I PO SWIETACH

Na szczescie na razie tylko po najwiekszej swiatecznej goraczce w pracy. O 15:25 odeszlam i do 2.1 mam wolne. 

Oczywiscie juz sprawdzilam mail, skontrolowalam strone i przemyslalam tysiac rzeczy, ktore wydaja mi sie istotne. Licze na to, ze niedlugo pomalutku wyluzuje i dostane sie do swiatecznego spokoju.

Dziwne tak nagle przestac jak sie caly czas pedzi.

Udala mi sie dzisiaj rzecz niezwykla. Dyrektor generalny przyszedl mi zyczyc wesolych swiat (co mile, bo mojego szefa wezwal w tym celu do siebie przez telefon) a ja mu powiedzialam, ze nie mam na to budgetu a chcialabym cos dac dziewczynom z back officu za prace przed swietami, bo handlowcy wiadomo zarobia duzo, ale one mialy tylko duzo pracy. Powiedzial, ze nie wie ile mamy kasy ale ze napewno sprawdzi…. wrocil po 10 minutach z 12 butelkami martini. Ja wiem, ze martini nic nie kosztuje, ale wiesz w mojej firmie gdzie jest nas razem z 400 a prezentu nie dostal w tym roku nikt… takie martini od szefa wszystkich szefow zrobilo na dziewczynach WIELKIE wrazenie. 

Na swieta powinna przyjechac Siostrunia z rodzina. Niestety na razie Mis rozchorowany i maz Siostruni tez w rozsypce. Nie zeby katarki. Wirus wsciekly ich dopadl i goraczki po 39C maja! Trzymam kciuki, zeby sie z tego szybciutko dostali i dotarli na Wigilie!

A dla tych, ktorzy znaja czeski fantastyczny komentarz dotyczacy zmian w rozkladzie jazdy w Pradze i Brne:

ZMIANY W ZESPOLE

Ten tydzien byl bardzo meczacy. W koncu musialam zrobic jedna z zapowiadanych zmian personalnych. Osoba ktorej dotyczyly prowadzila najwiekszy zespol w moim dziale. Jest to bardzo wrazliwy czlowiek, w pewnym sensie jeszcze dziecko (24 lata), ktore chyba zbyt szybko zostalo postawione do pozycji na ktora niezuplenie ma predyspozycje.

Juz od jakiegos czasu staralam sie go przygotowywac na zmiane, ale oczywiscie kiedy to przyszlo przyszla zlosc (a ja stalam sie polska krowa), smutek i 2 dni picia na umor (jeden z powodow dla ktorego zmiana musiala miec miejsce to problemy z alkoholem).

Komunikacja zmiany i jemu i swiatu to z reka na sercu majsterstick. Na samej naradzie jego teamu na ktorej byla prezentowana zmiana tez opowiedzialam to tak jakby w zasadzie chodzilo o awans, to samo komunikacja mailem dla calego dzialu. 

Na razie wyglada, ze po poczatkowym szoku chlopak jednak zostanie w firmie. Bardzo bym chciala, bo powaznie ma duzo zalet, tylko nie jest nia akurat umiejetnosc zarzadzania 10 indywidualistami.

Jestem zmeczona. Organizacja tej lagodnej zmiany byla tak pracochlonna, ze czasem przychodzilam do pracy, mijala sekunda i robila sie godzina 14. Noce bardziej przypominaly smierc kliniczna niz sen, ktory w moim wypadku zwykle jest podzielony na 10 czesci.

Wczoraj przebiegla komunikacja zmiany. Wieczorem wytanczylam sie na firmowej imprezie a w czasie weekendu bede odsypiac i czekac na ciag dalszy w poniedzialek. Mam nadzieje, ze wszystko skonczy sie dobrze.

LIST DO GWIAZDKI

Ma dziewczyna fantazje!

Mloda nawysowala w przedszkolce list do Gwiazdki. Nie jestem przekonana, ze bylabym w stanie go ”odczytac” na szczescie opowiedziala mi co tam widac.

Ksiezniczka zyczy sobie pod choinke:

cieple skarpetki

– krolewne

i

– autobus.

CUD NAD WELTAWA – KLONOWANIE

Tydzien temu wyslalam zamowienie na moje swiateczne albumy. Firma awizowala, ze byly wyslane w ubiegly czwartek. Poczta napisala SMS i mail, ze dojda do mnie w poniedzialek. W  poniedzialek dostalam nastepny mail i SMS, ze dotra wlasnie tego dnia.

Caly dzien byla w domu niania potem ja. W skrzynce echo. O 19:08 stanelam przed okienkiem na poczcie z SMS (bo papierka nie bylo), ze chce odebrac moja przesylke. Pani poszukala, poszukala i przyniosla mi paczke z albumami.

