MOJ POKOJ

Znalazlam takie piekne zdjecia na Fb, ktore cudownie oddaja innosc postrzegania (mojego) porzadku w oczach moich i Boskiego. 

Moj pokojno moze troszke przesadzone wszystkie obrazky, ale sens wypisz wymaluj:)

URODZINY SIOSTRUNI

Na dworze smetnie, w duszy gra.

Dzisiaj Siostrunia ma urodziny. Mimo iz jest 7 lat starsza niz ja wyglada lepiej niz wiele moich modszych kolezanek. Ale to by mnie jakos szalenie nie cieszylo, bo w zasadzie zwykle i tak nie zwracam uwagi na to jak wyglada. Super jest to, ze ona jest mlodsza od moich kolezanek. Moze zmieni sie to w przyszlosci, ale na razie nie da sie na niej obserwowac oznak zgrzybienia.

Nie, to nie zart. Nie wiem co sie dzieje ostatnich kilka lat z ludzmi wokol mnie (a moze i ze mna, ale siebie sie ciezko obserwuje). Oni dziwaczeja. Powaznie. Z zuplenie normalnych kolezanek i kolegow (jak by sie moglo wydawac) wyskakuja jakies dziwolagi.

Oczywiscie, ze sie zmieniamy, ale zmieniac nie musi oznaczac zmieniac polot na polewe i zmieniac sie w starego, nudnego piernika. 

W tym calym okolicznym starnieciu chyba najbardziej drazni mnie matronowatosc. Branie wszystkiego na powaznie. Nagla powsciagliwosc w okazywaniu uczuc. No i z calym szacunkiem dla naszych rodzicow, smutno mi jak obserwuje jak sie zmieniamy w ich (na razie) mlodsze kopie. Przeciez MY mielismy nie popelniac tych samych bledow.

A Siostrunia jest spoko. Od czasu kiedy ja poznalam zmadrzala nieco i nie wykorzystuje juz swojej milej, niewinnej, mlodszej siostry.  Nie wywala jej z pokoju, nie konfiskuje jej czekolady (tak tak, ona juz pewnie nie pamieta, ze dzielenie bylo obowiazkowe tylko z jednej, mlodszej strony) i generalnie juz jej nie meczy. Natomiast jezdzi po wsi na rolkach z corka i bierze ja na koncert Kultu. 

Nie bede tu pisac peanow, chociaz powinnam. Tyle moich znajomych ma zle stosunki z wlasnym rodzenstwem, ze co drugi dzien wybieram sie na kolanach do Czestochowy, ze ja mam fajna Siostre i ze tak sobie dwie mieszkamy na tym swiecie. 

Czasem sie zastanawiam czy dam rade kochac jeszcze kogos tak jak kocham Gosie. A potem przypomne sobie, ze przeciez Gosia musi miec kogos takiego jak mam ja i dochodze do wniosku, ze dam rade, chodzby dlatego, ze jak nie bedzie mnie i Boskiego, to zawsze gdzies w dalekim albo bliskim swiecie bedzie mieszkal ten drugi do pary.

ABORCJA

W sprawie aborcji nie mam jednoznacznego zdania.

Wieksza czesc mnie jest przeciwko. Zamiast aborcji konieczna jest oswiata seksualna, pomoc w latwym dostepie do srodkow antykoncepcyjnych a u deklarowanych katolikow po prostu podarzanie za wlasnymi przekonaniami. 

Z drugiej strony wierze, ze prawo do zycia kobiety jest wazniejsze od prawa do zycia blastuli. Jesli do zaplodnienia doszlo w wyniku gwaltu, albo plod jest uszkodzony to moim zdaniem kobieta MA PRAWO wybrac czy chce stac sie niewolnikiem osoby, ktora niekoniecznie bedzie kochala. To samo jesli ciaza stanowilaby zagrozenie zycia kobiety. Niektorzy moga argumentowac, ze milosc przyjdzie, ze to instynkt. A co jesli nie?

