STRASZNE ZYCIE KROLOWEJ

Dokonczylam lekture  ”Ostatniej Krolowej” C.W. Gortnera opowiadajacej o corce Izabeli i Ferdynanda Katolickich – Joannie Szalonej. Pisalam juz o niej kiedys, bo widzialam swietny film opowiadajacy o jej zyciu. 

Ksiazka rozni sie troche od filmu, jest chyba nieco dokladniejsza, ale tak na prawde kto tam wie co dzialo sie na dworze hiszpanskim i flamandzkim w latach 1502 -1555?

Jedno jest pewne. Za zadne skarby nie chciala bym byc krolowa w tym czasie. 

Jak wygladalo zycie takiego krolewskiego potomka? Rodzil sie, zaraz potem zabierala go mamka (bo przeciez Krolowa nie bedzie karmila piersia!) a tak od 3 dnia zycia tysiac nauczycieli zaczynalo takiego czlowieczka tresowac, zeby w momencie gdy rodzice umra (a zwykle umierali wczesnie, bo przecietna dlugosc zycia byla duzo krotsza) byl wstanie zaczac sprawowadz wladze. A wiec jezyki, historia, maniery, muzyka, tance i tak caly dzien. Rodzicow od tego czasu potomek widywal sporadycznie, na audiencji, glownie po to, zeby mu troskliwy rodzic przypomnial, ze jego zycie to OBOWIAZEK i musi starac sie bardziej!

Jesli potomkiem byl chlopiec zwykle miewal nadzieje na dobry ozenek (przynajmniej ten pierwszy potomek) a potem na korone. Mloda kobieta w wieku kilku lat byla zareczana z jakims innym biedakiem z wybranego strategicznie dworu a w wieku 13 czy 16 lat odylali ja do meza, ktorego w zyciu nie widziala na oczy (a czesto byl stary, gruby a w gorszym wypadku debilny albo genetycznie zmutowany po nieustannych podzialach genotypu w ramach jednej rodziny) i rodzila, rodzila, rodzila. Dobrze jesli rodzila, bo jesli nie rodzila to czesto  malzenstwo anulowano a ja odsylali do domku jako ”wybrakowany owoc”. Owoc mogl sie udac do klasztoru, albo udac do klasztoru.

Wracajac do dzieci. Potomek coprawda sam nienawidzil rodzicow a kochal nianie ale jak urodzily mu sie wlasne dzieci to po sekundzie oddal je niance a po 3 dniach tysiac nauczycieli… Innymi slowy rodzice przywiazywali sie do dzieci tylko tyle na ile dziecko mialo zostac sukcesorem albo wchodzac w aranzowany zwiazek malzenski moglo pomoc krolestwu w rozwoju. 

Zeby nie szukac daleko. Joanna Szalona w wieku 16 lat zostala wyslania do Belgii, bo rodzice (Hiszpanie)  potrzebowali sojusznika w walce z Francja. Filip I Piekny -maz – mial w dupie interesy tesciow i zareczyl swoja pierwsza 2 letnia corke z Francuzem (a w ciagu 8 czy 10 lat malzenstwa wyprodukowal 6 dzieci – glownie po to, zeby Joanne ubezwlasnowolnic, bo w tym czasie duza czesc ciazy krolowe mialy spedzac w odosobnieniu). Joanna nieco sie zdenerowala. Po calkiem przyjemnym ale krotkim poczatkiem zwiazku, nie cieszyly jej rowniez nieustanne zdrady meza (czego juz zupelnie nie rozumiem, ponoc byla piekna).

Nastepnie w ciagu mniej wiecej 2 lat Joannie poumierali kolejno: brat, siostra, dziecko siostry i matka i nagle okazalo sie, ze to ona jest sukcesorka korony Kastylii, Asturii i Aragonii.

Maz zamiast sie ucieszyc i powiedziec sobie: kurwa! niezla jazda, byla 3 w kolejce a teraz bede krolowa a ja bede razem z nia wladal nieomal calym polwyspem iberyskim jako ksiaze malzonek… powiedzial sobie: Ja!!! ja!!!!!~jaa!!!! bede krolem a ta dziwka mi w tym nie przeszkodzi!