O 19:58 dostalam SMS, ze wlasnie byl u mnie listonosz, ale mnie w domu nie zastal. Czy to oznacza, ze mial ze soba KOPIE moich albumow?

SRODKOWY PALEC

Do wczoraj nie mialam pojecia jak czesto przydaje sie do czegos srodkowy palec lewej reki. Czasem nawet nie wykorzystuje sie go jakos konkretnie, wystarczy, ze jest, cos podpiera, czegos dotyka.

Wczoraj wywrocilam sie dosyc nieszczesliwie w wyniku czego staw wypadl z torebki stawowej, palec zostal odgiety w jakims kosmicznym kierunku a ja wyladowalam na pogotowiu. Po RTG pan doktor nastawil mi palec a potem ponownie przeswietlil, zeby sie upewnic, ze to tylko skrecenie a nie zlamanie. 

Przy okazji jeszcze raz potwierdzilam sobie moja teorie, ze chyba jednak troche mniej niz wszyscy odczuwam bol, bo nastawianie palca bylo w zasadzie bezpolesne. 

Teraz mam moj niebolacy palec w szynie oblepiony plastrem i ucze sie robic wszystko prawa reka. Wlasnie operacja mycia wlosow zostala zakonczona sukcesem.

A palec, no… staw jest taki troche wiekszy niz zwykle i pomalu zaczyna przybierac fioletowo- zielony kolor. Od wczoraj palec troche spuchl a ja zrozumialam dlaczego doktor zostawil mi tam tyle miejsca. W zwiazku z tym, ze nie boli a gorna czescia moge bez problemu ruszac, mysle, ze wszystko jest ok.

Tylko te 3 tygodnie unieruchomienia mnie przerazaja 🙂 Ale jak mi sie przez przypadek szyna zsunela to nawet nie mialam odwagi zgiac srodkowego stawu a ze organizm zwykle wie kiedy jest czas na odwage a kiedy nie mozna szalec… bede grzeczna. 

Przy okazja nastroj melancholijny mnie napadl. Taka ta niepewnosc czy z moim zyciem jest wszystko ok? czy powinnam zyc tutaj i teraz czy jednak wymyslec jakas nowa droge?

JA ZGRZYTAM

Od jakiegos tygodnia znowu nie jestesmy z Boskim przykladnym malzenstwem. Ja mam jakis okres dracy, on ma zdecydowanie okres idacy na latwizne i efekt taki, ze na dzisiejszy wieczor wyprowadzil sie do malego mieszkanka (w tym samym budynku) a mnie pozostawil z mega jeczaca panienka i albumem do dokonczenia i odeslania.

Coz.

Nie wiem czy to jest katarem czy jakimis bledami wychowawczymi, ale Mloda jest ostatnio momentami taka jeczaca, ze ciezko z nia wytrzymac. Nawet Kolezanka, ktora sie nia zajmuje mowi, ze ja to denerwuje. Jak do tego dodamy rozterki Kolezanki, ze ona tu w domu z dziecmi a moglaby juz do pracy to mamy ladny zalazek problemu. Zobaczymy.

Do tego w pracy Boskiego jakies szalone zmiany personalne. Konkretnie odchodzi szef jego szefa. Boski oczywiscie gra twardziela, ale widac, ze podobnie jak reszta wstrzymal oddech i wystawil kolce.

U mnie tez bez zachwytow. Pozytywna wiadomosc jest taka, ze w listopadzie moj projekt byl na plus. Pierwszy raz w jego historii. Wiadomo – swieta, ale tez pewnie choc odrobina mojej zaslugi (ja sobie daje tak 10%). Zeby jednak nie bylo tak zupelnie milo dowiedzialam sie, ze pani o ktorej tu czesto pisze (ta ze zmianami humorow), w piatek (jak mnie nie bylo) dlugo wylewala zale na moego szefa. Pocieszam sie, ze moj mlody szef ma coprawda wiele wad, ale glupi zdecydowanie nie jest, co ma te zalete, ze raczej jej nie uwierzy na standardowe spiewki jaka to jest przemeczona i biedna. Jak ja lubie ludzi z diagnozowana osobowoscia graniczna. Wrr. 

WIADOMOSCI

Dzisiaj mam wolny dzien. Musialam wykorzystac tzw. sick daye bo by mi przepadly a to jest pierwszy z nich. Pisze zdawkowo albo wcale, bo w pracy czasu malo a w domu i tak jeszcze troche pracuje a potem juz nie chce krasc kolejnych minut Krolewnie. Przepraszam za bledy w moich wpisach, czechizmy i inne niedoskonalosci. Zdecydowalam, ze lepiej zostawic tutaj choc mala migawke z zycia niz pominac milczeniem tak dlugi okres.