Duzo bardziej problematyczna jest dla mnie kwestia “trudnej sytuacji rodzinnej”, no bo jednak dorosla kobieta raczej wie do czego moze prowadzic stosunek z partnerem plci przeciwnej, chyba, ze sprawa spada pod gwalt, viz poprzedni akapit.

Nie wiem dlaczego, ale w tym wypadku argument “nie kochania” juz do mnie nie przemawia. Jak polozymy reke na szynach i przejedzie po niej pociag to tez nie ma wentylu bezpieczenstwa, nie da sie tego pociagu wymazac, wiec tu w mojej prywatnej drabinie wartosci wlacza sie lampka “widzialy galy co braly”. Oczywiscie dotyczy rowniez tatusia.

Z drugiej strony mysle, ze jesli usuniecie dziecka nie bylo przemyslana decyzja, to kobieta tak czy inaczej ukarze sie za nia sama, tym, ze bedzie musiala t ta decyzja zyc (chyba, ze nie jest zupelnie normalna). 

To tyle w kwestii mojej prywatnej ideologi. A teraz dlaczego o tym pisze?

Przeczytalam dzisiaj artykul pod tytulem uzalezniona od aborcji. Traktuje o pani, ktora 15 razy (slownie: pietnacie) poddawala sie aborcji, bo… jeszcze nie byl odpowiedni czas na dziecko. Zabieg dawal jej spelnienie i satysfakcje. Lubila chwile byc w ciazy, ale nie byl jeszcze odpowiedni czas na dziecko, wiec je usuwala. Moji drodzy, tak daleko moja tolerancja zdecydowanie nie siega. 

I nie chodzi o to, ze “inne pary staraja sie lata” i podobne bla bla.

Takie zachowanie to po prostu ogromna nieodpowiedzalnosc, drwienie z praw natury, choroba. I powiem szczerze, ze trudno sie potem dziwic dewotycznym ustawodawcom, ze na slowo “aborcja” dostaja wysypki. Nie wiem jak, ale taka pania powinno sie ukarac. I to nie matk-polki albo inne nawiedzone obronczynie zycia powinny ja ukarac, ale wlasnie osoby, ktore MUSIALY dokonac aborcji a sa potepiane przez otoczenie, bo jednak przez mysl przebiega pytanie, czy ich decyzja nie miala podobnego podloza jak opisywanej pani Irele Vilar?

ALBUM

Pozno juz, ale nie moge isc spac. Musze czekac az tegoroczny album ze zdjeciami Gosi laskawie odejdzie do Fotolabu. Twierdzi, ze zajmie mu to jeszcze 55 minut. Jutro chyba padne na pysk, ale nie poddam sie. Jak nie dzis to jutro siedzialabym do srodka nocy, wiec nie ma wiekszej roznicy.

Album to jeden z podstawowych prezentow gwiazdkowych.  Postanowilam rozsiac go po calej rodzinie, zeby Gosia miala kiedys na pamiatke. Jak sie zgubi nasz, bedzie u babci jak nie to u Siostruni. Nie wiem jak dlugo jeszcze wytrzymam takie robienie albumow, bo to ponad miesiac wieczornej pracy. No i terazmam duzo zdjec, ale przypuszczam, ze kiedys sobie odpuszcze i moze nie bedzie z czego robic albumu o 114 stronach 🙂

44 minuty do konca, przysypiam.

Gosia ma pierwszy w tym roku katar. Troche kaszle, ale tylko troche, wiec nawet nie bylysmy u doktora. Mysle, ze da rade sama. Budzi sie w nocy po 10 razy, dlatego jestem zmeczona. No coz, taki los okretnika, musze odeslac ten album dzisiaj.

39 minut. Dobrze, ze w tym systemie odsylajacym minuty leca jakos szybciej. Nie przesadzaja, ale lepsze to niz nic.

