PAZNOKCIE

W zwiazku z moim leciwym wiekiem obserwuje postepujaca pozwolna biodegradacje. Tu pierwsze zmerszczunie, tam pare siwych wlosow, nie wspominajac o klopotach z wlosami, dzieniegdzie jakies przyblakane kilo ktore jakos sie (kuzwa!) nie chce odblokac, ramionka tudziez udka pomalu przesuwajace sie w kierunku poczatkujacego sztangisty. No kuzwa, juz?

Pomyslalam wiec, ze znajde jakies atuty (kazdy ma przeciez jakkes atuty,?!) i na nich sie skoncentruje. Padlo na paznokcie. Przyroda byla tak laskawa, ze obarzyla mnie dlugimi palcami i ksztaltnymi paznokciami, czas wyrazic szacunek. Tak wiec, w wieku lat 40 zaczelam malowac paznokcie. W brew pozorom jest to proces, ktorego sie trzeba nauczyc, na szczescie manualnie jestem nadal sprawna wiec voila dwa razy w tygodniu robie paznokietki na bostwo. Take sa sprytne, ze nawet jak maja 0,5mm dlugosci to juz wygladaja jak tipsy wiec moge z nimi robic wszystko.

Dzisiaj zolte. 

FINISH – pare uwag pod koniec szkoly

Przed chwila rozpoczelam proces konczenia szkoly. Nie chce go dzisiaj dokonczyc, bo zalezy mi na dwoch bezplatnych seminariach dostepnych tylko dla studentow, ale w zasadzie bym mogla. Mysle, ze wszystkie formalnosci mam juz za soba. Moze cos zwroca i trzeba bedzie poprawiac, no ale to mogloby sie stac w kazdym wypadku, wiec nie bede sie przejmowala przedwczesnie.

Warto bylo. Szkola spelnila moje oczekiwania. Byla zorganizowana bardzo ciekawie, widac, ze ktos nad calym procesem myslal. Dla mnie oznaczala przede wszystkim wyjscie z domu, kontakt z innymi ludzmi, uczenie sie czegos nowego, co uwielbiam. Z cala pewnoscia potwierdzila slowa Zuzi, ze “nie ma Einstainow” i tam w wielkim swiecie nie czekaja na mnie sami powalajacy urokiem i inteligencja ludzie, gdyz to ja tutaj jestem podrecznym domowym debilem. Otoz nie. Ani ja nie jestem debilem ani oni Eistainami. Swiat nie uciekl jednak tak daleko jak mi sie wydawalo. Choc oczywiscie spotkalam wiele fajnych osob, co cieszy niezmiernie.

Z perspektywy czasu o czym jest ten caly smieszny coaching? O sluchaniu. O atencji jaka poswiecamy drugiemu czlowiekowi. Z kazda godzina coachowania mam mniej i mniej ochote wtracac “cos o sobie” albo dawac jakies drobne rady, bo to nie ma sensu. Kazdy jest panem swojego swiata i najlepszym specjalista od swoich problemow. Jak ktos chce zmiane – zmiana bedzie, jak ktos tylko marudzi, to widocznie mu nie zalezy, albo jeszcze nie nadszedl wlasciwy czas. To samo odnosi sie do mnie. Ten coaching, ktory uprawiam nie ma nic wsplnego z pokrzykiwaniem “dasz rade!”. Ten moj ma wiecej wspolnego z pytaniem “a kto powiedzial, ze nie dasz rady?”, “co musialo by sie stac, zeby bylo to mozliwe?”.

Cale to czytanie, myslenie i moje spotkania z coachem zabralo i mnie pare wymowek 😉 

A wiec czy ma sens zorganizowac sobie pare spotkan z coachem? To zalezy. Przede wszystkim od tego czy powaznie myslimy o zmianie. Bo jesli na przyklad ktoras pada na pysk, ale nie potrafi sobie wyobrazic, ze maz moze sobie wyprasowac koszule sam i ma na to tysiac “logicznych” argumentow, to nie wiem czy warto. Coach za nas zycia nie zmieni. Musimy sami.

Z JAKIEJ JESTES KASTY?

Niedawno pisalam o zmianie powitalnego zdania z “Dzien dobry Panie i Panowie” na “Dzien dobry wszystkim” w londynskim metrze. Zmiana ta miala uwzglednic interesy spoleczosci LGBT.

Pod wpisem przeczytalam miedzy innymi, ze jest to przejaw troski o demokracje. Z reszta to samo twierdzi Boski.