Czemu pisze tak nieladnie? bo ja maltretowal, miesiacami wiezil i gwalcil, zeby byla mniej ruchliwa noszac kolejne dzieci. Do tego zrobil z niej wariatke, bo skoro jej babcia miala depresje to ona pewnie tez jest jakas dziwna a do tego miewa wybuchy zazdrosci, wiec czemu jej nie oczernic (a co do jej babci to tez nie tak zupelnie wiadomo czy to przypadkiem nie bylo w interesie Izabeli Katolickiej, matki Joanny a jej corki, zrobic z niej wariatke).

Czasy byly ciezkie. Maz umarl (co za pech). Matka Joanny, stary wyjadacz, przekazala korone corce, ktora musiala by dobrowolnie odstapic, zeby korona przeszla na inna linie dziedziczenia. Genialne, co? Tylko, ze nagle okazalo sie, ze najukochanszy tatus Joanny – cale zycie ksiaze malzonek jej matki – Ferdynand Katolicki ma ochote w koncu byc krolem! Wiec co robi tatus? Wykorzystuje brednie meza Joanny i zamyka ja w klasztorze podtrzymujac spiewke o jej szalenstwie (pewnie w tym momencie juz jej zaczynalo walic na dekiel, sadze, ze swiety by nie wytrzymal). Za kratami klasztoru, wbrew wlasnej woli spedzila ostatnich 35 lat zycia!

Ale wrocmy do dzieci. Joanna miala ich 6 z czego 4 sztuki musiala pozostawic w Belgii na wychowanie szwagrowej bo jechala de facto na wojne. I co sie dzieje? po smierci ojca Joanny – Ferdynanda, ktorzy rzadzil w jej imieniu – panowanie przejmuje Karol V Habsburg* – syn Joanny, ktorego nie widziala 22 lata! Synus, wychowany na dworze Maximiliana I Habsburga – dziadka i cesarza Swietego Narodu Rzymskiego Cesarstwa Niemieckiego – nie ma skrupulow – zostawia mamusie zamknieta i czeka az umrze, zeby przejac wladze jako krol, do tego czasu rzadzi w jej imieniu. Nie na dlugo, bo sam umiera.

Nie ma teraz znaczenia czy i kiedy Joanna oszalala, bo to sa tak stare dzieje a z tego co czytalam opowiesci tak sprzeczne, ze ciezko doszukac sie pewnikow. Wazne, ze bycie krolowa nie gwarantowalo NIC DOBREGO. No, moze lyzke strawy i w miare nowe ubrania, ale w przypadku Joanny i to nie zawsze bylo prawda. Spiski, szantaz, zdrady, uklady to byl i pewnie jest chleb powszedni wladcow tego okresu.

Dlatego umowmy sie, ze akurat w kwestii bycia ksiezniczka mamy duzo szczescia, ze nasze dzieciece marzenia sie nie spelnily, bo po pierwsze zycie byloby krotsze a po drugie nie mielibysmy zadnej pewnosci kto (bo, ze to pewnik) wbije nam noz w plecy.

______

*To ten Karol V Habsburg, ktory powiedzial:  Mówię po hiszpańsku do Boga, po włosku do kobiet, po francusku do mężczyzn, a po niemiecku do mojego konia.

BOSKI JEST CZARODZIEJEM

Tradycyjnie przed przyjazdem Boskiego godzine czasu sprzatalam (Gosia moze potwierdzic, bo pozwolilam jej ogladac jakis kryminal). Na przyklad Gosia boji sie odkurzacza, wiec pozamiatalam podloge no i tak ogolnie sprzatalam, ukladalam, zeby mu sie podobalo. Potem poszlam na zakupy zeby przygotowac kolacje. Po 20 minutach przyjechal Boski i zaczal sprzatac. Jak przeskladal posciel, ktora gladzilam przed jego wejsciem do mieszkania powiedzialam mu, ze z pewnoscia jest duzo rzeczy do sprzatania, ale moze niech sie skupi na tym czego nie sprzatalam. Dowiedzialam sie, ze TAKIEGO BALAGANU W TYM MIESZKANIU TO JESZCZE NIE WIDZIAL. Sprzatal tak z 15 minut i zrobil sie (jego zdaniem) dostateczny blysk.