Boski kupil sobie w niedziele rybe i dzisiaj ja upieklismy. Praca zbiorowa, bo okazalo sie, ze zakupiona ryba byla ze srodkiem rybowym i odmowilam wspolpracy. wypatroszyl sobie sam a ja tylko wsadzilam cytrynke, cebule, sol i upieklam. Twierdzi, ze dobra byla. No to git. Ja tam ryb nie lubie.

34 minuty. Usypiam. Do tego bola mnie plecy. Postanowilam wprowadzic troche ruchu w moje zycie, ale okazalo sie, ze nawet 5 minutowy zestaw cwiczen (doslownie!) jest w stanie mnie zabic 🙂 Musze byc twarda nie mietka, jutro bede cwiczyc znowu. Jesli do tego czasu nie odpadnie mi kark razem z glowa.

27 minut. Czytalam, ze nauczyciele maja zaczac pracowac 40h tygodniowo. Oczywiscie w komentarzach lomot. Nie-nauczyciele zachwyt, ze nauczyciele w koncu przestana sie obijac. Nauczyciele wygrozki, ze beda pracowac od 7 do 15 “jak wszyscy’ i maja to w dupie. Ja bym byla za jakims kompromisem. 18h nauczania tygodniowo to jednak przesada. Jasne, ze nauczyciel musi przygotowac sie do lekcji, ale nikt mi nie wmowi, ze po 15 latach uczenia maty to jest jakis problem. Z drugiej strony nauczyciel pracuje rowniez w domu, sprawdza testy, szuka jakichs nowych materialow, gada z pastuchami albo z rodzinami pastuchow po zajeciach lekcyjnych. W Czesi o ile sie orientuje pensum wynosi 26h. Mysle, ze takie 26-30h zajec to bylby odpowiednik 40h tygodnia pracy reszty swiata. A ze wycieczki i wywiadowki, no coz… reszta swiata tez ma delegacje i kolacje sluzbowe.

19 minut. Powieki mi opadaja a tempo przesylania danych spada. 

11 minut. Oj jak sie sacza te zdjecia. Oczywiscie stres czy system na pewno dobrze zapamietal jak chce zeby zdjecia byly ulozone. Na jednym ze zdjec z albumu 2010 Boski ma obcieta glowe. Zdjec jest taka masa, ze nikt pewnie nie zauwazyl, ale jednak… zawsze pozostaje pytanie ile glow system obetnie tym razem?

6 minut. Usypiam, 1:14 a ja nie pamietam jakie jeszcze zabawy przygotowal mi program do odsylania albumow. Tylko, zeby sie teraz nie zablokowalo, bo sie zastrzele z luku.

2 minuty. Nie wiem jak sie to przesylanie skonczy ale i tak ide spac. Dobranoc!

PYTANIE NA SNIADANIE (PILNE!:)

W aktualnym laptopie konczy sie pamiec i przestal dzialac shift, zakup nowego staje sie coraz bardziej aktualny.

Z Sony zrezygnowalam, bo skoro na 2 posidaczy (duzych) laptopow 2 mialo uwagi to nie jest to zbyt dobra rekomendacja. Do tego maja blyszcacy ekran (lesklou obrazovku). wiec co dalej maturzysto?

Takze pytania na sniadanie beda 2:

1. jaki masz laptop i czy jestes z niego zadowolony/a (zwykle nazwa i typ jest napisany gdzies obok klawiatury albo na deklu komputera:)

2. masz jakies doswiadczenia z blyszczacym ekranem? mnie sie wydaje, ze odbijal by sie w nim caly swiat, ale moze tylko mi sie wydaje?

Bardzo prosze o odpowiedzi nawet jesli jestes tutaj przypadkiem, bo musze sie szybko zdecydowac a mam malo informacji 🙂

Dziekulski stanislaw!

ZNOWU W BRATYSLAWIE

Jak jestem dluzej w Bratyslawie to nie jest zle. Mam 4 trasy na spacery z Gosia + wycieczki do sklepow i jakos tak sobie przezywam spokojniutko. Powrot z Pragi jest jednak zawsze ciezki.

