PRECEDENS??

Dzisiaj nie udalo mi sie uspic krolewny na popoludniowe spanie. Lezalysmy od 13:30 do 15:30 wsrod krzykow, jekow, marudzen a nawet malego pozygania. Mamo pic, zupke, kupke, niee i bong zapaletana noga w oko.

Mam nadzieje, ze to nie precedens. Zycie bez poludniowej drzemki by mnie zabilo. Jutro sprobuje usnac razem z nia, to zawsze pomaga.

Przyznam sie, ze az ja znielubilam ta czas tego usypiania. Ile mozna znosic kokoszenie, jeki i marudzenie?

okolo 14;30 juz juz miala usnac, ale ja chcialam wyciagnac reke na ktorej zasypia i … dupa blada.

Do tego nie chce jesc. Ostatnio nawet jadla i wazy z 12,5 kg czyli jak na jej wiek akurat. Gdyby przestala spac w dzien byloby latwiej odstawic w koncu karmienie, bo jednak do pelnoletnosci nie mam zamiaru dociagnac. Wolalabym jednak, zeby jadla, czula bym sie bardziej komfortowo, wiedzac, ze nie umrze z glodu. 

Zmeczyl mnie ten dzien.

>>>

nadal sie nie zdecydowalismy w sprawie mieszkania. Pan obnizyl cene jeszcze troche, ale nam i tak wydaje sie z kosmosu. Bo jest z kosmosu, ale osiagalna, tylko czy to powod zeby od razu kupic? Na druga strone ta lokalizacja… dla nas idealna. No nie wiem nie wiem jak sie to skonczy.

Decyzje podejmiemy najwczesniej jutro, bo jutro maja oglaszac jakies duze zmiany w firmie Boskiego, a jednak lepiej zebysmy nie wyskoczyli z calej kasy jesli mieli by go na przyklad zredukowac. 

I to tyle. Ide do lopaty, pracy jakos duzo jak na to, ze nie pracuje 🙂

MALO, Hmm, ZNACZY DUZO?

Wiem, ze ostatnio jakos mniej pisze, ale to wcale nie oznacza, ze mniej sie dzieje. Wrecz przeciwnie. Niestety albo nie ma czasu opisywac, albo z jakiegos powodu pisac o danej sprawie nie moge, albo jakies inne albo.

Poprawie sie, na pewno, tylko nie wiem czy juz czy dopiero za chwile. W kazdym razie mysle o Tobie. 

DOM SIOSTR

autor: Charllote Link

Nie bede pisac o czym jest ta ksiazka, bo to mozna przeczytac wszedzie, na przyklad tutaj

Napisze, ze czytala sie bardzo dobrze, ale i tak nie rozumiem szalu jaki wywolala w Polsce. 100 zlotych, a taka cene osiagala ponoc na aukcjach, bym za nia nie dala.

Ksiazka jest fajnie napisana, momentami porywajaca a potem lup dup dup i nagle sie konczy. Istotne sa dwa watki jeden z poczatku stulecia i drugi z roku 1996… i prawde mowiac oby dwa koncza sie moim zdaniem niespodziewanie i zupelnie bez sensu. To co ma stanowic sensacje (smierc w historycznej czesci ksiazki i przypadkowy sex w tej aktualniejszej) robia na mnie duzo mniejsze wrazenie niz inne opowiadane historie (na przyklad walka o prawa kobiet, albo trwajaca cale zycie niespelniona przez debilizm bohaterow milosc).

Czy polecam? oczywiscie! Pare wieczorow czytalam ja do 1 w nocy, zeby tylko dowiedziec sie “co bylo potem”, ale… nie jest to ksiazka do kotrej bede wracala myslami za pare dni. A szkoda, bo malo brakowalo. Gdyby autorka nie odrabala konca siekiera na pewno bym wracala. Ale moze ja po prostu jestem malo wrazliwa?

PO ZIMIE PRZYSZEDL MONSUN

Mielismy w Bratyslawie ktotka zime. Intensywnie padal snieg, bylo zimno, bialo i optymistycznie. Trwalo to wszystko moze 2 chwilki. Te pozwolily nam jednak na ulepienie malego balwanka (ktoremu Gosia przygladala sie z pewna taka niesmialoscia) i zrobienie zdjatka telefonem. 

