MEZCLAR czyli ogloszenia drobne

1. Spanie – z niewiadomych przyczyn jak jestesmy same Gosia usypia szybciej niz jak spedza wieczor z Boskim. Z niewiadomych? a guzik z pentelka! z wiadomych. Nie potrafie mu wytlumaczyc, ze jak bedzie z nia ganial o 20:50 to potem 2h nie usnie. Ale ja mam przeciez byc wdzieczna, ze sie nia zajmuje, no to jestem 🙂

2. Czeska sluzba zdrowia – kolejny szacuneczek. Zrobil mi sie zator a nastepnie zapalenie w piersi. No tak ja wiem, ze to sie zwykle dzieje na poczatku karmienia… niektorym po 21 miesiacach. W kazdym razie mniej wiecej 2h po tym jak postanowilam udac sie z tym problemem do lekarza siedzialam w jednym z najlepszych czeskich szpitali w gabinecie senologa – czyli specjalisty od piersi. Teraz jem antybiotyki a w piatek ide do kontroli. Czy to nie genialne, ze sluzba zdrowia jest za darmo i na prawde dostepna? bez protekcji, kasy i nie wiem czego jeszcze. Nie wiem jak, ale da sie. Zastanawialam sie czy pisac na blogu szokujace slowo “piers” ale doszlam do wniosku, ze moi czytelnicy sa dorosli i normalni i jakos to przezyja. Bo ja musze pochwalic system, ktory dziala. Ludzie wzielam i poszlam do lekarza! Puk puk? moge? prosze bardzo!

3. Muszki – wyjezdzajac zostawilismy kiedys kwiatki w Pradze. Platki opadly, zalegly sie muszki. I jakos ich nie potrafie odlegnac. Chyba bede je musiala zabic jedna po drugiej. Mam w tym wzgledzie pewne sukcesy (dziala windex na przyklad) i zamierzam zrealizwac plan zaglady do konca mojego pobytu w Pradze. 

I BEDZIECIE ZYLI RAZEM AZ DO SMIERCI

Mama Boskiego ma 3 rodzenstwa. Zona najstarszego brata ma 62 lata a jej rodzice odpowiednio 90 pare i 80 (mama). Tata cale zycie nigdy nie chorowal i zawsze sie smial, ze ma pecha, wzial sobie niomal 20 lat mlodsza babke, zeby sie nim zajmowala a ona dostala raka a potem jeszcze tysiac chorob towarzyszacych. Ostatnich pare lat tacie glowa szwankowala, ale za to jeszcze niedawno dziarsko chodzil, mama natomiast pokonala raka, ale zycie sledzila z lozka. Obydwoje, jak to bywa w Czechach, mieszkali w domu opieki spolecznej a ciotka (niedawno jeszcze czynna zawodowo) dojezdzala kiedy mogla.

Tydzien temu w sobote tata zjadl kolacje, usnal i juz sie nie obudzil. Pogrzeb byl zaplanowany na wczoraj. Wybrali sie na niego rodzice Boskiego.

W drodze powrotnej odwiedzili nas w Pradze. mowili o pogrzebie, trumny byly dwie. Mama ciotki obudzila sie we wtorek, stwierdzila, ze przeprasza, ale musi juz isc, bo corka ja wzywa (umarla pare lat temu na raka piersi). Umarla w czwartek rano.

ROZWODY

Generalnie nie jestem przeciwko rozwodom. Wole, zeby ludzie sie kulturalnie rozeszli niz wieki darli koty a potem skonczyli jak Rossowie. Jednak jak czytam o roznych gwiazdach i gwiazdkach, ktore sie rozwodza, to sie dziwie.

Niby tez ludzie, ale zwykle maja dosyc pieniedzy i samozaparcia zeby wygladac ladnie (wiec nawet po latach sie wzajemnie nie odpychaja), maja kase (mysle, ze problemy finansowe to czesty powod rozwodow), maja mozliwosci sie rozwijac, jesli chca to rowniez czas, zeby gadac (to chyba klucz do sukcesu) itd itd a i tak znajduja sobie jakas lalusie/zajaczka i porzucaja partnera. 