Lubie w Pradze tyle rzeczy! poczawszy od wanny do ktorej moge wrzucic kolezanke na 20 minut i czytac sobie obok chylkiem ciszkiem, przez latwosc i cene codziennych zakupow, na wycieczkach (7min) pociagiem do centrum konczac. No i znajomi oczywiscie!

Do tego zbliza sie sesja. A moja “panienka z okienka” studiuje medycyne, wiec przypuszczam, ze moge zapomniec o tym, ze do stycznia wybierze sie jeszcze z Kolezanka na spacer.

Pomalu zaczynam myslec i organizowac powrot do pracy. Spokojnie, dopiero za pol roku i na pol etatu. Boski chcialby zebym pracowala w systemie pare tygodni z Blavy, 1 z Pragi… a ja coraz bardziej mysle, ze wolalabym pracowac z Pragi.

Oczywiscie rozumiem argumenty Boskiego, ze widzialby Gosie tylko w czasie weekendow a to nie jest dobre.

Z drugiej strony dlaczego ja mam znowu skazywac siebie na stes, zeby JEMU bylo wygodniej? (sam mnie do tej pracy w Pradze wyslal, jak bal sie kryzysu v 2008). Owszem, moja firma ma oddzial w Bratyslawie. Centrala jest jednak w Pradze, 20 min od domu a za rok i tak musze wrocic na stale, wiec te pare miesiecy to nie roznica.

Nie chce w kolko zaczynac wszystkiego od poczatku. I tak powrot na inne (zapewne) miejsce i z polowa nowych ludzi, ktorzy sie w miedzyczasie wymienili, bedzie ciezki. Do tego pomysl byl taki, zeby ten ewentualny tydzien w Pradze Gosia zajmowala sie babcia. Babcia niby na poczatku, ze nie ma problemu, ale ze moglaby ja zabierac na tydzien w gory. Az sie wzdrygam na sama mysl. Mysle, ze mama Boskiego jest swietna babcia, ale jeszcze nie czas zeby Krolewna sama spedzala caly tydzien z dziadkami. Wole znalezc jakas jedna, konkretna Pania, ktora bedzie sie nia zajmowac tych 5-6h/dzien a nie ciagle zmiany zmiany. A moze uda sie jakies przedszkole?

Gosia juz jest duza, kumata i 5h dziennie bez mamy spokojnie przezyje. Ja natomiast pomalu potrzebuje zaprzatnac sobie mysli jakas adrenalina, stresem, praca. Calutki tydzien cieszylybysmy sie na Tatusia. 

Tak wiem, ze Boski tez ma prawo byc z Gosia. Auuu

To tylko takie wieczorne mysli. Jeszcze daleko do zmian w realnym zyciu. Zobaczymy.

MALZENSKIE KOMPROMISY

Juz kilka lat jecze Boskiemu, ze bym chciala taki rowerek do cwiczen jak ma Siostrunia. Jesli mam cos robic to musze to robic systematycznie i musi mi byc przy tym cieplo a wiec taki domowy rowerek to swietny pomysl (przy telewizce tralalala)

Boski sie kreci, bo mu sie nie chce wybierac no i to spory wydatek. W koncu potrzebuje nowy komputerek i nowy materac, bo na tym naszym to bez strat w ludziach i sprzecie moze spac juz tylko fakir. Negocjujemy, negocjujemy. 

Krakowskim targiem ustalilismy, ze kupie sobie skakanke 🙂 Zycie.

KROTKIE VADEMECUM KARMIENIA PIERSIA

Poczytalam sobie dzisiaj kawalek jakiegos blogu typu “za lub przeciw karmieniu piersia”i na ten temat wypowiem sie w osobnym wpisie. 

Przy tej lekturze zdalam sobie sprawe, ze niby wszyscy propaguja karmienie piersia, ale nikt za bardzo nie mowi jak sie za to zabrac. Postanowilam wiec napisac o moich (laickich!) doswiadczeniach. Moze wpis znajdzie jakas zdesperowana mloda matka i jej sie przyda. Zobaczymy.