Potem przyszedl monsun. I pada. Z przerwami. Pada. I znowu pada.

Gosia i balwaneknawiasem mowiac ten plaszczyk na zdjeciu jest wg Benettonu na 3-4 lata. Gosia nie jest zadnym gigantem jak na swoj wiek a rekawy ma akurat. Ciekawa jestem czy w okresie od 2 do 4 roku zycia dzieciom nie rosna rece czy jak to dziala?

NIELEGALNI

autor: Vincent V. Severski

Uff, przeczytalam. Ksiazka ma 807 stron.

Gdyby jakis wydawca chwycil autora za reke i poprosil o skrocenie do 500 stron, mysle, ze ksiazka bardzo by na tym zyskala. Ale nie bylo zle!

W ”Nielegalnych” nie ma watkow pobocznych, wszystkie sa glowne. Czasem rozpracowane do takich szczegolow, ze trzeba sie bardzo pilnowac, zeby jakiegos watku nie wypuscic i nie szukac tego, ktory sami uwazamy za najciekawszy.

Autorem ksiazki jest ponoc pulkownik polskiego wywiadu. Mysle, ze to mozliwe. Mam wrazenie, ze pan Severski ma straszna potrzebe  dokladnie wszystko wyjasnic nie pozostawiajac miejsca na spekulacje. Do tego chyba boli go najnowsza historia Polski, wiec stara sie wytluamczyc “jak bylo na prawde”.

Ksiazka ma niewatpliwe bledy warsztatowe, typu miejscami dretwe i nienaturalne dialogi, albo dluzyzny. Bohaterowie, agenci wywiadu, maja do siebie ogromny, az nienaturalny szacunek. I strasznie duzo mysla o swoich uczuciach do innych bohaterow.

Wiele rozpoczetych watkow nie zostaje zakonczonych, co daje nadzieje na czesc nastepna. 

Nadzieje, bo autor jest niewatpliwie inteligentny, wiec sadze, ze w nastepnej czesci uniknie dluzyzn i lopatologicznego tlumaczenia … wszystkiego… a to z pewnoscia uczyni z Nielegalnych II prawdziwy bestseller. 

W kazdym razie do lektury goraco zachecam.

MIESZKANIE

O kupnie wiekszego mieszkania opowiadamy jak sojka o wylocie za morze. Juz lata.

Tym razem wszystko jest w naszych rekach. Znalezlismy mieszkanie w miejscu, ktore nam odpowiada: czytaj w budunku obok tego w ktorym mieszkamy teraz. Jest duze (128m + 2 balkony), rozsadnie rozlozone (choc ogromna garderobe z oknem i drzwiami pewnie bysmy przerobili na dodatkowy – czwarty- pokoj). Pan obnizyl cene o 8% w stosunku do ceny pierwotnej, czyli na prawde sporo. Teraz juz wszystko zalezy od naszej decyzji.

Za:

– wielkosc

– rozlozenie

– LOKALIZACJA

 

Przeciw:

– ciagle jeszcze cena

– fakt, ze duzy pokoj z kuchnia maja poludniowe okna i taras, ale sypialnie sa obrocone na polnoc… choc jednak musze zauwazyc, ze okna w sypialniach sa duze i jest to 7/8 pietro wiec swiatla jest sporo w kazym pokoju

– kuchnia nie jest osobno tylko czescia duzego pokoju ALE odzielona optycznie slupem… co ma jednak te zalete, ze mniej widac do garow, czego ja osobiscie w kuchniopokojach nie lubie

 Jak pierwszy raz zobaczylam nasze aktualne (male) mieszkanie to padlam z zachwytu, chociaz nie spelnialo zadnego z kryterii, ktore mialo spelnic. To mieszkanie mi sie bardzo podoba, ale nie padam. Tesciowa sie smieje, ze przy tamtym padlam, bo bylo pierwsze… no moze wlasnie dlatego. Co jesli nie?

Napisze jak zdecydujemy.

_________

Nie wiem dlaczego, ale to ostanie zdanie tesciowej mi przypomnialo pewna piosenke. Ale nie, wszystko ok z Boskim, ale czas mija to fakt i juz nie zawsze potrafimy sie cieszyc z obrazkow, tak po prostu… (ha ha ta Zagorowa jest i byla przydka jak noc :))

GRANICE PRZYZWOITOSCI

Nie ukrywam, ze od czasu kiedy urodzila sie Mloda, podczas usypiania czytam serwisy plotkarskie. Fascynuja mnie zarowno pomysly osob tam opisywanych jak i (a moze bardziej) komentarze czytajacych.

