WIECZOR BEZ TELEFONU

Pan Boski przeszedl samego siebie w milym zachowaniu w stosunku do mnie. Zeby sie cala sprawa nie meczyc zapomnialam telefon w pracy. Jak jest mi zle to mam ogromna potrzebe komunikowania. Zeby nie wykomunikowac komus dziury w brzuchu zostawilam potrzebny do tego srodek w pracy.
Wyspalam sie, zobaczylam Gotowe na wszystko, znowu sie wyspalam.
Przygotowalam mieszkanie na wieczorna inspekcje zwiazana z powrotem pastucha.

Pastuch powroci na dzisiejszy wieczor i bedzie sie darl, ze ja wroce dopiero ok 20, bo ostatnie spotkanie mam o 19. Bo on w ciagu najblizszych 3 tygodni bedzie w Austrii, Slowacji, na Wegrzech, na Ukrainie i w USA i moze w Polsce i ja powinnam jak ten pies warowac z kolacja. A ja smiem miec obowiazki sluzbowe w dniu jego powrotu przed wyjazdem! (oczywiscie Slowacy sie pytaja czy mam czas ustalajac narady:))

Albo… wariant 2, nie bedzie sie do mnie odzywal, bo zielone.

Zaczynam dzien pracy i ciesze sie na moment, kiedy dzisiejsza tragedia bedzie mi sie wydawala nieco mniej straszna. Co ciekawe, taki moment zwykle nadchodzi.

ZLOTA RYBKO!

Gdybyl mogla miec jedno zyczenie do Zlotej Rybki w kontekscie mojego zycia z Panem Boskim, nie wahalabym sie nawet sekundy.

Zyczyla bym sobie, zeby jego Mamusia razem z Siostrzyczka (Tatus moze zostac) wygraly fortune i w trybie expresowym przeprowadzili sie na przyklad na Floryde, albo nawet na Hawaje.

Pan Boski wize ma, pojedzie wchlonie te te ich madrosci a potem powroci i jakies 3 dni pozniej bedzie sie nadawal do uzytku.

Poza Mamusia Pana Boskiego znalam tylko jedna tak toksyczna parke. Rodzice kolezanki z liceum. Zawsze nad nimi piala i zawsze ludzie ze szkoly omijali jej dom szerokim lukiem. Ta "niewymuszona goscinnosc z elementami edukacji"  Do dzisiaj mi ciarki chodza po plecach.

Jest ciezko, ale to tylko awaria.

POSZUKIWANY, POSZUKIWANA

Wracam z rozmowy z kandydatem na redaktora naczelnego. Rok mlodszy, zonaty (niestety) i bardzo ale to bardzo podobny do jednej mojej wielkiej milosci. Inteligentny, wyksztalcony i  podobal mi sie niezmiernie. Zastanawiam sie czy mi sie podobal, bo taki dobry czy mi sie podobal, bo mi sie podobal.
Aktualnemu redaktorowi naczelnemu tez sie podobal (tez jest zonaty, wiec jemu sie podobal bo dobry)
I tak bujam w oblokach, ze na kolejne spotkanie szlam nie wiedzac kto niby na mnie czeka (sekretarka tez nie wiedziala) a tu sie okazalo, ze to panowie od przeprowadzek! I spadlam na ziemie.

Ale do drugiego etapu zaprosilam go od razu (bo taki dobry:))

EMIGRANCI, Z BOZEJ LASKI…

Juz po dwoch spotkaniach, za 2h czeka mnie to najwazniejsze, ale co tam, uciekne do zajec w podgrupach.

Jak wiesz, pod choinke dostalam roczna prenumerate "Polityki" wiec czytam.
I powoli zaczynam dochodzic do wniosku, ze redaktor naczelny tygodnika jest oplacany zagranicznymi firmami rekrutacyjnymi. Dlaczego? Po raz kolejny opublikowali obszerny artykul, tym razem o naszych super-rodakach- emigrantach, tym razem tych, ktorzy zlapali swoja szanse w Irlandii.

Artykul jest utrzymany w entuzjastycznym tonie: oto Pan najpierw zostal zamiataczem a teraz rozklada rusztowania! Brawo dla tego pana! Albo … Pani po studiach najpierw robila kanapki w barze a teraz zalozyla polska gazete. Juhuu Swietnie sie dostosowala!