Moje szestero karmienia piersia:

1. Mleko jest w glowie – czytalam, ze tylko 3% kobiet ma na tyle powazne hormonalne problemy, ze nie jest w stanie wyprodukowac mleka. Czyli jesli sobie ustalisz, ze masz mleko to z duza prawdopodobnoscia dasz rade i bedziesz karmic! Zamiast zamartwiac sie, ze “moze masz za malo mleka” ustal sobie, ze masz akurat, bo najprawdopodobniej masz akurat 🙂

2. Musisz duzo pic – duzo to conajmniej 3-4l napojow dziennie. Najlepiej wody i lekkich herbatek. Nie ma co przesadzac z piciem mleka i sokow owocowych.

3. Musisz byc wypoczeta (w miare mozliwosci). Juz slysze ten krzyk: jak niby z malym dzieckiem? ano tak, ze jak dzidzius usnie to Ty tez musisz isc spac, a ze burdel w domu, no to jakis czas bedzie trzeba z tym zyc albo nieco zaprzegnac tatusia do pomocy. Nie ma sensu trzymac malucha godzine przy piersi – bo pewnie przysypia. Ponoc 70% mleka dziecko wypija w ciagu pierwszych 5 minut. No to idzmy na kompromis. max dlugosc karmienia na poczatku 30 min a potem dzidzius zacznie wcinac tak szybko, ze 3 minuty spokojnie wystarcza:) Szukaj czasu gdzie sie da i spij! Na poczatku jest trudno a potem tylko szybciej i latwiej:)

4. Musisz byc najedzona. Jesli u Twojego dziecka nie stwierdzono alergii to nie wprowadzaj diety eliminacyjnej. Po co? Moze nie przesadzaj z silnymi alergenami (bez truskawek i pomaranczy da sie chwile wytrzymac), ale jak dzidzius troche podrosnie sprobuj i tego. Jakby czlowieczek dostal duru plamistego to przestaniesz 🙂

5. Pozwol sobie pomoc – kiedys razem mieszkaly wielopokoleniowe rodziny i babcia/mama/ciotka pomogla, pokazala jak przylozyc dziecko. Teraz mamy od tego poradcow laktacyjnych/ polozne. Dzwonisz i za drobna oplata ktos Ci pomaga, wytlumaczy co zrobic zeby zwiekszyc produkcje mleka, jak trzymac dziecko, co jesc, pozyczy laktaror itd.  Lepiej sie zapytac niz zrezygnowac z karmienia bez walki.

6. Jesli sie nie uda karmic, to olej. Karmienie piersia jest super. Ale jesli nie masz mleka, wolisz butelke, wracasz do pracy albo z tysiaca innych powodow nie chcesz albo nie mozesz karmic to nie karm i tyle. Nasze pokolenie wyroslo na mleku modyfikowanym i nic nam nie brakuje. Przynajmniej sie wyspisz:)

 

I pare przydatnych ciekawostek:

–  w 3, 6 tygodniu, 3 i 6 miesiacu moze Cie spotkac przejsciowy spadek ilosci mleka (czytaj: gosc sie drze a z piersi nie chce wyleciec nawet kropla). Co trzeba zrobic? przeczekac. Przystawiac czesciej, pic herbatke na produkcje mleka i zajac sie czyms ciekawym, zeby sie nie martwic. Za pare dni wszystko wroci do normy. Ponoc w tych momentach zmienia sie sklad mleka bo dziecko rosnie i zaczyna miec inne potrzeby a Twoj organizm stara sie wyjsc mu na przeciw.

– nie oczekuj, ze zaraz po urodzeniu zaleje Cie fala mleka. Byc moze bedziesz musiala 2-3 dni poczekac. Ta troszka mleka ktora masz jest bardzo kaloryczna i bardzo istotna dla dziecka, wiec karm nawet jak Ci sie wydaje, ze nie masz czym:)

– wg WTO w pierwszych kilku tygodniach zycia dziecko powinno przybierac na wadze min 10 dkg/tydzien. Nie daj sie zestresowac, ze musi wiecej. Nie musi! Nie musi rowniez zaczac przybierac na wadze przed wyjsciem ze szpitala, ma na to cale 2 tygodnie! 