Ale od poczatku. 

Nie mam najmniejszych problemow z zaakceptowaniem, ze niektorzy ludzie zarabiaja wrecz niesamowite sumy pieniedzy. Prawde mowiac ciesze sie, ze sa tacy ludzie, bo calej reszcie powinno to dawac nadzieje, ze moze im tez sie uda. Nie wstrzasaja mna informacje, ze Beyonce wydala na majace przyjsc na swiat malenstwo 1,5 mln USD. Skoro przychody jej i meza to ok. 100 mln USD/rocznie to co w tym dziwnego, ze 1.5% wydadza na jakies glupoty dla dziecka. Prawde mowiac dziwia mnie komentarze, ze powinni odac kase potrzebujacym. A niby dlaczego? Mowiac za siebie, tez moglabym nie kupowac Gosi kurtki powiedzmy w Zarze, ale w C&A a zaoszczedzone pieniadze oddac potrzebujacym, a jakos tego nie robie, wiec dlaczego odmawiac im Prady jesli maja taka ulanska fantazje? Zarobili sobie, to niech maja. 

Ostatnio stwierdzilam jednak, ze i moja tolerancja w tym wzgledzie ma pewne granice. Przeczytalam mianowicie, ze Elin Nordegren (byla zona Tigera Woodsa) kupila posiadlosc za 12 mln USD a nastepnie kazala ja zburzyc, zeby postawic zupelnie nowy dom. Nie wiem dlaczego, ale to mnie oslabilo, bo to juz jest przyklad rozwydrzenia. Kupienie dziecku pieluch wyszywanych zlotem jakos mnie nie wzrusza, pomimo iz po uzyciu tez wyladuja w koszu. W tym wypadku brakuje mi etapu posikania. 

Mysle, ze warto, choc przed samym soba, pamietac, ze sa jakies granice. Zwlaszcza jesli czlowiek takich pieniedzy nie zarobil, ale jednak tylko wyzenil.

TRALA TRALA TRALALALA

Nie jedziemy do Pragi. Huraaa!

Nie, nie pokielbasilo mi sie w glowie, tylko plan byl taki, ze jedziemy dzisiaj (3,5h), jutro on jedzie z Gosia do mamusi tam i z powrotem (kolejne 3h w aucie dla Gosi) a w niedziele o 13 znowu do autka i do Blavy (3,5h, jesli bedzie dobra droga). Nie lubie takiego jezdzenia na 5 minut, zwlaszcza w zimie. 

W ciagu dnia zaczal padac snieg i Boski sam uznal, ze droga jednak jest dosyc dluga i niespecjalnie bezpieczna, wiec lepiej nie ryzykowac. Hurraaa!

XXX

Rano postanowilam obudzic Gosie wczesniej niz zwykle. Cucilam ja od 8:40 do 8:50. Normalnie przelatywala przez rece tak gleboko spala. W koncu sie obudzila. Humorek miala pod psem. Poszlysmy na dlugi spacer piechty. Jak juz doszlysmy do miasta to zaczelo lac. Wpakowalam ja do wozka i wrocilysmy przez chinczyka (jeszcze myslalam, ze pojedziemy wiec nie gotowalam obiadu). Obiadem podzielilysmy sie sprawidliwie. Ona zjadla caly ryz a ja cale mieso z warzywami. Jak zwykle. 

o 13:10 przy akompaniamencie wrzaskow, rzucania kredkami a nawet proby rzucenia we mnie nocnikiem (no mowie, ze kurwica) poszlysmy spac. Usnela w ciagu sekundy. 

O 15 wstalo inne dziecko. Usmiechniete, zadowolone z zycia, milusie. 

Sowa jedna.