Ja upieralam sie, ze ok, pomysl dobry, tylko trzeba zachowac zdrowy rozsadek i zaczac od powazniejszych problemow.

I dzis wracam do tematu zdrowego rozsadku. 

Bylam na sniadaniu z mamami z klasy Gosi. Jedna z nich jest wlascicielka agencji HR, specjalizujacej sie w bardzo wysoko oplacanych pracownikach sektoru bankowego z londynskiego city. 

Rozmawialismy o szkole. Mowila, ze jest bardzo zadowolona i wszystko gra, tylko nie wiedza czy nie przeniosa Maxa do innej szkoly, bo jednak Canary Wharf to wschod Londynu i akcent Maxa nie jest idealny i uwaga… moze mu to kiedys utrudnic dostep do dobrej pracy. Akcent, okazuje sie, to bardzo istotny element image czlowieka i moze dyskryminowac podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie, nie mowimy o jakims belkocie z tad czy owat. Mowimy o zlej czesci Londynu (zlej jak zlej, jedno z najwiekszych centrow finansowych na swiecie) w ktorej mieszkaja rodzice Maxa, bo maja blisko do pracy w city wlasnie!

Potem jakos przyszlo na mnie. Ze zanim postanowilam zostac coachem powysylalam troche CV a zero odzewu. Mimo iz mam sporo doswiadczenia i niezle wyksztalcenie. Zero w sensie bez: pocaluj mnie w dupe, rowniez. Na co ona: Oh! don’t take it personally! My tutaj nawet nie czytamy CV z Twojej czesci Europy jesli nie masz doswiadczenia z Londynu. Pierwsza prace musisz jakos zdobyc a potem dopiero ktos bedzie je czytal. I uwaga ta pani mnie bardzo lubi i po prostu byla szczera! Ze mnie nie wybiora? Ich wybor. Ale ze wywalaja, bo nasze szkoly to nie szkoly, no hellou?

Owszem znam osoby z Polski czy Czech, ktore znajazly prace w city. Nie szukajac daleko – Boski, tylko ze on przywedrowal przez firme w ktorej pracuje lata. Takich znam sporo. Znam jedna osobe, ktora po wielu wielu latach wgryzla sie tam przechodzac od pucybuta do pracownika na srednim poziomie.

Jeszcze jedna sytuacja. Salamanca, rok 2005. Szkola hiszpanskiego. U mnie w grupie 2 chlopcow z elitarnego Eaton i dziewczyna z jakiejs innej brytyjskiej szkoly. Chlopcy wywracaja oczami cokolwiek ona powie po angielsku. Pytam sie ich dlaczego? bo ona udaje, ze ma akcent taki jak my, ale jednak slychac, ze nie jest jedna z nas – slysze. Pytam sie czemu sie nie nabijaja ze mnie? Bo Ty nie musisz miec konkretnego akcentu, ale ona jest Brytyjka a udawanie akcentu z nie swojej klasy jest oburzajace!

A wiec tak wyglada demokracja? Bedziemy sie certolic z pol promilem osob ktore maja problemy ze swoja tozsamoscia sexualna i bedziemy sie z tego powodu czuc dobrze. Ale Ty chlopcze urodziles sie pod Glasgow a rodzice nie mieli kasy zeby Cie poslac do elitarnej szkoly z “akcentem” wiec mozesz byc madry jak radio, ale pracy w city nie dostaniesz (symbol).

Moze jestem wczorajsza, ale mnie sie to wydaje obludne.

AMBICJE

Wlasnie wypelnilam aplikacje, zeby coachowac mlodych delikwentow w wiezieniu. Stwierdzilam, ze raz kozie smierc. Wezma, nie wezma, przynajmniej potrenuje autoreklame i poodowiadam na potencjalne pytania, ktore moga sie pojawic na ewentulnych rozmowach. Sama sie smieje.

Gosia zaczela wczoraj 3 klase podstawowki. Taki maly szkrab a juz w 3 klasie. Ma wielkie szczescie, ze jestesmy srednio ambitnymi rodzicami. Polowa dzieci w jej klasie ma juz rok czy dwa korepetycje. Powaznie, nie zartuje. Duzo dzieci juz sie przenioslo do bardziej “akademickich” szkol. Tymczasem my tkwimy w zwyklej przecietnej pedalowie. Choc czy jest jej tam tak zle? Prywatna szkola, 14 dzieci w klasie, 2 nauczycieli i towarzystwo malych pastuchow z 48 krajow. Tylko ponoc akcent nie zupelnie ten…

Boski usypia baby. Musze troche poszalec (poczytac) a nie tylko patrzec w komputer. Dobranoc!

