LET IT GO (by Kubus Fatalista)

Marek Aurelisz powiedzial: “Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego nie jestem w stanie zmienić. Daj mi siłę, bym zmienił to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.”

Nie mielismy okazji poznac sie z Markiem osobiscie, mam jednak wrazenie, ze mowil te slowa z mysla o mnie.

Jestem mistrzem swiata w zamartwianiu sie rzeczami, ktorych nie moge zmienic. Martwie sie na wiele sposobow. Gdy przychodzi zmartwienie, cale moje jestestwo koncentruje na problemie na ktory nie mam wplywu. Budze sie w nocy i nie spie, z wariacjami typu: budze sie w nocy i sie zamartwiam. Godzine, dwie, piec. Jak ulanska fantazja pozwoli. Czasem aktywuje sie moj wewnetrzny Kubus Fatalista i medzi i zrzedzi i wymysla niesamowite konstrukcje z ktorych 90% nie ma szanse na urzeczywistnienie, choc przeciez czysto teoretycznie mogly by przeciez miec miejsce. Tuz po Kubusiu oczy otwiera niska samoocena. Bo przeciez to moja wina, ze plaga spadla akurat na mnie. Kazdy inny na to niezasluguje, bo jest madrzejszy, lepszy, albo – argument ostateczny – jest lepszym czlowiekiem! Ostatni na scene wchodzi strach. No tak, jesli A to dlaczego nie B? C przeciez tez jest calkiem mozliwe? Juuuzzz idddziiee i mniiiieee ZJE!

Wystarczylo by schylic glowe i przyjac, skoncentrowac sie na tym z czym jeszcze mozna wygrac. Ba, wystarczylo by zajac sie tylko problemami, ktore istnieja, nie ktore ewentualnie moga kiedys nastac!

Ktos potrafi?

P.S.
Taka stara jestem a taka glupia.

JE SUIS WEGIERKA

Od kilku dni jestesmy na Wegrzech w uzdrowisko- basenowisku Sarvar.

Pobyt na Wegrzech zdecydowanie przeszedl nasze oczekiwania. Krotko mowiac bardzo nam sie tutaj podoba. Wsie sa cudownie malownicze, pelne podobnych do siebie domkow na planie kwadratu. Inaczej niz u nas ulice od chodnikow oddziela zwykle pas zieleni, dlatego przemieszczanie po wsiach jest chyba nieco bezpieczniejsze.

Miasta ktore odwiedzilismy (Sopron, Sarvar, Keszthely) nie sa zbyt wielkie za to wybudowane z glowa. Widac, ze historia byla dla nich laskawa. Wiele ulic i domow nie jest zrekonstruowanych, ale tez chyba nigdy nie byly powaznie zniszczone. Brak potworkow – blokowisk i potworkow – architektury typu nowobogackie baroko. W kazdym razie nie w takiej ilosci jak u nas. Jest cieplo, roslinosc bujna a swiat sprawia wrazenie, ze wie co wazne i nie ma zamiaru stresowac sie byle glupota. Ogolnie wegierska prowincja sprawia wrazenie biedniejszej niz Polska czy Czechy. Nic nie szkodzi, bo czuc cieplo i doskonala energie.

Co tu duzo gadac, chcialoby sie usiasc w cieniu bluszczu oplatajacego domy i zaczac wkladac papryki do sloikow.

DO RIO Z KOKSEM

Od czasu kiedy mam blog zawsze w czasie olimpiady pisze o olimpiadzie. Tradycje nalezy szanowac, dlatego dzisiaj bedzie o Rio 2016.

Jak juz mowimy o Rio, trzeba nawiazac do dopingu. U braci Zielinskich, polskich sztangistow, wykryto nandrolon. Zostali, slusznie, wyrzuceni z igrzysk i odeslani do domu.

Chlopcy ida w zaparte. Mowia, ze nie w zyciu by nie brali takich archaicznych lekow, ze nandrolon to bierze Zbyszek z silki w Wachocku a nie czlowiek, ktory od lat zajmuje sie sportem.

I ja im wierze. Zaden z nich nie twierdzi, ze nigdy by nie wzial sterydow, bronia tylko “honoru”, bo ktos z nich robi cwala.