– jesli uznasz, (doktor uzna), ze dziecko za malo przybiera na wadze zamiast zaczac je od razu dokarmiac MM zacznij od sciagania wlasnego pokarmu godzine po karmieniu i ten pokarm podawaj dziecku. Przyczynisz sie jednoczesnie do zwiekszenia produkcji mleka. Mechanizm jest prosty… im wiecej mleka odciagniesz tym wiecej organizm wyprodukuje… ale znowu daj mu 2-3 dni. Jesli musisz dokarmiac zrob to skrzykawka a nie butelka! Jak bedzie za latwo to dziecko zacznie preferowac butelke zamiast piersi i po ptokach. Przed karmieniem piers nagrzej (na przyklad cieplym prysznicem) poleci wiecej mleka.

– jakby Ci sie robil zator (ciepla, twarda, bolaca piers) to staraj sie ja maksymalnie wyproznic (najlepiej przy pomocy dziecka albo laktarora), zrob obklady z twarozku albo bialej kapusty rozbitej jak kotlety. Po karmieniu mozesz piers schlodzic – ale nie zamrozic (zmniejszy sie produkcja mleka). Jesli to nie pomaga zjedz paralen. A jesli nadal nie pomaga idz do doktora. Nawet gdyby bylo trzeba jesc antybiotyki jest wiele, ktore mozna brac podczas karmienia (czego ja bylam ostatnio zywym przykladem)

czy-jest dodaje:

– po kilku tygodniach się karmienie na tyle stabilizuje, że piersi są “miękkie” przed i po karmieniu i może się wydawać, że mleka nie ma a jest 🙂 

– dziecko predzej czy pozniej nauczy sie lapac piers za pierwszym razem. Moj pierwszy syn sie przystawial po kilkadziesiat razy (!!!)zeby zlapac. Liczylam z placzem, bo on po prostu lapac sutka nie umial. Drugie dziecko zalapalo za pierwszym razem.

– kazde dziecko jest inne, wiec pewnie kazde karmienie tez 🙂

xxx

Jakby Wam wpadly do glowy jakies inne istotne sprawy zwiazane z karmieniem to piszcie, uzuplelnie. Moze sie ten wpis kiedys komus przyda. Jezeli wolicie karmic butelka, to przymknijcie oczy na ten wpis i do dziela:)

Każde dziecko jest inne, więc pewnie każde karmienie też 🙂 

LUDZKOSC WYMRZE

Gosia skonczyla 21 miesiecy. To znaczy, ze za rok musi isc do przedszkola, zebym ja mogla wrocic do pracy (tym razem juz musiala). I tak sie zastanawiam co niby z nia zrobie?

Przedszkola sa w Czesi otwarte od godziny 8 do 17, czyli nawet zakladajac, ze spedzila bym w pracy tylko przepisowych 9 godzin liczac z obiadem nie mam technicznej mozliwosci wcisnac sie z dojazdem do i z pracy. A jak wezmiemy pod uwage, ze nie pracuje przy pasie a narada zaczynajaca sie od godziny 17 to nie znowu taki wielki rarytas to juz nie mam pojecia jak to zorganizowac.

Tylko, ze ha ha i tak nie mam najmniejszej szansy, zeby Gosia sie dostala do przedszkola, bo za rok nie bedzie miala 5 lat… ani zadne z nas nie jest pracownikiem pedagogicznym… ani nie ma w tymze przedszkolu starszego rodzenstwa… czyli dupa. Po prostu mission imposible. 