JAN HNIZDIL – TROCHE INNY DOKTOR

W ramach wedrowki po zdrowie moich wlosow, po roku oczekiwania (doslownie), zostal mi wyznaczony termin audiencji u guru czeskiej medycyny psychosomatycznej – Jana Hnizdila. W umowionym terminie przybieglam w podskokach.

Pan doktor o podejsciu holistycznym szczyci sie tym, ze patrzy na pacjenta jako na calosc i widzi zaleznosci, ktore na zawsze pozostana ukryte przed niewprawnym okiem pfe specjalistow.

Leczenie odbywa sie na podstawie szczegolowego wywiadu z cierpiacym delikwentem.

Weszlam. Nawet zostalam poczestowana tania herbata. Zaczela sie, hm, no chcialam napisac rozmowa, ale to nawet nie byl wywiad tylko przesluchanie. Okazalo sie bowiem, ze pan Jan Hnizdil w swojej koncepcji poszedl o krok dalej niz (jak sadze) zamierzal i jest na takim etapie samozadowolenia, ze przestal sluchac pacjentow (w tym wypadku mnie). Poniewaz ON WIE!

Slyszy natomiast rzeczy, ktorych nigdy nie mialam zamiaru powiedziec.

Pare przykladow:

Jan Hnizdil: – i co jeszcze pani dolega poza wypadajacymi wlosami?

ja: – e, no nic. Mysle, ze jestem ogolnie okazem zdrowia.

Jan Hnizdil: – a plecy pani nie bola?

ja: – nie bardzo.

J.H: – nigdy?

ja: – Owszem zdarza sie, ale nie w stopniu ktory by mnie jakos ograniczal. Zawsze nosze dziecko z jednej strony wiec jestem asymetryczna, jesli zaczynaja mnie bolec plecy to kilka dni cwicze i wszystko wraca do normy. Wiec bolu plecow nie uwazam za problem a juz z pewnoscia nie czesty

Jan Hnizdil, pisze: – bol plecow, polecam joge i fizjoterapie w naszym osrodku

Jan Hnizdil: – a co zwiazek?
Ja: – mysle, ze ok. Zwlaszcza w calym tym problemie z wlosami maz bardzo stanal na wysokosci zadania.

J.H; – zadnych problemow?

ja: – Wiadomo nigdy nie jest idealnie, jednak sadze, ze nic zlego sie nie dzieje

JH: – czyli co, wszystko na 100%?

ja: – nie na 100% nie, kto tak mowi zwykle klamie. Ale obecnie mysle, ze tak na 80%. Jest wiele rzeczy ktore nie sa idealne, ale zadnej z nich nie uwazam za krytyczna

JH (pisze i mowi): problemy malzenskie, rozwazyc terapie malzenska w naszej placowce

JH: – a bierze pani jakies leki?

ja: – nie jestem specjalnym milosnikiem medykacji. Gdybysmy sie spotkali w momencie kiedy umawialam sie na spotkanie tutaj to bym powiedziala, ze zadne. Po roku wedrowek po roznych lekarzach mam 3 leki, wszystkie w raczej niskich dawkach

JH (mowi i pisze): – zalecane leczenie w zaprzyjaznionym osrodku, zeby moc zyc bez lekow

Do tego jak mowilam to przerywal, nie pozwalal dopowiedziec. Byl o krok przede mna. Nawet powiedzial, ze juz nie musze chodzic do dermatologa, bo on zna przyczyne moich problemow. NERWY! 

Nie zebym dyskutowala z diagnoza. Jedyna rzecza ktora choc w malenkim stopniu obiektywnie moze przyczyniac sie do mojej utraty wlosow jest leciutkie lojotokowe zapalenie skory, ktore ma – zwykle?- podloze psychiczne. Tylko Hellou? Nie w ten sposob, nie zza komputera, nie w formie sprzedawania wlasnych (nietanich) uslug!

Moze nie jestem standardowym pacjentem, moze uszlam kawal drogi i wiem o sobie pod kazdym wzgledem wiecej niz inni, wiec oczekuje nieco innego podejscia. A moze jednak pan Jan Hnizdil poza bardzo rozsadna (oficjalna) gadka stracil kontakt z rzeczywistoscia. Dla niego wypadanie wlosow, rak i skolioza to wszystko nerwy. Tak pewnie nerwy, ta czesc rozumiem, tylko jak uciec z blednego kola?

