DO PRACY RODACY

A jutro do pracy. Jejda jak mi sie strasznie nie chce! Jakis opor materii sie wlaczyl. Czlowieka, ktory przyjdzie na moje miejsce poszukujemy juz od kilku miesiecy. Za tydzien- dwa wyjdzie slepe ogloszenie (zeby u mnie nie bylo paniki) i wejdziemy w nowy etap poszukiwan.

Za miesiac mam nadzieje powiem ludziom, ze odchodze.

Poczatkowo myslalam, ze bede jeszcze pracowac z Warszawy, ale nie chce mi sie, tak BARDZO BARDZO nie chce. 

Za oknem sliczna pogoda. W duszy nijaka. Duzo strachow, malo pewnosci, ze bedzie mniej. 

DUZO, MALO

I znowu dzieje sie duzo, malo.

Zblizam sie do wyjazdu. W Pradze bede jeszcze niecale 2 miesiace a Boski niecaly miesiac. Nagle przestalo mi sie chciec pracowac, jakos tak walczyc, zalatwiac rozne sprawy, ciagnac ich za wlosy, zeby jeszcze jeden kroczek do przodu zrobili. Ot po prostu zaczynam sie przystosowywac do faktu, ze jestem przeszloscia dla mojego teamu. Oni dowiedza sie o tym ok 5 sierpnia.

Panna z marketingu odchodzi, zachowuje sie juz teraz makabrycznie. Jak nigdy jestem w stanie, ze gdybym miala mozliwosc rozwazala bym zaszkodzenie jej. Dla pewnosci nie pytam sie gdzie bedzie pracowac, bo za duzo znam ludzi w branzy i mogla bym jej serio zaszkodzic, a to jednak male. 

W domu akurat teraz ciekawie, bo Mloda zajmuje sie Ojczym z Macocha i musze powiedziec zajmuja sie REWELACYJNIE. Mloda o 21 pozwala im odejsc na spoczynek i to tylko dlatego, ze jest w wannie i nie ma jak ich zatrzymac.

Ojczym naprawil wszystkie srubki, klamki, swiatelka to co na Boskiego czeka miesiacami. Pani ugotowala pyszny obiad. Serio i powaznie BARDZO mile zaskoczenie i ciekawy czas.

Mialam chyba jakas grype zoladkowa, ale juz wygrywam i jest git. 

Atmosfera schylkowosci. Jak bedzie w tej Polsce? Jak bedzie sie odchodzilo z pracy? Swiecie, co bedzie, wiesz? bo ja jestem tylko ciekawa. 

INTENSYWNE RANO

Mam w teamie dziewczyne. Inteligentna, zdolna, myslaca – powiedziala bym material na swietnego pracownika. Niestety jej cechy osobowosciowe nie odpowiadaja twardym kompetencjom. Mam wrazenie, ze praca jest dla niej dodatkiem do dnia. Ciagle bierze po pol dnia wolnego (ktore jest kwestia mojej dobrej woli, bo jako jedyna z teamu nie ma umowy o prace za to duzo lepsze warunki finansowe niz cala reszta – tak chciala). Kazde takie wolne zapowiada najpozniej dzien wczesniej, zwykle chodzi o jakas tragedie (doktor, wazny rodzinny obiad, egzaminy itp_ Do tego dlugie obiady, nieustanne telefony, pogaduszki, foch na kazda uwage. Prace zrobi ale tylko jasno okreslona. Zapis – doda ale po 5 przypominaniach.

Wiem, ze musi odejsc. Biorac pod uwage czas, ktory jeszcze bede pracowala ja, bardzo mi sie nie chce robic zmian personalnych. Z drugiej strony zostawic ja byloby nie fair w stosunku do innych osob, ktore PRACUJA. 

Dzis rano od 5:30 robie prace o ktora powinna zadbac ona. Spoko, ja ja zrobie. Powiem wiecej, rano musialam sie nauczyc ja robic, co ma te zalete ze juz wiem, ze nie jest taka trudna jak ja maluje.

Mogla bym to olac i poczekac z 3 godziny, zadac to komus i miec z glowy. Ale skoro juz wstalam a moze nam to przyniesc jakas kase to dlaczego miala bym nie popracowac. 

Nie lubie jak ludzie nie maja szacunku do pracy. 

BLUE POOLS

Kilkadziesiat kilometow dalej odwiedzilismy kolejna atrakcje – Blue Pools – rzeke z krysztalowa woda. 