I to jest wlasnie ten czarodziejski paradoks. Ja za godzine zrobie NAJWIEKSZY BALAGAN JAKI WIDZIAL a on w ciagu 15 minut zmieni go w blysk. Hokus pokus!

AAAAAaaaaaAAAAAAA

MALUCHY

Zgodnie z zapowiedzia odwiedzila mnie kolezanka z akademika z rodzina – czytaj: mezem i coreczka. Coreczka jest niecaly miesiac mlodsza od Gosi. 

Rozmiarowo identyczne. Tyle samo waza, tyle samo wzrostu, ten sam numer buta, rozmiar ubranek. Tyle, ze my mamy ciemny model a coreczka kolezanki – nazwijmy ja Ania – to model dlugowlosa platyna.

Mysle, ze podobny jest tez poziom grzecznosci, czyli spoko spoko a jak przyjdzie wscieklizna to trzeba sie ewakulowac razem z sasiadami. Choc mnie oczywiscie Ania wydaje sie grzeczniejsza:)

Dziewczynki bardzo sie polubily. Oczywiscie pilnowaly bardzo swojego terytorium i zabawek, ale poproszone nie mialy problemu z tym, zeby sie podzielic. Jak jedna plakala to druga sie martwila co tez sie takiego wydarzylo. 

Co ciekawe absolutnie roznily sie umiejetnosciami.

Ania to dzielna baba, ktora na placu zabaw czuje sie jak w domu (choc mieszka na wsi gdzie nie ma placow zabaw!), jest odwazna, zwinna, szybka i zdecydowana w wyborze atrakcji. Pod tym wzgledem byla dla ostroznej Gosi bardzo niedoscignionym wzorem. Ania z klockow stawia wierze wielkosci malej stodoly. 

Gosia na placu zabaw nie ruszy sie bez mamy nawet metra, ucieka z atrakcji jesli tylko w poblizu pojawi sie inne dziecko. Jak jest sama daje rade, ale cos mi mowi, ze Ania jest zwinniejsza. Klocki ma, ale specjalnie ja nie interesuja, woli sie bawic zwierzatkami.

Dla odmiany Ania chodzi nadal z pieluszka a o nocniku nie chce slyszec. Za czytaniem ksiazeczek nie przepada, mowi pojedyncze slowa a reszte pokazuje eee podczas gdy Gosia spokojnie odroznia samolot od helikoptera. Gosia z nocnika korzysta rok, mowi krotkie zdania i jak sie okazalo bez problemu przestawia sie calkowicie na jeden jezyk (w ciagu tego dnia powiedziala z 2 slowa po czesku), spiewa piosenki, mowi wierszyki.

To bylo strasznie fajne patrzec sie na dwa zupelnie odrebne zestawy. Wszystko sie wyrowna z czasem to jasne, ale droge wybraly zupelnie inna.

Laczy je niechec do mycia wlosow. No, chyba, ze jedna myje druga…to i piania nie straszna:)

Mycie wlosow

W SRODKU NOCY

W ciagu dnia przewija mi sie przez glowe tyle tematow a potem siadam przed klawiatura i pustka.

Gosia zniosla caly pobyt u dziadkow bez najmniejszych problemow. Od powrotu ma wielka potrzebe tulenia, moze sobie troche rekompensuje stracone przytulanki, ale widac bylo, ze wrocila taka jakas wieksza, wyrosnieta, wiec sadze, ze bylo jej dobrze.

Oczywiscie pierwszego dnia po powrocie Boski obrazil sie na mnie i tak trwa w tym stanie obrazenia. Coz poradze. Ja w Pradze on w Blave i mysle, ze oboje mamy sie dobrze. Wlasnie pisalam Siostruni, ze Boski ma faze cierpietniczo-wladcza. Cierpietnicza polega glownie na tym, ze jesli mam uwage na jakikolwiek temat (nawet w formie podniesienia brwi a nie daj Boze cietej uwagi) to zaraz slysze: – moglabys chociaz chwile nie pyskowac? a wladcza polega na tym, ze conajmniej raz w tygodniu informuje mnie, ze jestem niezwykle ciulata i on juz dluzej nie zniesie kogos takiego jak ja (czytaj: na peczki lepszych moze miec), zostawi mnie a ja bede cierpiec do konca zycia.