Przed chwila chcialam sie zalogowac na Yahoo! (znowu problemy z serwerem, ach jo) a tu na pierwszej stronie informacja, ze Demi Moore rozwodzi sie z tym swoim zajaczkiem. Musze przyznac, ze zal mi baby.

LAPTOPik

Nadszedl czas wyboru nowej maszyny!

Po konsultacjach z mezem Ksiezniczki wybor padl na Sony Vaio CA3S1E/D tylko jeszcze sie nie zdecydowalam w jakim kolorze.

Pociaga mnie pomaranczowy, ale to bardzo szalony kolor, wiec nie wiem…

 

bialy tez jest ladny i do tego spokojniejszy:

bialy laptopik

 

z zielonym bym chyba dluzej nie wytrzymala:

Zielony

 

a czerwony wyglada tak jakos “plastikowo”:

Czerwony

Nie maja zawrotnych paramertow, ja takich nie potrzebuje. Kiedys mialam zbajerowany komputer i byl najgorszy z dotychczasowych, dlatego teraz wybieram taki akurat. Tyle, ze ten akurat na ktorym zgodzilismy sie z expertem (mezem Ksiazniczki) akurat nie jest produkowany w standardowych kolorach. Pytanie czy laptop musi koniecznie byc nudny? zwlaszcza prywatny laptop?

A jaki kolor podoba sie Tobie?

NIE WIEM JAK ONA TO ROBI!

Bylam w kinie. Sama. Na filmie “Nie wiem jak ona to robi”. Ksiazka mnie ubawila a film… lekko znudzil.

1. Sara Jessica Parker jednak mi nie siedzi w roli zapracowanej matki. Poza tym w tym filmie wyglada bardzo staro jak na swoje filmowe dzieci. No i jest troche za slodka jak na moje potrzeby

2. niania pary o ktora w filmie chodzi ciagle spozniala sie do pracy bo surfowala (i byly jej zdjecia na plazy). Tyle, ze film rozgrywa sie w Bostonie… a nie w Los Angeles… wiec gdzie niby caly rok surfowala i miala czas powrocic zajac sie dziecmi po odebraniu z przedszkola?

3. Praca Sary Jessiki jest przedstawiona jako cos makabrycznie ciezkiego, trudnego intelektualnie nieomal na miare mozgu wlasiciela nagrody Nobla. Do tego miala makabrycznie duzo pracy. Ale..

a) jak mowila jako ten “analityk” to mowila tak ogolnie i nawet bez cienia technikali, ze po prostu nie bylo to wiarygodne

b) wychodzac z kina uswiadomilam sobie, ze Sara zajmowala sie JEDNYM portfoliem inwestycyjnym… kazdy z podwladnych Boskiego ma ich kilka a wychodza z pracy przed 18. Wiec sie da. Kwestia organizacji pracy. Rozumiem, ze jej firma mogla miec inna kulture, ale bez przesady… moze warto zastanowic sie nad zmiana firmy?

I tak ogolnie spodziewalam sie czegos wiecej.

Po powrocie, kolacji, kapaniu… poszlam usypiac Dzidziusia i usnelam… oL 21:40… wstalysmy o 9:)

BO MY JESTESMY NIENORMALNI

caly dzien ktos z nas zajmuje sie Gosia. W ciagu dnia ja, wieczorem duzo czasu spedza z Boskim albo jestesmy razem. A teraz zgaduj zgadula o czym gadamy z Boskim jak juz lezymy sobie spokojniutko po tym jak Mloda usnie?

Bingo! Mowily o Kolezance. Co robila, z czego sie smiala, do kogo sie tulila, co sie nauczyla. Albo po prostu jaka jest cudna i ze fajnie nam, ze tak z nami mieszka.

Bije nam na dekiel. ot co.

Jak ktos mowi, ze po urodzeniu dziecka nic sie w nim nie zmienilo to lze jak pies, albo ma pecha. Bo Gosiunia to taki slodki krolik malutki taki, ze ciezko o niej nie gadac non stop:)) Houk! 🙂

WIEDEN

Bylismy dzisiaj na spacerze w Wiedniu. Mielismy isc do zoo, ale Siostra Boskiego jakos tak nie dokonca sprawdzila godziny otwarcia wiec musielismy sie zadowolic spacerem po Schoeneburnn. Bylo zimno, ale dzieki bohaterskiej postawie Boskiego, ktory oddal mi polar nie zamarzlam. Gosia ma kurtke puchowa i na razie nie bylo takiej zimy, ktora by sie przejela.