Zanim dotarlismy do zbiornikow zrodlanej wody trzeba bylo przejsc kawalek lasu a potem przez most. Widoki byly piekne:

Widoczek

Ktos sie kiedys pytal jak podrozowalismy z Gosia. No wiec, tak tez…

Tata i Ona

I tak:

I tak

Az w koncu docieralismy na wlasciwe miejsce:

Gapilismy sie z mostku:

Po mostku

Bawilismy sie pod mostkiem:

ja z Gosia

Tak wygladala woda… przypominam dno bylo kilka metrow nizej:

Woda

 

Tak

Probowalam zrobic zdjecie pajeczynce:

Pajeczynka

i pojechalismy dalej…

PARKING Z WIDOKIEM NA MORZE

Kolejna ukradziona chwila (Mloda oglada bajki), kolejne zdjecia z drogi. Tym razem fotodokumentacja krotkiego przystanku w drodze z gor na poludnie. Na ZIMNE poludnie, przypominam, ze bylismy tam gdzie wszyscy chodza do gory nogami a cieplo jest na polnocy 🙂

Zacznijmy tradycyjnie:

Krolewna

Ocean:

Morze

Kamyki z bliska:

Kamyki

Duza woda:

Morze

Gosia Ocaskova jak mowi ostatnio (Ogonkowa:)

Ona

Zamek z kamykow (z braku piasku):

Kamyki

I znowu ona:

Znowu ona

Dla odmiany, kamyk:

Kamyk

Morska trawa na pozegnanie z plaza:

Trawa

I w droge…

KIERUNEK –> LODOWCE

Od ostatniego wpisu ujechalismy moze ze 2 godzinki i zaparkowalismy na tym uroczym kempingu. Ku naszemu zdziwieniu charakteryzowal sie brakiem kuchni, za to byl bardzo ladny:

Gosia na kempingu

Po poludniowej drzemce wyruszylismy na lodowiec Franza Josefa:

Pierwszy rzut oka

Mloda standardowo, troche na plecach mamy, troche taty a troche sama. Na tym zdjeciu akurat sama:

nad rzeczka

Dotarlismy tak daleko jak sie dalo. Dalej bylo juz zbyt niebezpiecznie dla turystow o czym informowaly swietnie przygotowane tablice:

I doszlismy

Ale od czego sa obiektywy? Lodowiec Franty Pepy w pelnej krasie:

Lodowiec

Rano sniadanie, male conieco do picia i …

Przekaska

I … znowu w droge:

Droga na lodowiec

Tym razem na lodowiec Foxa:

Lodowiec Foxa

Jeszcze raz lodowiec Foxa. W tym wypadku rowniez pomogl objektyw:

Lodowiec Foxa

Na gorze jakis mily czlowiek zrobil nam zdjecie:

Cala rodzinka

Ostatnie spojrzenie na kraine lodowcow

Lodowiec Fox

I jedziemy dalej…

GDZIES W DRODZE

Dzisiaj zdjecia ”z trasy”, mysle, ze jechalismy z PN Abel Tasman w kierunku lodowca Franty Pepty. Nie ma to specjalnego znaczenia, bo w kazdej drodze bylo fajnie. 

Ona i ja

A tu Tatus z Coreczka (w nieustajacym ruchu)

Boski i Gosia

to zdjecie lubie, bo duzo sie na nim dzieje. Moglabym je podrasowac/dokolorowac w jakims programie graficznym, ale tak sobie mysle, skoro nie twierdze, ze zdjecia sa profesjonalne to moga byc po prostu przyjemne 🙂 Ale moze kiedys zmienie zdanie i wszystkie nagle nabiora barw 🙂

duzo sie dzieje

Zblizamy sie w kierunku gor

Gory

gdybysmy staneli w kazdym miejscu gdzie bylo ladnie pradopodobnie wlasnie bysmy dojezdzali do polowy trasy

roslinki

Probowalismy jesc egzotyczne owoce – na zdjeciu widac tangelo czytaj: nieudana mandarynka. Po kilku probach doszlismy do wniosku, ze jesli jakis owoc nie zdobyl Europy to pewnie byla jakas przyczyna. Zaden nie powalil nas smakiem.

Tangelo

Las deszczowy to taki zwykly las tylko 100 razy bardziej. Nie ma mowy zeby WEJSC i pospacerowac. Trzeba by bylo WYCIAC sobie droge i na wycietym kawalku pospacerowac

Las

do obejrzenia 🙂

ABEL TASMAN

Wrocmy sie na chwile na Nowa Zelandie. Tym razem odwiedzimy chyba najladniejszy park narodowy z tych, ktore widzielismy – Abel Tasman.

Dzien byl bardzo intensywny. Na poczatku plynelismy taksowka wodna, potem 8 km szlismy przez las deszczowy a potem taksowka odebrala nas prosto z przepieknej plazy i przywiozla na miejsce z ktorego odplynelismy. Ale… tam juz nie bylo wody, wiec przyjechal po nas traktor.