Prawde mowiac rozwazam wstapienie do klasztoru zaraz jak mnie ewentualnie porzuci, bo chyba nie ma innego szczescia dla mnie niebogiej: Boski, albo furta?

Dla poprawienia humoru bylam dzisiaj na lodach z jednym kolega. Nie nie, kolega nie jest potencjalnym kandydatem na wymiane Boskiego (choc bardzo przystojny, jeszcze inteligetnejszy a do tego nawet ostatnio rozwiedzony! ale woli blondynki:)), bardzo go lubie po prostu i tyle. Gosia tez go lubi i zwykle jemu sie daje nakarmic chetniej niz mnie. 

Jutro najprawdopodobniej niespodziewanie przyjedzie do nas Agradabla 2, ze tak powiem, czyli kobietka z ktora mieszkalam 5 lat w akademiku! Nawet sprzatac nie musze. Kogo jak kogo, ale sciemniac przed nia ?:) Przyjedzie ze swoim milym mezem i corka o miesiac mlodsza od Gosi. Jest to absolutnie, niesamowicie spokojny czlowiek. Udalo mi sie ja wkurwic nie czesciej niz raz na semestr, ale jak widzialam, ze zaczyna bulgotac to sama chowalam sie pod lozko i czekalam jak przejdzie burza. No fajna jest po prostu, wiec sie ciesze niezmiernie.

Zeby tradycji stalo sie za dosc musze jeszcze poczytac a tu pozno juz, wiec sie pozegnam.

WIADOMOSCI Z WOLNOSCI

Wlasnie ogladam jakis dziwny program o 2 dziennikarkach mniej wiecej w moim wieku, ktore postanowili sprawdzic jak dzialaja rozne szalone diety i schudnac do rozmiaru 30 (z 42 chyba). Szalenstwo! W ich wypadku to na szczescie ma zwiazek z praca dziennikarki a nie z kondycja psychiczna. 

Mysle, ze zupelnie najmniejszy rozmiar jaki mialam w ciagu ostatnich 10 lat to chyba 34 a musze przyznac, ze wygladalam BARDZO nieapetycznie. Nigdy wiecej!

Niedawno mowilysmy z Siostrunia o tym, ze w pewnym wieku kobieta nie powinna byc zbyt chuda. Nie opasla, ale normalna taka akurat. Nie trzeba cale zycie miec rozmiaru 36. No tak tylko problemem jest okreslenie kiedy zaczyna sie PEWIEN WIEK :))

Ale nie, dzisiaj wcale nie myslalam o wadze. Bylam na pysznym obiedzie u naszego ulubionego Pakistanczyka. Chyba 3 godziny lazilam po Pradze z kolezanka a potem wrocilam pociagiem do domu. Pospiesznym! jakies 6 minut z dworca glownego:)) Przed chwila zjadlam zupke chinska – chyba jestem juz stara, bo mi nie smakowala (??!!:))

Kolezanka ma sie dobrze u dziadkow. Oczywiscie juz jej zaczeli przestawiac plan dnia, ale za 2 dni jej pewnie nie przerobia zupelnie:) Wazne, ze jest zadowolona. Wczoraj najadla sie kielbasek z ogniska a dzisiaj zjadla mieso z indyka. Bardzo sie ciesze, ze tak pieknie wcina. Wbiegla z tatusiem ostatni kawalek drogi na Ještěd (taka gora). Przyda sie taki weekendzik z Babcia od czasu do czasu (bez mamusi:).

I nie teskni! Troche jestem zazdrosna, ze tak jej dobrze beze mnie. Z drugiej strony bardzo sie ciesze, bo to oznacza, ze jest jej po prostu dobrze samej ze soba a to chyba najlepsze co moze czlowieka spotkac (i jego mame). 