Na dzisiejszy dzien mam w planie przygotowanie albumu ze zdjeciami. Nie bedzie tak wielki i doskonaly jak te ubiegle, ale w mysl zdania poprzedniego, lepiej choc czesc wspomnien ocalic od zapomnienia niz liczyc, ze w nowym roku stanie sie cud i bede miala mozliwosc zrobic wypasiona ksiazke.

W mojej glowie powstaja dziesiatki wpisow, ktore potem gubia sie w pamieci, albo sa przepisywane zdarzeniami, ktore w danym momencie wydaja mi sie bardziej istotne, albo zabawniejsze.

Chce na przyklad napisac o bajkach. O tym, ze ksiezniczki zwykle musza wychodzic za maz zaraz po pierwszym pocalunku, najlepiej w wieku lat szesnastu. Czesto zostaja w zasadzie zgwalcone, bo ksiaze przybywa na rumaku zwykle gdy ksiezniczka spi i… namietnie caluje. Bywaja i wypadki nekrofilii – kiedy na przyklad Sniezka lezy w krysztalowej trumnie. Co niekawe zwykle Ksiezniczki potrafia wytrzymac – spiac nawet 100 lat bez dodatkowego odzywania. Niezwykle czesto starsze osoby wystepuja w bajkach w negatywnych rolach (babulinka, ktora przynosi jablko Sniezce, inna ktora proponuje zabawe wrzecionem Spiacej Krolewnie), nie mowiac juz o macochach, ktore z automatu sa wredne, wyzyskujace i brzydkie (Kopciuszek, Jas i Malgosia). 

Musze tez napisac o sukience, ktora strasznie mi sie podoba i mam wielka nadzieje, ze Boski kupi mi ja pod choinke, ale tak na prawde to nie wiem czy tak sie stanie i w zasadzie jestem pelna oczekiwania (czarna, rozkloszowana ze srebrnym paskiem, Guess by Marciano).

O tym, ze w pracy sa dni kiedy jest fajnie, ale inne w ktorych niektorzy ludzie z mojego temu sa trudni do wytrzymania. I o tym, ze jedna z 2 osob, ktore uwazam za kluczowe byc moze dostanie duzo lepsza oferte pracy (przeszla do 4 etapu rozmow) i ja nie bede miala jej z czego przeplacic. 

Wspomniec, ze wyprawa na Nowa Zelandie staje sie duzo bardziej realna bo i Boski i ja mamy juz zaklepany urlop, ale nie uwierze do czasu kiedy nie zobacze biletow. 

No i tak ogolnie, ze o was mysle i tesknie tylko czasu brak.

KATAR

Dzieje sie strasznie duzo rzeczy i nie mam za bardzo czasu pisac.

Mloda ma katar gigant na przyklad, co mnie martwi, ale juz nie przeraza. Oklepuje, smaruje syropkuje i jedziemy dalej.

Teraz bawi sie z tatusiem a ja odpowiedzialam na wszystkie maile z pracy i mam czysty stol zeby zajac sie zadaniem ktore sobie na wieczor wyznaczylam. Jak znam zycie zaraz mnie zawolaja i bedzie po ptokach.

W pracy duzo i malo. Przygotowywuje sie do pewnej wymiany personalnej. Nie lubie tego strasznie bardzo, ale czasem sa takie sytuacje, ze po prostu wiemy co trzeba zrobic i nalezy sie do tego jakos zmusic. I to jest wlasnie ten przypadek. 

Powinnam w trymiga przygotowac album ze zdjeciami jesli mam zamiar do dac wszystkim pod choinke. Tylko kiedy? chcialam sobie wziac wolne w srode, ale jednak dzieje sie sporo rzeczy i mi szkoda. To moze w piatek?

A w czwartek ide do dentysty i jak co roku martwi mnie to niezmiennie, ale bede musiala jakos przezyc.

A co u Was?

ODPOWIEDZI

AsiaYa w ramach blogowej gry Liebsrer Blog poprosila mnie o odpowiedzi na nastepujace pytania:

– kawa czy herbara?

bezdyskusyjnie herbata

– slodko czy slono?

slono, choc ostatnio malo jem w pracy i konczy sie na tym, ze jestem glodna i jem slodycze zamiast czegos rozsadnego

– torebka czy plecak?

ostatnio… torebka, stwierdzam ze zdziwieniem

– miasto czy wies?

miasto. DUZE miasto

– biblioteka czy ksiegarnia?

ksiegarnia. Uwielbiam ksiazki posiadac, pozyczac lubie, ale komus, dla siebie chce MIEC

– samolot czy pociag?

zalezy od odleglosci. 