Mamy niedaleko prywatne przedszkole… do ktorego zamierzam napisac w przyszlym tygodniu czy by nas moze nie wzieli za rok…

Jesli nie wezma do przedszkola trzeba bedzie znajezc jakas “babcie/ciocie” najlepiej mowiaca po polsku/angielsku/hiszpansku … byle nie po czesku, bo czeskiego to sie i tak nauczy. Alleluja, ze ja na babcie zarobie… ale gdybym jednak pracowala przy pasie to zadna szansa. Na razie nie mam pomyslu jak taka osobe znajezc i zeby byla fajna?

Druga sprawa to kwestia samej pracy. W zyciu nie pracowalam tylko 8h dziennie. Zawsze robilam jakies szalone projekty o ktorych zapomnieli mi powiedziec, ze sie nie da i przynajmniej pierwsze 2-3 miesiace pracowalam duzzo. Wiem, ze teraz bedzie sie to musialo zmienic. Ale ni chuja nie potrafie sobie wyobrazic jakiejs spokojniejszej pracy. Plus jesli bede pracowala duzo mniej to pytanie czy beda mi placic tyle, zebym to prywatne przedszkole zaplacila?

Doskonale rozumiem pracodawcow, ze nie przepadaja za matkami z malymi dziecmi. Po co sobie klopot robic jak moga miec mlodego/ bezdzietnego pracownika, ktory jest bardziej dyspozycyjny (jest i tyle!).

Wiadomo, jestem w fantastycznej sytuacji, ze jakby co Boski sie o nas postara. Umowmy sie jednak, ze nie kazda kobieta ma Boskiego i nie kazdy “Boski” ma mozliwosc sam utrzymac rodzine.

Wiec tak sobie mysle, jednego pieknego dnia kobiety powiedza: a takiego wala, nie bedziemy rodzic dzieci, zeby potem miec slaba prace, niska emeryture a w miedzyczasie calowac stopy strzelajacej fochy przedszkolanki, ze przyszlismy 10 min pozniej, bo … przyjechal Billl Gates i musialysmy zostac dluzej na spotkaniu, ale ze dostal w ryja i juz jestesmy…

Pewnego pewnego dnia na pytanie Hmm? odpowiemy Ny ny… i wyginemy… jak mamuty. I tak sie skonczy historia ludzkosci.

DZIKA FURIA

odwiedzila nas dzisiaj znajoma (ksiegowa z poprzedniej pracy) z corka (20 letnia). Przyszly o 17:30. O 20:15 Gosia dostala takiej kurwicy, ze uciekly. Przypuszczam, ze byla to kombinacja zmeczenia i glodu (choc godzine wczesniej zjadla miske makaronu), bo ostatnio miewa napady zaskakujacego apetytu. Niby wiem, ze dzieci tak po prostu maja, ale to byl taki szal, ze i teraz sie troche wstydze. Jak odeszly zjadla pol bulki… i polowe makaronu z zupki chinskiej. Czemu taki oryginalny zestaw? bo jak jest w takim szale to trzeba agenta do zadan specjalnych a tym niewatpliwie sa makaroniki z zupki chinskiej. Spokoj, spokoj przewrazliwiony czytelniku… z 4 raz w zyciu je jadla wiec raczej nie padnie od tej chemii. Jak ktos ma dziecko, ktore lubi jesc to moze wprowadzac zdrowa zywnosc, a jak ktos ma niejadka to sie cieszy jak dziecko zje cokolwiek. Moje jest na etapie, ze czasem zje sporo, ale dokladnie wybranej paszy. No i git:)

W trakcie zjadania makaronikow tak skakala po krzesle, ze z niego spadla i jeszcze sie jebla glowa o sciane. Normalnie by zaczala ryczec tak ze by sie pozygala. Ale dzisiaj oznaczylo by to strate MAKARONIKA wiec jak jej powiedzialam, ze zaraz wyzyga makaronik to zamarla i natychmiast sie uspokoila, zeby zadnego nie uronic przez przypadek!

Nadal jestem w szoku po tym szale. Dobrze, ze to tylko z 10 min trwalo i ostatniego takiego ataku nie pamietam juz miesiace, bo by mnie wykonczyla. Uff.