 

P.S.

Sam doktor Jan Hnizdil byl maksymalnie nerwowy, nieprzyjemny i lekko agresywny. Hmm jesli to nerwy, to gdybym byla nim, lysina typu kolano by mnie nie minela.

KUK – czy blox pozwoli wlozyc wpis?

Ciagle jestesmy w Czechach. Nie spotkala mnie zadna kosmiczna katastrofa, brak weny, ani czasu. Niestety blox odmiawia wspolpracy i nie zechcial opublikowac 4 ostatnich wpisow. Nie poddaje sie! Dzis kolejna proba!

W chwili obecnej jestesmy w wiejskim domu rodzicow Boskiego, niedaleko Liberca. Przedtem bylysmy chwile na Morawie a przede wszystkim w Pradze. Odwiedzilam bambilion lekarzy, na szczepienia, kontrole, nowe pomysly, w kwestiach dziewczynek i moich. Teraz w koncu nic. W poniedzialek fruniemy do Londynu.

Wakacje sa jednak kosmicznie dlugie. Do tego sa to wakacje dla wszystkich wiec nawet znajomych za duzo nie spotkalam. Czytam, ciesze sie latem, kobietkami. Dzieczynki sa cudowne i grzeczne, mimo tego nie mogla bym byc samotna matka. Albo nie chciala. Byc ciagle, non stop z 2ka dzieci nie sprzyja zachowaniu zdrowia psychicznego:) czytalam ostatnio, ze Katarzyna i William nie pozwalaja dziciom ogladac bajek. No, tez bym nie pozwalala gdybym miala sluzbe, ktora by sprzatala, gotowala, czesala i zajmowala sie dziecmi. Nie mam 🙂

 

CIEKAWA

Za niecale 2h wyruszamy w droge. Zu i ja jedziemy do Pragi w srode najprawdopodobniej pojade odebrac Gosie z Polski. Najprawdopodobniej, bo jej sie u dziadka podoba i nie chce wracac! A to mila niespodzianka 🙂

Od kwietnia bylam w Pradze tylko jeden dzien, dla mnie to absolutnie niezwykla sytuacja. Jestem bardzo ciekawa jak mi sie bedzie podobalo 🙂

Wchodzi Boski, czas pakowac komputer. Do przeczytania!

 

MASTER

Wczoraj umarl Master. Kapitan Zeglugi Wielkiej Andrzej Drapella. Byl moim kapitanem na Zawiszy Czarnym. Bedzie nam go bardzo brakowalo. Nie potrafie sobie wyobrazic kapitana z wiekszym autorytetem i bardziej kochanego jednoczesnie. A jak go czasem nieznoslismy! Wrocil na morze. Dobrych wiatrow, Master!

DZIEN DOBRY WSZYSTKIM!

Bank Barclays postanowil wspierac spolecznosc LGBT (geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualisci). Dobrze, zle? A teraz wyobrazcie sobie, ze Bank Barclays postanawia zalozyc fundacje w ochronie zycia poczetego. 

Nie staram sie wyrazic negatywnej ani pozytywnej opinii w obronie zadnej opcji, ani mi osoby LGBT nie straszne ani nie jestem ortodoksyjna w kwestii zycia poczetego. Z przyjemnoscia zalozyla bym natomiast partie: W OBRONIE ZDROWEGO ROZSADKU. 

Londynskie metro postanowilo przestac uzywac zdania: Dzien dobry Panowie i Panie, poniewaz byc moze niektorzy uzytkownicy metra nie czuja sie byc ani panem ani pania i nie czuja sie dostatecznie przywitani. No hellou!?

W ciagu najblizszych 10 lat liczba mieszkancow mojej czesci Londynu ma sie zwiekszyc o 300%, w tym samym czasie o 30% wzrosnie liczba miejsc w srodkach transportu publicznego. Juz teraz bywa, ze okolo godziny 17 czeka sie na wejscie do metra 20 minut! nie mowie o odjezdzie tym metrem do domu. Czy w takiej powaznie nalezy przeznaczyc niemale srodki na nagrywanie nowych informacji zaczynajacych od “Dzien dobry wszystkim”? No nie wiem…*

___

Boski mowi, ze dla niego to jest akurat fajne, ze staraja sie tu wszystkich traktowac tak samo. Ja bede trwala przy swojej tezie, ze jednak sa istotniejsze problemy niz fakt, ze ktos sie czuje nieobjety kategoria pan lub pani.