LALKI W OGNIU. OPOWIESCI Z INDII

autorka: Paulina Wilk.

Bardzo ladnie, malowniczo napisana ksiazka o koszmarnej rzeczywistosci w Indiach. W ksiazce nie ma dialogow, nie jest szybka, ale mimo to niezwykle wciagajaca. Plastyczny, barwny jezyk wciaga w przedziwna, kolorowa rzeczywistosc Indii, zeby za chwile przywalic z grubej rury niespodziewanymi, obzydliwymi detalami. Czytalam jeden, czasem dwa rozdzialy dziennie. O wodzie, o jedzeniu, o spaniu, o ubraniach, o podrozach i oczywiscie najciekawsze o funkcjonowaniu rodziny, roli kobiety w spoleczenstwie. 

Kolejny raz, BARDZO, ale to BARDZO sie ciesze, ze mieszkam tu i teraz. Zyjemy w cudownej rzeczywistosci, choc w dzisiejszym swiecie to nadal nie jest oczywiste.

PIERWSZE WRAZENIA

Pare dni temu pisalam, ze kupilam nowy laptop. Konkretnie Fujitsu Lifebook S751 vPro. Czas na pierwsze wrazenia….

Wybor padl akurat na Fujitsu poniewaz rodzina Siostruni, ktora laptopow posiada kilka akurat do tej marki nie miala zadnych zastrzezen. Do tego nagle pojawil sie model, ktory spelnial moje wymagania. A to konkretnie:

– wielkosc 14” czyli nie za duzy, nie za maly

– rozsadna waga (2,3kg)

– spory dysk (500 GB… bo zdjecia)

– minimalnie 3 USB (ma 3 + 1 USB 3.0)

– spora wytrzymalosc na bateriach (teoretycznie 10h, praktycznie pewnie polowe, ale i to wystarczy)

– matowy ekran (ha!!! dopiero teraz rozumiem co to znaczy MATOWY ekran, to co oferuje DELL pod nazwa matowy to w porownaniu z Fujitsu lustro)

– szybki procesor (choc cudow nie potrzebuje, w gry nie gram)

No wiec te pierwsze wrazenia…

ogolnie jak dotad zachwyt. Czasem wlacza sie wiatrak co mnie denerwuje, choc nie jest specjalnie glosny, wiec pewnie sie przyzwyczaje, ale jakos tak mialam nadzieje (??), ze go ni bedzie :))

Czasem jeszcze nie jestem w stanie rozgrysc jak wlaczyc czy wylaczyc jakas funkcje. Na przyklad dzisiaj dlugo szukalam jak tu wlaczyc PrtScr a pare dni temu nie wiedzialam jak wylaczyc klawiature numeryczna, zeby dzialaly litery. Jak sie znajdzie rozwiazanie wszystko wydaje sie byc bardzo logiczne, ale najpierw trzeba znalezc a to chwile trwa.

Kolejna ciekawostka to … brak oznaczen znakow w angielskiej klawiaturze. Wynika to pewnie z tego, ze klawiatura jest czeska i slowacka wiec pewnie nie mieli gdzie tego wcisnac. Na razie w przypadku problemow szukam na starym komputerze, ktory stoi obok.

Klawiatura jest bardzo miekka. Szok po Dellu, gdzie w koncowej fazie niektore litery musialam nieomal wbijac.

Na dzien dzisiejszy komputer jest szybki jak blyskawica. Zarowno Dell jak i Lenovo od poczatku naszej wspolpracy kazaly czekac na otwarcie programow czy plikow, ten komputer na razie az zaskakuje predkoscia. Byc moze to zasluga Windows 7, Vista to byla jakas porazka. Jestem rowniez zadowolona z MS Office 2010. Zastanawiam czy nie nauczyc sie oblugiwac Publishera, mogla by to byc fajna zabawa.  W ramach Officu jedyny zawod to Paint, ktory w porownaniu z poprzednia wersja to jakas zabawka dla dzieci. Albo ja jeszcze nie wiem jak wytworzyc warstwy albo wykorzystac inne nieco bardziej skomplikowane narzedzia. 