– czarno bialo czy kolorowo?

 kolorowo 🙂

– czucie i wiara czy szkielko i oko?

zloty srodek. 

– zbierasz wspolnienia czy zdjecia z podrozy?

staram sie zbierac i jedno i drugie. Nie jestem natomiast turystka z przewodnikiem.

– mierz sily na zamiary czy zamiary dle sil?

nigdy do konca nie zrozumialam o co w tym chodzi 😦 odpowiem inaczej: najszym najwiekszym ograniczeniem jestesmy my sami. Staram sie o tym pamietac i negocjowac warunki

– lepiej grzeszyc a potem zalowac czy zalowac, ze sie nie grzeszylo?

grzeszyc, popelniac bledy, ale zawsze starac sie czegos nauczyc. W mysl zasady: zatrzymuj sie, ale nie stoj 🙂

Asi bardzo dziekuje za wyroznienie, bo to strasznie mile, ze ktos o mnie pamieta.

Ja nie bede wyzywac nikogo do tablicy, bo jak ostatnio probowalam w jakims innym lancuszku to i tak to wszyscy olali. Ale jak ktos ma ochote to prosze o odpowiedz na swoim blogu na jedno pytanie: JAK ZYC?

… dobra zartowalam 🙂 prosze o odpowiedz na pytanie: jakie jest Twoje zyciowe motto?

Usmiecham sie ladnie,

Agradabla

Z SZACUNKIEM DLA PRACOWNIKOW

Jakos tak dotad nie bylo okazji bardziej kolorowo opisac specyficznego stosunku mojego mlodego szefa do pracownikow. Moze zaczne dzisiaj pewnym wszystkomowiacym epizodem.

W Bratyslawie, poza mna, skonczyla jeszcze jedna pracownica mojej firmy. Jej rodzina, podobnie jak moja, wyruszyla do Blavy ze wzgledu na prace meza. 

Tydzien temu syn Kolezanki skonczyl 3 lata, wiec nastal czas powrotu do pracy. Pertraktacje na ten temat zaczely sie 2 miesiace temu. Moj szef sam sie do niej odezwal, ze nie wroci do dzialu marketingu, ale bedzie pracowala dla mnie. Ok. Kolezanka i ja bardzo sie ucieszylysmy na te okolicznosc. Mijaly dni i tygodnie.

Kolezanka:

– przeprowadzila sie z Bratyslawy do Pragi razem z synem (maz zostal w Blave)

– zmienila ubezpieczalnie/socjalke na czeska

– zmienila lekarza

– doszczepila syna, bo w obu krajach jest inny system

– znalazla mu PANSTWOWE! przedszkole (graniczy z cudem)

– i oczywiscie wszystkie te rzeczy zlikwidowala w Bratyslawie

Prace miala zaczac wczoraj. Tydzien temu na naradzie we wtorek powiedzialam do mojego szefa: – wiesz, juz czas zebysmy poprzestawiali stroly, zeby zrobic miejsce dla Kolezanki. On: – no niestety mam zla wiadomosc, ona jednak nie wroci. Ja: ??!! On: – no jednak nie ma na nia kasy w budzecie.

Po jednodniowym wahaniu (bo niby w stosunku do kogo mam byc lojalna) w srode kilkukukrotnie probowalam sie do niej dodzwonic, ale nie udalo mi sie.

Krotko mowiac, w czwartek Kolezanka przyszla na spotkanie z moim szefem a on jej powiedzial, ze ja wypierdalaja. 

I moze nawet bym uwierzyla, ze nie ma na nia kasy, bo w naszef firmie wywala sie bez skrupolow, ale tego samego dnia podpisalismy umowe z bardzo droga zewnetrzna firma doradcza… nalezaco do kolegi szefa.

Jedyne co moglam zrobic (i zrobilam) to isc do szefa wszystkich szefow i powiedziec mu, ze to nie jest normalne. Ze wywalic – ok, ale po co jej najpierw mowili, ze ma sie przeprowadzic!!! skoro sama im tlumaczyla (i ja tez) ze to jednak wielka przeprowadzka i ze sama nie wie czy to ma sens. Przekonywali, ze ma a potem kopneli w dupe. Wielki szef zeszarzal na twarzy i powiedzial, ze nie mial pojecia o tym, ze ona sie musi najpierw przeprowadzic. Kazal ja przeprosic. 

Wiem, ze to nic nie pomoze. Ale jak mowi Siostrunia: jesli bedzie przyzwolenie spoleczne, zeby sie takie rzeczy dzialy, to sie beda dzialy. Ktos sie musial odezwac, padlo na mnie.