Jest mi gosci zal, bo robia za kozly ofiarne. Koksowali? No jasne, ze koksowali. W sportach silowych koksuja wszyscy, tylko u nich ktos sie postaral, zeby zostali zlapani.

Mysle, ze jakby za 15 lat przebadali probki krwi czy moczu Phelpsa, czy jakiegokolwiek sztangisty, kolarza itp to z cala pewnoscia znajda tam cala tablice mendelejewa. Dzisiaj moze nie jestesmy w stanie rozpoznac dopalaczy, ale jutro? Kto wie! Pracuja nad tym cale teamy ludzi. Tylko ze jeszcze wieksze teamy pracuja nad tym, zeby pozacierac slady. Chodzi tylko o pieniadze.

Do tego dochodza naturalne wspomagacze, ktore dla mnie niewiele sie roznia od tabletki z koksem, na przyklad: przetaczanie krwi, spanie w namiocie tlenowym i tysiac innych rzeczy, ktorych nawet nie staram sie zglebiac.

Jak to sie dzieje, ze tyle medali wygrywaja bogate albo bardzo tym zainteresowane panstwa? Ciekawostka! Jakos nie widze, zeby na przyklad w Londynie dzieci wiecej czasu spedzaly na sportach, a dorosli na rowerze, w gorach itd. W porownaniu do Czech z cala pewnoscia nie. A tu? Grad medali! Czy to nie zastanawiajace?

Moze warto by sie bylo zatrzymac i pomyslec nad tym jak wyrownac warunki dla wszystkich. Powiedziec: OK koksujcie, ale rozsadnie. I tak wiekszosc z Was to robi, i tak musicie ciezko pracowac zeby cos osiagnac, wiec wszyscy robmy to wg tych samych zasad, tylko z glowa. Choc nawet to nie ma sensu, bo bogatsi beda mieli dostep do lepszych lekow.

Tam wiec z umiarem potepiajmy Zielinskich, za glupote glownie, nie za doping, bo sami sobie zdrowie niszcza. Tak samo jak cala reszta o ktorej tego jeszcze oficialnie nie wiemy. Bawcie sie dobrze, na igrzyskach, sportowcow kochani. W obliczu rozdawajki 500+ nawet wam nie bede kasy liczyc, bo w przeciwienstwie do wielu rodzin ktore dostaja kase, bo wpadli 6 razy po sobie, Wy swoje uczestnictwo wywalczyliscie w pocie i lzach. Absolutnie kazdy z Was.

 

 

ja, CYKOR

Ostatnie 2 dni spedzilam w stanie permanentnego zawalu bojac sie co tez mi powie dentystka na wizycie kontrolnej. Wymyslilam tysiac wymowek, zeby nie isc a dokopanie sie na wizyte duzo mnie kosztowalo.

Jak zaczela mi skrobac po swiezo wyczyszczonych przez higienistke zebach to dostalam jeszcze wylewu ze strachu. Potem przyszedl obustronny rentgen, co niezwykle, juz po pol roku od poprzedniej wizyty. Jak nic, kaplica.

Caly proceder trwal jakies 6 dlugich minut. Potem powiedziala: wszystko swietnie, do zobaczenia za pol roku. 

…..

Zeby bylo smieszniej u dentysty nigdy nic mnie nie boli. Boje sie chyba hobbistycznie, bo jestem debilem:)

CO ONI MAJA Z TYM SEXEM?

Przeczytalam kolejny artykul o tym, ze w obozach dla uchodzcow dochodzi do wielu napadow na tle sexualnym, w tym molestowania dzieci. I jeszcze, ze niby ma sie tym zajac rzad Grecji.

WTF?! To sa ci lekarze i inzynierowie o ktorych wspominala pani Merkel? Nie ma takiej opcji i okolicznosci za ktorych znani mi faceci zgwalcili by dziecko. Jesli by sie okazalo, ze sie myle, to powinni byc skazani na dlugie lata. Uchodzcy/imigranci, ktorzy popelnili takie czy inne powazne przestepstwo, powinni byc wypierdoleni z Europy na zbity pysk. Z wilczym biletem. I nie ma zmiluj sie. 