Ekran laptopa jest wezszy niz Della nie przeszkadza to jednak w pracy. 

Na razie jeszcze nie bylo takiej sytuacji, ale mysle, ze w przyszlosci albo przy bardzo dlugim uzywaniu, laptop moze sie przegrzewac, bo ijuz teraz po kilku godzinach pracy kawalek spodu jest cieply.

Jest jeszcze duzo funkcji, ktorych bede sie musiala nauczyc. Tak samo jak pracy z W7 z ktorej nigdy wczesniej nie korzystalam. W kazdym razie, przynajmniej na pierwszy rzut oka i pare dni testow, jestem bardzo zadowolona z zakupu. Co bedzie za pare miesiecy… zobaczymy.

 

BOBIK

Pod choinke Boski dostal ode mnie niestandardowy prezent … automatyczny odkurzacz. Tak, wiem, ze dla faceta to conajmniej dziwny pomysl, ale u nas juz tak jest, ze to wlasnie dla Boskiego porzadek jest sprawa zycia i smierci (choc przyznaje juz sie bardzo uspokoil).

Odkurzacz nazwalismy Bobik.

Gosia jest nim zafascynowana  a jednoczesnie boji sie go bardzo.

Kazdego dnia kilka razy powtarza:

– Bobik spi

– Bobik czysci podloge

– Bobik sprzata

– dobry Bobik

Na razie tylko raz odwazyla sie podejsc a o odkurzaniu moze byc mowa tylko jak jej nie ma w domu. Na szczescie Bobik nie potrzebuje pomocy.

Dzisiaj przed poludniem pomknelysmy do pracy Boskiego zjesc razem z nim obiad. Po obiedzie poszlysmy do toalety gdzie Gosia uciagla z 2 metry papieru toaletowego. Mowie wiec do niej:

– Gosiu, co Ty porabiasz! Kto to bedzie sprzatal? A ona..

– Bobik?

DZIECKO OD ARMANIEGO

Wieczorem Gosia zajmowal sie tatus. Wyszlam (z sypialni) sprawdzic jak sobie radza milosci mojego zycia a tu widze, ze ta mniejsza zasuwa z malutka butelka perfumow, otwarta.

Okazalo sie, ze Boski myslal, ze sa jej i ze moze sie nimi bawic. Pachniala cala cudnie. Do tego szybko zrozumialam, ze nie wylewala za kolnierz tylko wypila dobra 1/3 buteleczki. Kolacji jesc nie chciala, bo chyba jej smak w ustach pozostal intensywny. Za to niezwykle gorliwie poddawala sie myciu zebow i jezyka.

Dzisiaj ma w ogole super dzien. Tak mnie cudnie scisnela, ze nieomal zlamala moje jedyne bryle. A ja slepa kumanda jestem bez okularow (-4,-4,5). Udalo sie je mniej wiecej wyprostowac. Siedza na nosie troche krzywo, ale lepsze to niz nic. No to mamy zaplanowany kolejny wiekszy wydatek…

BABA ZE STALI I UWAGI ROZNE

Absolutnie podziwiam Justyne Kowalczyk. Za wytralosc, spokoj ducha i uparcie osla. Mysle, ze ja sie bardziej stresuje niz ona tym, ze jutro  prawdopodobnie nie uda jej sie wygrac. 

Tacy jak ona powinnismy byc w dazeniu co celu, jesli zlapiemy jakis cel godny uwagi. 

I jeszcze o astmie: bawia mnie te cale ceregiele wokol astmy. Jest to z pewnoscia ciezka choroba. Jak ktos jest ciezko chory to moim zdaniem po prostu nie moze startowac w normalnej olimpiadzie. I to dotyczy wszystkich sportowcow, polskich tez. Albo ustalmy, ze wszystkie srodki dozwolone i niech wszyscy sportowcy oficjalnie pija odpowiednie koktajle i bedzie git. Rownosc szas i tak zalezy od ilosci kasy w kieszeni.