Zacznijmy od tej plazy:

Ona na plazy

I jeszcze raz, Ksiezniczka we wlasnej osobie:

To ja

Ale zacznijmy od poczatku. Wsiedlismy na lodke…

 Traktorek

Dostalismy kapoki:

Ksiezniczka w kapoku

i wio, po drodze zobaczylismy skale, ktora ponoc grala we Wladcy Pierscieni:

Skala

tak wygladala droga przez las:

Biegiem przez las

po drodze zlazlam na plaze a potem wlazlam… niby 15 minut w kazda strone, ale ciezkie 15 minut:

Plaza

A pod nami rybka:

Rybka

Sami sobie zdjecie i tak to wyglada… Mloda chwile pozniej usnela Boskiemu na rekach

Cala rodzinka

a z plazy odebral nas traktorek. Nas i kajaki

Traktorek

L4

Zglaszam uprzejmnie, ze fala powodziowa przeszla przez Prage a ja mam sie dobrze na naszym 3 pietrze a powodz odczuwam glownie przez telewizor. Boski odczuwa rowniez poprzez srodki transportu, bo nie dziala metro.

Ja nie, poniewaz postanowilam, ze dane okolicznosci przyrody to dobry moment zeby wyleczyc gruzlice, ktora mnie meczy od tygodnia. Poszlam do doktora a ten nakazal ladnie sie polozyc do lozeczka i tak lezec do piatku. Kiedy to o 9 rano zdecyduje czy mnie laskawie pusci do pracy. 

A jak sobie czlowiek pozwoli pochorowac to zaraz sie czuje gorzej. Wiec ja sie czuje gorzej, ale od jutra mam zamiar wlaczyc tryb zwyzkowy. 

Co do powidzi to szkoda Zoo. Na szczescie zniszczenia nie sa tak powazne jak w 2002 ale i tak polowa zalana. Jak mrowki lata i lata naprawiali te piekna atrakcje i znowu dupa. Mam nadzieje, ze doswiadczenia pomoga w szybkiej odnowie.

Przeczytalam Chustke. Co moge powiedziec? ze pierdolimy jak male rowerki a mamy wiecej szczescia niz rozumu. Ludzie maja prawdziwe problemy a potrafia zyc z godnoscia, usmiechem i jeszcze dodawac animuszu innym a my tu kopie kruszymy, bo sie szef na nas krzywo popatrzy?

Napisana, tak jak zwykle pisza Ci ktorzy przeszli pieklo, prosto, bez egzaltacji, spokojnie, ale i tak powala. Na koniec, choc od pierwszej strony wiemy jak ta historia sie konczy, przyda sie chustka.

Gosia oglada Reksia, Boski ”ciezko chory” z kolegami na piwie a ja sie ciesze nic nierobieniem.

Zoladek mnie boli, o! Ale jak policzylam, ze dzisiaj wypilam 3 litry roznych wod i herbat a do tego zjadlam 4 talerze zupy (ze nie policze pozywienia w formie mniej cieklej) to mu sie nie dziwie.

Czyli wszystko gra. A u was? 

TRABY ANIELSKIE

Wam tez sie wydaje, ze jak wasz chlop ma cos zrobic w domu to zaraz sie odzywaja traby anielskie? Jak ja to wszystko sie dzieje, prosze bardzo przez przypadek.

Famfary! Odszedl z Mloda do galerii pobawic sie w kaciku dzieciecym, bo za oknem ulewa przerywa mzawke i odwrotnie. Wroci za godzine.

Mloda wstala po 8, zrobilismy nalesniki, wybawilysmy sie. O 10:05 obudzil sie Boski. Laskawie zjadl nalesniki. Wstawilam zupe. Laskawie wytarl stol i blat po nalesnikach (patelnie umylam i naczynia posprzatalam ja). Potem ja bawilam zajmowalam sie Mloda cudujac jedoczesnie w kuchni a on musial odpoczac. Wstawilam pranie. Troche sie z nia podroczyl. Pozamiatalam podloge i schody. Buty, ubranie przygotowac ja. Jak stal nade mna i komenderowal, ze ma miec inne buty a te drugie mam wstawic do szafki nie na wycieraczke to juz sie zbuntowalam i co sie okazalo. Ze wredna jestem i nie zdierze jak zrobi choc centymentr mniej. 

No kuzwa!?

Ubralam kurtke i wykoplam oba dwa z domu. Ide czytac Chustke.

Czasem zastanawiam sie czy nie dalo by sie naslac na niego jakis zly sen, zeby sobie wyobrazil jak wyglada powaznie LENIWA kobieta.