latwo przyjac fakt, ze u niej to zawsze od razu i bez komplikacji, ale po glebokiej uwadze powaznie nie zamienila bym jej zycia na moje, wiec nie ma o czym mowic.

Obrazony Boski udal sie na pizze z coreczka a ja teraz mam chwile czasu dla siebie zanim tatus odjedzie na kolejne 3 tygodnie.

Za te 3 tygodnie ja mam rzucic swoje zycie w pizdu i zaczac zyc zycie Boskiego, ktory jak twierdzi nie moze mnie ani czuc. Powodow tysiac, glowny jak zwykle on taki klawy chopak a ja megera. O jak cudnie.

Do czasu przeprowadzki bede musiala zniesc conajmniej pare dni focha i nieustannego informowania mnie, ze jestem do dupy. Caly czas bedac on-line w pracy albo w domu. Ale praca to jego zdaniem tylko dodatek do mojego zycia, bo jestem MATKA.

Czyz nie jest zabawnie?

U Was tez wesolo?