Az sie musialam napchac tak mnie ten program zestresowal!

LEZE, LEZE UWALILEM SIE JAK ZWIERZE

No dobra, nic % nie pilam, ale zmeczona jestem jak pies, bo dzien byl bardzo intensywny.

Tesknie za mojim Pisiplagiem, ktory za mna ponoc nie teskni. Ot co!

Jestem taka zmeczona, ze zaraz sie przewroce i bede spala i spala i spala az sie obudze 🙂 (ha ha pewnie i tak wyjdzie jak zwykle o 8:15, ale co mi tam zamkne oczy i pociagne do 12 🙂

WIELKI DZIEN

Zaczal sie nas podwojnie WIELKI dzien.

1. przed chwila Gosia byla ostatni raz karmiona piersia. Zrobilismy pamiatkowe zdjecie. Mloda podziekowala ”cicinkom” za mleczko, ktore jej caly czas dawaly. I… zobaczymy co sie stanie (znajac moja mlekotwornosc moze bede jeszcze raz czy dwa potrzebowala pomoc kolezanki).

2. odjechali do Babci – maja wrocic we wtorek! Ale czad! Wczoraj bylam w kinie, dzisiaj ide do kina i jutro chyba tez. Poza tym planuje pogaduchy z Ksiezniczka, reklamowanie iphonu i sama nie wiem co jeszcze. Tesknic bede okrutnie, ale bede sie twardo lenic 🙂

 

A co do kina. Wczoraj bylam na Habemus papam.

Juz od pierwszych klatek filmu jest jasne, ze to film europejski. Kamera, ludzie wszystko jest takie nieidealne o to prawdziwsze. Historia nowo wybranego papieza, ktory uswiadamia sobie, ze nie podola zadaniu, ze woli byc prowadzony niz prowadzic jest ciekawym teoretycznym cwiczeniem. W pewnym sensie to historia kazdego z nas, kwestia pozostaje czy jestesmy w stanie, tak jak on, przyznac sie przed samym soba, ze nie jestesmy sworzeni do robienia rzeczy, ktore nas cale zycie pociagaly a jak nagle znalazly sie w zasiegu reki mocno nas przerastaja. 

Nie podobalo mi sie wykorzystanie w filmie scen z zycia Jana Pawla II. Nigdy nie ukrywalam, ze mam dla niego wielki szacunek a film, no coz film to jednak nie jest zadne arcydzielo i nie wnosi az tak ciekawych lub nowatorskich mysli, zeby bylo warto wplesc zdjecia z bardzo przygnebiajacego i waznego dla wielu ludzi wydarzenia (przyznaje, ze ogladajac pogrzeb Papieza plakalam rzewnymi lzami). 

Jak oceniam film? Gdybym ogladala go w telewizorze to pewnie przelaczyla bym na inny program. Byc moze dla kogos informacja, ze kardynalowie to tez ludzie jest odkryciem. Dla mnie nie. Jesli kardynalowie zachowuja sie jakl ludzie a nie sa malostkowi, rozpolityzowani i samolubnito juz i tak wielka wygrana. Jedna z glownych rol gral Jerzy Stuhr. Bardzo przyjemna rola – gral, jak zwykle, siebie samego. Mowil po wlosku, ale nazwisko mial polskie i w jakims momencie, zdenerwowany, klal po polsku – to mnie akurat zdziwilo, bo ja mieszkajac tak dlugo za granica, klne po czesku. Tak mi latwiej, moje slownictwo w zakresnie jest duzo bogatsze w jezyku w ktorym zyje:)

Co do papiezy to ciekawa jestem jak bedzie z perspektywy czasu oceniany pontyfikat Benedykta. Wybrany jako papiez przejsciowy (tak sie robi, po dlugim pontyfikacie zwykle wybiera sie niespecjalnie wyrazna osobowosc z 7-8 krzyzykami na karku, zeby potem dac przestrzen nowemu potencjalnemu przywodcy juz bez bagazu cienia poprzednika), zyje juz dlugo i wyglada, ze jeszcze troche pociagnie. Osobiscie nie mam w stosunku do niego zadnych uczuc, jest dosyc nieczytelny i niewyrazny. W jego wypadku mam jednak wrazenie, ze specjalnych dylematow nie mial.