XXX

Oficjalnie oglaszam, ze nasza domowa choinka jest najwiekszym zdechlakiem z wszystkich choinek, ktore odwiedzilismy w tym roku, ale co, i tak ja kocham.

XXX

Jutro ide odebrac nowy laptopik. Krakowskim targiem padlo na Fujitsu Lifebook S751 vPro. Sony odpadlo ze wzgledu na Wasze recenzje no i swiecacy ekran.  Jeszcze nie wiadomo jak sie to skonczy, bo niby tlumaczylam panu jak krowie na zakrecie, ze potrzebuje CZESKI komputer: czeska klawiatura, system operacyjny po CZESKU, ale udawal, ze nie ma na to wplywu i ze chyba bedzie. No to chyba go odbiore, jutro zobaczymy. Czeski sklep, magazyn w Czechach, wiec moze sie uda. Oj potrzebujemy nowego przyjeciela, od zaraz 🙂

XXX

Na koniec dobra wiadomosc: wczoraj po 40 probach restartowania, ok 1:40 rano udalo mi sie dostac do komputerka i skopiowac zagubione dane (niestety jeszcze nie wszystkie zdjecia, ale i tym sprobuje sie zajac). Hura hura!

Mowilam, ze swiat jest piekny 🙂

SPAC, SPAC, SPAC

Wyjazdy do tesciow, zwlaszcza takie zakonczone niezbyt przyjemnie, to dla mnie szalony stres. Ciagle jeszcze przezywam cala sytuacje. 

Tradycyjnie, jak co roku i jak zawsze po dluzszych odwiedzinach u Tesciow, w Sylwestra sie rozwodzilismy, bo jednak Boski musial strzelac fochy. Potem okazalo sie, ze dzien wczesniej gadal z Boska Starsza i wydaje mi sie, ze nawet sie z nia o mnie poklocil. No, moze nie wyobrazaj sobie tej klotni zbyt barwnie, bo pewnie chodzilo tylko o delikatne zwrocenie uwagi, ale jednak w jego wypadku to wielka zmiana. Wieczorem sie odbrazil i bylo nawet fajnie.

Po drodze z Pragi odwiedzilismy kuzynke Boskiego w Brnie i tez bylo  przyjemnie. Lubie rodzine Boskiego. Nawet jego rodzicow lubie… no w kazdym razie do czasu jak zaczna twierdzic, ze alergie Gosi pojawily sie dlatego, ze pije tylko coca cole i jem chipsy (wtf?), albo jak tesc stwierdzi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i przewrazliwiona, bo pozwole sobie zauwazyc to czego on widziec nie chce (i to w jego wlasnym domu!!!).

Pisalam juz, ze tesc mowi do Emila – czecho-szwajcara po angielsku(???!!!) a Tesciowa mowiac do Gosi wtraca tych pare niemieckich slowek, ktore zna na przyklad…” odkurzac putzen podloge”, ogien jest haiss (nawet probowala mnie przekonywac, ze tak sie w czechach mowi???!!!).

bam…

w polowie tego wpisu, zeby bylo smieszniej, umarl mi komputer. A z nim… pare dni pracy nad moimi malymi projektemi. Na szczescie jestem juz duza dziewczynka i wiekszosc mam zapisane na dodatkowym dysku, ale i tak 2 dni to dwa dni. 

What a day! Lepiej juz nic nie pisze. Jutro bedzie lepiej.

 

NA WOLNOSCI

Swieta spedzilismy u Siostruni i bylo cudnie. Czytaj: normalnie. Bez przesady, bez przymilania, bez koniecznosci padania na wznak w wyrazie wdziecznosci, natomiast smacznie, przytulnie i tak jakos razem, po prostu.