Denerwuje mnie to nieustanne “oni nie wiedzieli”, “oni potrzebowali”, “oni zaluja”. Ze tez nie zapomnieli zony zapakowac w namiot, albo wyciac jej lechtaczki. Bo kultura, tak, ja wiem.  My tu tez mamy kulture, i moze warto bylo by sie z nia zapoznac, na przyklad z pomoca drogiego telefonu, ktory wiekszosc przybylych tak dzielnie trzyma w rekach na zdjeciach.

Jestem z calego serca zwolennikiem pomocy dla uciejajacych przed bezposrednim zagrozeniem zycia. I jeszcze wiekszym zwolennikiem jasnego okreslania granic i oczekiwan ze strony panstw przyjmujacych. 

Jedna z nieprzekraczalnych zasad powinno byc zero tolerancji dla przekraczania zasad kodeksu karnego. Taka jestem, prosze panstwa, nietolerancyjna. 

LETNIE ATRAKCJE

Gosia wlasnie spi pod namiotem. Boski zabral ja na wyprawe z kolegami z liceum. Kazdy wzial corke (a jeden nawet zone, tez z ich klasy, i 2 corki) i poplyneli po rzece na dwoch wielkich pontonach. Potem byly jeszcze kielbaski przy ognisku i kapiel w lodowatej wodzie w otwartym basenie na polu kempingowym, a teraz spia w spiworkach w namiocie. Nie jestem przekonana, ze Gosia wroci zdrowa z tej wycieczki, ale co zrobic. Tak przeciez powinny wygladac wakacje. 

Zu slodko spi obok mnie w domku na wsi u babci i dziadka (ktorzy dla odmiany spia u nas w drodze do Szwajcarii). Mnie jest strasznie spiaco i przyjemnie.

I tak nam pomalutku mija lato.

 

 

DWA SZPITALE

Bylysmy w szpitalu z Zu. Poczatkowo diagnoza – zapalenie nerek. Niepotwierdzina. Szybka poprawa. Z braku pomyslow wypuscili nas po 3 dniach. Zu czuje siebie dobrze.

Czyli podobny scenariusz jak rok temu w Warszawie, tylko wtedy trzymano nas 11 dni.

Same odczucia ze szpitala mniej wiecej 100 (slownie: sto) razy lepsze teraz w Szpitalu klinicznym w Pradze niz “wrazenia” z zeszlorocznego pobytu w szpitalu klinicznym na Dzialdowskiej.

1. Lekarze – w Warszawie mialam wrazenie, ze lekarze robia nam laske, ze czasem sie pojawia i podziedza cos nowego o dziecku. Troche jakbysmy wszystkie (a bylo nas w porywach do 6) mialy niezdiagnozowanego Downa. Przed lekarzem famfary. Dziecko budzono na wizyte. Pani doktor o 13 znikala, od 15 juz prywatnie.

W Pradze docent przyszedl o 23 zeby mnie ucieszyc, ze wyniki bardzo sie poprawily. Dziecka nie budzono na badania, ciagle podkreslali, ze najwazniejsze zeby Zu dobrze sie wyspala i czula dobrze. Lekarze odwiedzali nas kilka razy dziennie. Bez prosb.

2. Warunki mieszkalne – w Warszawie spedzilam 11 dni na podlodze kolo lozka dziecka. Pokoj 6 osobowy w tym 2 noce swiecacy inkubator.

W Pradze mialam swoje lozko a pielegniarka wymyslala jak ulozyc Zu, zeby bylo wygodnie z kroplowka. Pokoj dla 2 dzieci, bylysmy same.

Jak mowie z oburzeniem o tym spaniu na podlodze to czuje, ze w Polsce to kolezanki nie rozumieja o co mi chodzi. Jeden kolega to nawet mowi; ale rozumiesz gdyby byly lozka dla matek to by sie mniej lozeczek dla dzieci weszlo?. Halo, czy ja dobrze slysze? Dziecko ma prawo byc z matka! Matka ma prawo do odpoczynku! Jesli chodzi o brak miejsca to moze wprowadzmy 130cm dlugosci lozka na oddzialach meskich. Ze za krotkie? Oj tam oj tam! Troche nogi podkurcza a ile miejsca bedzie! Na kazdej sali dodatkowe lozko! Rodzice, ogarnijcie sie troche! Wasze dzieci maja prawo byc z Wami! To jest kwestia zgody spolecznej na dyktature szpitali!