NIEPRZYTOMNA

Pare dni temu snilo mi sie, ze ktos mnie walnal ciezkim przedmiotem w glowe i stracilam przytomnosc. Po stracie przytomnosci obudzilam sie we wlasnym lozku. Strasznie dziwne uczucie to tracenie przytomnosci. Pewnie kiedys w zyciu zemdlalam, ale nie pamietam, wiec w ostatnich kilkudziesieciu latach to moje pierwsze omdlenie. Strasznie dziwne uczucie… Ogolnie mecza mnie lightowe koszmary ostatnio. Zadne motorowe pily, ale jakas taka przytlaczajaca rzeczywistosc. 

Sa tez dobre wiadomosci. Niedawno pisalam, ze nieznosze obcinac mlodej paznokci, w nocy przy swietle komorki. W poniedzialek zaczelam zbierac sily a tu niespodzianla  Mloda przylazla do mnie z nozyczkami i mowi: PAZNOKCIE. Hmm? pozwolila sobie obciac 4 sztuki. Dobra 4 lepsze niz nic. Wieczorem STRASZNIE nie chciala myc zebow, wiec z nia wyhandlowalam, ze wyjatkowo nie umyje, jesli pozwoli mi obciac reszte paznokci. Ale luxus! 6 paznokci gotowych chyba za 2 minuty. Swiatlo, spokojna raczka. Bajer!

Dzisiaj jak w koncu usnela o 15, po 1h 10 min czekania na ten piekny moment postanowilam poszukac na Youtube jak sie powinno usypia dziecko. Ogladalam jakis filmik z mama i tata ktorzy mowili, ze to wszystko kwestia rytualow. O tej samej porze dziecko myje zeby, oglada baje, daje buziaka tacie i idzie spac i za chwile usypia. Ta… u nas podobnie (choc moze rytualy troche inne), tyle ze potem z radoscia dziecko idzie spac… i tak sobie z ta radoscia lezymy jeszcze z godzine… i po 23 triumfalnie usypia. Lekko mnie oslabil ten filmik, bo to tak jak ja bym kogos uczyla jak przystawiac dziecko do piersi: no… przystawiasz i ono ssie. Albo jak nauczyc korzystac z nocnika: no sadzasz a dziecko sika. Jak nauczyc cierpliwosci do ksiazek: czytasz a dziecko slucha… to wszystko prawda… jak sie ma taki ssajaco/sikajacy/lubiacy sluchac model. Problem pojawia sie wtedy jak sie ma inny model. Ja sie ciesze, ze to dziecko tych ludzi tak pieknie usypia… tylko nie pokazywac go w dziale JAK NAUCZYC tylko w dziale: MOJE DZIECKO POTRAFI OD ZAWSZE. 

Moje na przyklad potrafi spac do 10… jesli mu sie pozwoli (bez nauczania:) i za cholere nie da sie go przestawic zeby wstawalo o 8 i chodzilo spac o 21. Ono moze wstawac o 8, ale spac o 23. Auuu (to tylko wycie kontrole, problemow, odpukac, brak:)

BAZAROWI LUDZIE

Zaobserwowalam, ze czesc moich znajomych bardzo aktywnie uczestniczy w zyciu bazarowym. Jedna kolezanka (partnerka dyrektora banku!) wysprzedaje kosztowne ubranka po ich malym synku, inna kolezanka (rowniez niezle sytuowana) pozbywa sie w ten sposob kaznego przedmiotu lub ubrania, albo zabawki, ktora wychodzi z uzycia w ich domu. Przykladow jest wiecej a rzeczy, ktore sprzedaja zaskakujace: od noszonych, pstrokatych spodni ciazowych, przez czapeczki dzieciece rozmiar 43 po niewieszane zaslony. Nie chodzi o jedna osobe, takich kolezanek jest cala grupa i wzajemnie sie nie znaja.

Zastanawiam sie o co w tym chodzi. Prawdopodobnie nie o pieniadze, choc moze u niektorych sa dobrym agumentem dla wystawiania uzywanych rzeczy na allegro czy jakims lokalnym bazarze. Bardziej sklaniam sie do opinii, ze chodzi o jakis atawizm, pozostalosc z czasow kiedy na zakupy nie chodzilo sie do sklepu, ale na targ gdzie kazda cena byla kwestia uzgodnien. Adrenaline w zamian za skromny wysilek i pare drobnych.

A co robisz Ty? Stara torebke i zestaw filizanek (w tym jedna bez podstawki) wynosisz do (obok) smietnika czy probujesz opchnac na “bazarek.pl”?