Potem bylismy u tesciow i nie bede opisywac szczegolow, bo do teraz mnie to slabi. Powiem tak, w pewnym sensie tegoroczna scysja byla efektem mojego przewrazliwienia i natury upartego osla. Pozniejsze rozmowy potwierdzily jednak, ze to przewrazliwienie nie wzielo sie z nikad a przede wszystkim pokazaly, ze ja do nich nie chuja nie pasuje. Co ciekawe Boski nie zjebal mnie po przyjezdzie do domu (do Pragi), jak to bywa zwykiem, po tym jak wykaze krnabrnosc w stosunku do jego rodzicow. Odwrotnie, spakowal bajtla i poszli na 3 godzinny spacer, “zebym sobie odpoczela” a po powrocie byl normalny.

Jest to o tyle interesujace, ze to jest pierwszy raz kiedy rzeczywiscie mozna powiedziec, ze problem spowodowalam ja a potem jeszcze stary Boski tak mnie wkurwil, ze obydwoje polecielismy po bandzie. 

Podziwiam wszystkich, ktorzy bedac zmuszeni widywac czesto swoich tesciow lubia z nimi przebywac (tych co maja tesciow na odleglosc i widuja sie od swieta nie podziwiam, bo przez telefon to nawet ja potrafie).

Moze dla zabawy maly pokaz z panotikum zarzutow mojego tescia w czasie obustronnego lecenia po bandzie:

– ukrywam rodzine! (w sensie: ja. Chyba sadza, ze mam 12 ukrywanych braci a moja matka i ojciec zyja w ukryciu i tylko sciemniam, ze umarli)

– nastawiam Siostrunie przeciwko nim (bylam  mila i nie powiedzialam, ze Siostrunia ma ich w dupie)

– inteligencja u kobiet przynosi tylko szkode

albo tekst, ktory mnie ubawil do lez:

– “to moze sie przedstawie: Boski Starszy. Dokladniej Inzynier Boski Starszy” (w tle uslyszalam czolowke z Bonda).

W ramach lecenia po bandzie odpowiedzialam, ze jak juz jestesmy przy tych tytulach to ja jestem MAGISTER Agradabla Boska i i moglby to w koncu zapamietac a nie pisac wszedzie (w umowach na ubezpieczenie auta, ktore dla nas od lat robi),  Inz. Pan Boski i Agradabla Boska,  skoro juz tak pilnuje tytulow. 

Zgodnie z obietnica dana Boskiemu dawno przed przyjazdem wytrwalam w domu Boskich Starszych jeszcze calutkie 1,5 dnia bo wojnie. A teraz w koncu jestesmy w domu!!!!!

___

Zeby nie bylo tylko negatywnie. Byla tez Siostra Boskiego z rodzina. Maly Emil jest cudny. Jest takim milusim, sympatycznym dzieciaczkiem. Bawi sie sam, mamy nie wola nieomal wcale. Gosia jest w porownaniu do niego szalonym mamincyckiem. Emil je spokojnie 3 razy wiecej niz Gosia. Jest nizszy i ma ogromny brzuszek. Gosia wyglada przy nim jak patyczek. Oczywiscie Emil potrafi sie sam nakarmic. Gosia niby tez, ale tylko jak jest glodna a to bardzo wyjatkowa sytuacja. Bawili sie razem, tulili, siedzieli razem przy stoliku. Super

URODZINKI

Urodzilam sie 35 lat temu, jakos tak wieczorem (Biedna Mama musiala spedzic Swiata w szpitalu).

Na urodziny mialam pojechac do kolezanki do Bytomia, ktora z tej okazji upiekla mojego ulubionebo murzynka, ale niestety nie udalo sie.  Czuje sie duzo lepiej, ale jednak troche kaszle i mam katar a kolezanka ma dwojke dzieci z tego jedno ma pol roku a drugie wlasnie wyleczylo sie z zapalenia pluc. Szkoda wielka, nastepnym razem.

Urodziny i tak byly super. Dostalam super fajne prezenty, zjadlam 2 rodzaje ciasta, czytalam w wannie, obejrzalam jedna z czesci powiesci Camilli Lackberg w wersji filmowej. Czego chciec wiecej!

A jutro zaczynaja sie Swieta!

Chcialabym Ci zyczyc zadowolenia z zycia, zdrowia i spelnienia marzen!

Nie tylko w Swieta, ale niech czar zacznie dzialac juz jutro!