3. Jedzenie – w Polsce rodzic ma obowiazek warowac przy dziecku, nie ma jednak prawa jesc. Jesli ktos mu nie przyniesie jedzenia to zdechnie. W Pradze rodzic i dziecko dostaja 3 posilki dziennie. I jeszcze wybiera, bo moze na diecie jest! Poziom jedzenia: dobra swietlica szkolna. Codziennie zjadlam swoj posilek i 3/4 tego co nie dala rady Zu

Warszawski szpital to bylo traumatyczne przezycie! Nie ze wzgledu na chorobe tylko ogolny lekki terror (nie wychodzic z pokoju! Gdzie ta herbate stawia? Tej informacji nie moge pani podac! Nie wiem, moze lekarz powie. itd).

Moja wina, mam problemy z narzuconymi autorytetami. O ile moge im wybaczyc zla, choc postawiona w dobrej wierze, diagnoze, o tyle nic nie tlumaczy kwasnych min wielu (nie wszystkich!) pielegniarek i bardzo soba przejetych lekarzy

W Pradze po prostu bylam 3 dni w szpitalu, i choc choroba kto wie, moze sie za nami jakis czas pociagnie, to samej wizyty nie bede wspominac zle.

WARTO BYC PRZYZWOITYM

Zawsze zastanawialam sie czemu niby tyle kasy powinno isc na edukacje. Przeciez w interesie kazdego powinno byc rozwijanie wlasnych horyzontow, czytanie, ciekawosc, chec zrozumienia tego co zobaczymy za rogiem.

Obserwujac to co sie dzieje w Polsce od ostatnich wyborow parlamentarnych dochodze do wniosku, ze bylam w bledzie. Teoretycznie mam racje, w praktyce opisany wyzej sposob myslenia wymaga jednak wpojenia ludziom jakichs podstaw logiki, historii czy matematyki. Okazuje sie, ze nie jest to oczywiste.

Odnosze wrazenie, ze znaczna czesc Polakow nie potrafi myslec krytycznie. Za pare zlotych, albo obietnice, ze nadal nie beda musieli myslec samodzielnie (frankowicze, ubezpieczenia rolnicze) ludzie wylaczaja wewnetrzny kompas.

Dlatego powinnismy zwracac wieksza uwage na wyksztalcenie. Tlumaczyc dzieciom, ze warto miec oczy otwarte, uczyc sie na kazdym kroku. Poznawanie nowych rzeczy, wbrew pozorom, nie sluzy do meczenia lobuzow. Ma sens. Ulatwia zycie. Po tym jak wejdzie w krew przestaje nawet bolec. Przede wszystkim pozwala przewidywac konsekwencje naszych dzialan i ostrzegac, ze jutro przyjdzie gorzko zaplacic za to co dzisiaj przyjemnie grzeje.

Szkola musi uczyc jak znajdowac informacje, jak weryfikowac zrodla, polemizowac, samodzielnie wybierac autorytety. Musi tez dac nadzieje na lepsze jutro, zebysmy nie musieli zywic wlasnego ega porazka drugiego, a czas poswiecic na planowanie wlasnych sukcesow.

Powinna wpoic potrzebe myslenia tak silna, zeby nie dalo sie jej uspic nawet za 500pln miesiecznie. Ba, nawet 1000 zlotych, na kredyt, ktory bedzie bardzo drogi. Szkola i rodzina musza nas nauczyc odrozniania dobra jednostki od dobra ogolu. Rozumienia roznicy miedzy taktyka a strategia, polityka a populizmem, pr i historia. Wpojenia etosu odpowiedzialnosci, pokory i pracy.

Potem zostanie juz tylko kroczek do podjecia decyzji, ze bedziemy sie starac robic wszystko tak dobrze jak potrafimy, nawet kiedy do przodu bedzie trzeba liczyc sie z porazka.

Jak mawial jeden niewarty wspomnienia powstaniec: warto byc przyzwoitym.