ZLODZIEJKA KSIAZEK

Autor: Markus Zusak

Konczylam we lzach. Spogladac na II wojne swiatowa oczami NIEMIECKIEJ dziewczynki i Smierci to niecodzienne doswiadczenie. Bo przeciez nie wszystko jest czarno-biale, bo nie wszyscy Niemcy byli zli.

Oj z pewnoscia nie. Ale czy po Zydach, Slowianach, Cyganal zaszczekal by pies… gdyby wygrali?

Mimo oczywistej prawdy, ze Niemcy cierpieli pod koniec II Wojny Swiatowej i po niej nie jestem w stanie ich zalowac. Na poczatku wojny Hitlera popieralo nie 30, nie 50% ale 90%!!!! obywateli Niemiec. I mam w dupie czy byli ”motywowani” do takiej postawy czy nie. Nie znosze bezmyslnosci i populizmu na zadnym etapie historii a Hitler dochodzil do wladzy powolutku a Niemcy bili brawo.

Jestem zajadla, bo mam znimi osobiste porachunki. Gdyby nie wojna moj urodzony przed wojna Ojciec poznal by swojego ojca a mojego Dziadka wczesniej niz w wieku ok 6 lat. I pewnie mieli by inne stosunki, pomimo iz sadzac z opowiadan obaj panowie nie nie byli latwi. Prawdopodobnie ich zycie potoczylo by sie inaczej a w konsekwencji byc moze moj ojciec nie umarl by w wieku 39 lat kiedy ja jeszcze nie mialam nawet roku. Gdyby moj ojciec zyl pradopodobnie moja Mama zyla by inaczej i nie umarla w wieku 59 lat, niby na raka, ale ja bym powiedziala, ze na zniechecenie zyciem jakie wiodla. Zycie moje i moich bliskich byloby zupelnie inne (prawde mowiac nigdy bym sie nie urodzila, bo pierwsza zona mojego drugiego Dziadka zginela w Oswiecimiu a narzeczony Babci padl 17 wrzesnia). W kazdym razie nie byloby wiele wiele cierpienia w zyciu moich bliskich. 

To wszystko tylko GDYBY, ale az GDYBY a ich pierwsza przyczyna jest jednoznaczna: WOJNA a za nia dobrzy Niemcy, ktorym nie chcialo sie przeciwstawic Hitlerowi, kiedy jeszcze bylo mozna. Wiec placze nad losem malej Liesel i jej rodziny, ale bardziej nad calym losem narodu ludzkiego, ktorego bezmyslnosc, chciwosc i malosc doprowadzila do wojny i wielu bezsensownych lez.

MIGAWKI

1. Mieszkamy na parterze i mamy zaluzje, ktore szczelnie zamykaja okna. Rano okolo 9 odsunelam zaluzje jakichs 20-30 centymetrow na gore i budzilam Mloda. W majtkach i koszulce, czyli mojim standardowym stroju nocnym. Po jakims czasie zauwazylam, ze ktos przyglada sie moim nogom. Analizuje je kawalek po kawaleczku. Po paru chwilach mlody wlasciciel oczu zorientowal sie, ze do tych nog tez jest doczepiony czlowiek, ktory sie na niego ze zdziwieniem gapi i uciekl. 

2. Nasza droga do windy w metrze wiedzie obok ratusza. Spotkalysmy tam cyganskie wesele. Panna mloda jak paczus, przepiekne wlosy spiete w kok, ogromna, falbaniasta suknia z trenem niesionym przez 3 male druchny, po boku wzruszony pan ojciec w bialej koszuli. Kolorowy doprowod ze 40 osob. Kruczoczarne pieknosci wcisniete w przymale, srebrne suknie do ziemi, panowie w kamizelkach od kolorowych garniturow. Dzieci poprzebierane w sukieneczki z falbankami. A ile smiechu i radosci! Wszystko przy dzwiekach harmonii i trabki. Cudne.