Zdrowy, zdaniem rodzicow, Emil mial taki katar i kaszel jakiego Gosia nie miala jeszcze nigdy w czasie najgorszej choroby. Oczywiscie idzie jutro do zlobka. Jakby ktos sie pytal dlaczego mu ciagle przychadza chore dzieci ze zlobka lub przedszkola, to odpowiadam: dlatego.

Wiekszosc czasu spedzilismy na spacerze, wiec mam nadzieje, ze chorobsko jednak Gosie ominie. Ostatnimi czasy jest twarda i tego bede sie trzymac.

Poza tym w Wiedniu bylo przyjemnie, nawet Szwajcar byl w normie.

Teraz Gosia usypia sama w pokoiku. No tez nie wiem jak to mozliwe. Lezalam z nia godzine i nie usnela, potem niby usnela Boskiemu, ale jak po 5 minutach do niej zajrzal to sie nabijala z otwartymi oczami. Pozegnalismy sie i wyszlismy. Na razie sie nie drze. Cuda Panie?

Generalnie dzisiaj mam jakis taki dzien, ze mysle, ze wszystko z Gosia ulozy sie jak ma. Wieczorem juz zasypia bez cyca, w ciagu dnia z wrzaskiem ale tez (w sensie w obu przypadkach natankowana, ale wczesniej) i bywaja juz dni kiedy sie naje czegosc innego. Moze jej dieta nie jest specjalnie urozmaicona, ale pomalu sie rozszerza, wiec moze samo sie to jakos ustawi, ze pewnego pieknego dnia po prostu piers nie bedzie jej potrzebna i usnie sama? Dobrze bedzie. 

___

update: juz nie usypia sama. Zlapala Boskiego i wiezi. Ale bez wrzasku, wiec tez nie jest zle:)

PRASE V ŘITI

Jest takie fajne czeskie powiedzonko miec sie jak “prase v žitÄ›” co oznacza mniej wiecej tyle co miec sie jak paczek w masle.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja na to, ze powinnam sie czuc jak ta przyslowiola swinka w zycie, ktora moze dowoli jesc i bawic sie i skakac, bo nic jej nie brakuje. Problem w tym, ze pomimo obiektywnych powodow do zadowolenia i tak czasem czuje sie bardziej jak prase v řiti (w dupie). 

Rzeczywiscie Gosia jest najlepsza na swiecie (z tendencja zwyzkowa), Boskiego bym nie wymienila na zadnego innego (zastrzegam sobie jednak prawo zatluc go jak bedzie trzeba:) a moje zycie sprowadza sie do spania (no dobra w 1324 kawalkach) i zakupow (glownie w billi i na targu), zyc nie umierac, co?

I to wszystko prawda, i jestem szczesliwa jest mi dobrze itd, tylko czasem mam wrazenie, ze ten swiat kolo mnie leci odrzutowcem podczas gdy ja czytam 30 raz dzisiaj bajke Tuwima. Pol biedy jesli choc zajmuje sie Gosia, ale zwykle po prostu sprzatam, albo robie jakies glupoty w lekkim letargu i czekam az przyjdzie Boski.

Nie nudze sie, nic z tych rzeczy. Jest mi fajnie. Tylko mam wrazenie, ze swiat ucieka i nie wiem czy kiedys jeszcze da sie dogonic? A jesli nie? no wlasnie, to co?

MOJE GORSZE JA

Kupilam sobie dzisiaj czekolade milke jogurtowa z truskawkami. Zjadlam 3 kosteczki. Przyszedl Boski z pracy, powiedzialam mu, ze gdyby chcial moze sobie wziac kawalek czekolady z lodowki.

Zjadl cala.

Lezymy sobie przed chwila i pytam sie go:

ja: – Boski, dlaczego znowu zezarles CALA czekolade?

Boski: – a wiesz jaka byla niedobra, fuj!

ja: – no wlasnie, to moja ulubiona czekolada, czemu mi nie zostawiles chociaz rzadka

Boski: – to bylo moje gorsze ja co to zjadlo 😦