TELEGRAFICZNIE

W Pradze dzien jest jakby krotszy. Dzieje sie duzo i jest fajnie. Byla Babcia, byla Krolikowska, widzialam Ksiezniczke. Lubie jak jest intensywnie. A bardziej szczegolowo:

– DING DONG – ha ha, moi tesciowie jednak umra w przekonaniu, ze jestem narwana i trzymam ich syna pod pantoflem. Dlaczego? Od tesciowej!@!! dowiedzialam sie, ze Boski ma w planie w sobote polatac z kolega (ktory ma samolot i papiery) i przyjada na wies dopiero wieczorem i …. wybuchlam, ze chyba oszalal, ze znowu zmienia zdanie bez konsultacji i ze juz mam dosc tego, ze mnie prosi o chwile czasu (pujde raaano, na chwilke polatac moge?) a tu nagle robi sie caly dzien. Ja wiem z czym do ludzi? Na Boskiego wyskawiwac a nie na boska mamusie! ale nie zdzierzylam 🙂 Fakt: jestem narwana… tyle, ze dla Boskich starszych chyba lepiej jakbym byla seryjnym morderca niz narwana, ale juz trudno. W kazdym razie z Boskim sie dogadalam a najbardziej mu wytlumaczylam zeby nie zaczynal negocjacji od rozmowy z mamusia, bo potem konczy sie tym, ze ja wychodze na nienormalna. Prawda jest taka, ze nie mam problemu z 90% pomyslow Boskiego pod warunkiem, ze da mi czas na oswojenie sie z nimi I NIE ZMIENIA ZDANIA W SRODKU GRY!!!

– REAL vs Bayern – no masz Ci los! Bylam oczywiscie za Madrytem! No, ale jak juz jest jak jest to w finalach LM bede kibicowac Chelsea Londyn.

– MALUSZEk – uwielbiam te mala dziewczynke a i tak mam wrazenie, ze caly czas poswiecam jej za malo uwagi. A to myje garnki (poprawiam po niedokladnej zmywarce) a to gotuje a to sprzatam a to gadam przez telefon a ona sie pasie sama. Nie skarzy sie, ale jakos tak mam wrazenie, ze az za bardzo dobiegam od idealu mamy (oj mile swietlne, bo do tego zle ja karmie!). W kazdym razie dzisiaj z Krolikowska (i jej synkiem) bylismy na placu zabaw i okazalo sie, ze duza zjezdzalnia tez sie da obslugiwac. Az bylam w szoku jak sie wspinala!!! Dzielnosc wielka!!! No i zaczyna sie wspinac po takiej siatce do wspinania dla dzieci. Uwielbiam tego malego pisiplaga. Caly czas gada albo spiewa. Jak sie uda nagram jak zapowiada pociag po czesku, bo mozna umrzec ze smiechu 🙂 Jutro bedziemy caly dzien same i bede sie nia nacieszac i bardzo bardzo sie starac maksymalnie zwracac na nia uwage.

– REKLAMACJA – musze reklamowac iphona bo mi nie dziala glos jak ogladam youtube albo nagrane przeze mnie filmiki. Ale mi sie nie chce 😦 Coz, mus to mus. 

– PRAGA – Boski mowi, ze sa realne szanse, ze wrocimy do Pragi. Mam w nosie zapeszanie, jak wyjdzie to wyjdzie a jak nie to trudno, ale ciesze sie na zapas dla samego cieszenia. 

– WSTRZEMIEZLIWYM OKIEM – po tym peanie na temat Krolewny musze napisac, ze mamy tendencje do spogladania na swoje dzieci przez rozowe okulary. Ja wiem, ze tak musi byc i ze sama tak robie. I nie ma chuja nie potrafie z siebie wydusic slow na temat rozwydrzenia przecudnej coreczki czy synka tej czy owej znajomej. Boski tez widzi w Krolewnie same zatety :)) i ja pewnie tez. Jak tu znalezc zloty srodek kochac, ale nie zaglaskac na smierc?

– ZLODZIEJKA – czytam Zlodziejke Ksiazek (dzieli Polaquito!) wciaga mnie coraz bardziej 🙂

Dobranoc 🙂