Albo kolejny Pan leczy frustracje Polakow w malej poradni, frustracje i jak twierdzi "boi sie wrocic do kraju, tego, ze zostanie wciagniety w wir marazmu i niemozliwosci"

Lo Matko z Corkom jak by napisala Bedrunka! Toz to sa wlasnie frustraci! Nie no fajnie, ze sie tam odnalezli, ale po co robic z tego halo? Ze pracuja z polakami w polskiej firmie? Po jakiego wyjechali z Polski (jacy sfrustrowani bu bu), zeby pracowac w malej Polsce na zielonej wyspie? Trzeba bylo zostac w domu! Po co sie stresowac wyjazdem!!! Walczyc o swoje, zmieniac swoje osiedle, siebie!

Z przyjemnoscia stwierdzam, ze zyje w jakims szalonym swiecie zadowolonych z zycia i niezawiedzionych Polska polakow w Czechach.

Jak sie zyje Polakow, ktorych znam?

Normalnie! Nie zyjemy po 10 w jednym pokoju, ale wiekszosc z nas ma wlasne mieszkanie (ceny jak w Wawie). Pracujemy w czeskich firmach! Mamy sie dobrze! Zyjemy jak chcemy!

Co robimy? Tak w skrocie i bez podawania nazwisk:
– jest miedzy nami kilku headhunterow (tak tak tych co szukaja dyrektora polowy swiata)
– jest analityk zarzadzajacy teamem wspolpracownikow w firmie konsultanckiej
– jest czloniek zarzadu… wielkiego banku
– jest specjalista w wieeelkim wydawnictwie
– swietny tlumacz
– Polak zajmuje sie planowaniem strategicznym w wielkiej rafinerii
– kolejny wspoltworzy wielki projekt na Akademii Nauk
– jest tez Agradabla p.o wielkiego szefa w takiej sredniej firmie

Nikt ale to nikt nie zamiata! A gdyby zamiatal? no to co? jak chce to siup!
itd itd… a to wszystko panienki mniej -wiecej w moim wieku. Do czesi przyjechaly przez przypadek, za chlopcem, bez jezyka czeskiego. Bez szalonych aspiracji, bez poczucia misji, przegranej czy wygranej!

My tu zyjemy bez stygmatu emigranta. Bez potrzeby zaznaczania na kazdym kroku jak nam sie udalo czy nie. Nie czujemy oddalenia od Polski. Nie placzemy przed tablica z Chopinem ale dyskretnie promujemy Polske jako kraj… norlamych ludzi, niesamowitej przyrody, dobrych specjalistow.

Polska nie kojarzy sie nam z frustracja i poczuciem przegranej. Mamy rodziny, mieszkania, znajomych w Polsce i jest mam dobrze i tu i tam!

Panie Baczynski! Kazdy kraj to mozliwosc. Wygrana, przegrana. Nie idealizujmy. Niech Pan w koncu napisze o tych Polakach co zostali i jest im dobrze! Niech Pan napisze, ze Polska to nie tylko marazm! Dlaczego ja w Polsce tez znam nieomal samych ludzi sukcesu a Pan widzi tylko sfrustrowanych? Zostac w Polsce czy wyjechac powinno byc w Europie wyborem podobnym jak to czy mieszkac w Legnicy czy w Pultusku.

Nie piejmy nad sukcesami emigrantow. Piejmy nad sukcesami mlodych ludzi, niech bedzie i Polakow. Gdziekolwiek sa. Dlaczego zamiatanie w Irlandii to sukces a w Polsce marazm??!!

Do boju rodacy w kraju, do szabli! Zrobcie cos! czemu robia z Was jeleni ze zostaliscie?! Przeciez do nie ma znaczenia gdzie akurat jestesmy!

Ups.. ale sie zapedzla a musze leciec na spotkanie…. w komentarzach mozecie dopisac to co powinno sie tutaj jeszcze znalezc a nie zdarzylam! 🙂

ZASTANOWMY SIE..?

Pan Boski zaproponowal mi (nagle) weekendowy wyjazd na narty do Szwajcarii. A ja nie chce. Powiedzialam mu duzo powodow dla ktorych nie chce, on twierdzi, ze wymyslam i jestem nieaktywna. No troche racji ma.

Dlaczego nie chce?
– bo 2 lata nie bylam na nartach i nie chce od razu rzucic sie na Szwajcarie
– boje sie jechac do Szwajcu malym autkiem jego kolegi. Jezdzi jak wariat (kolega) a ja za bardzo lubie moje nogi, zebym ryzykowala wypadek
– po w ciagu tygodnia jestem zmeczona jak pies a nawet kilka psow. I kiedys musze odespac
– bo nie chce spac w siostry p. Boskiego. Pewnie tak nie jest, ale u nich w domu mam ciagle uczucie, ze przechodze test z wszystkiego 😦
– mam STRASZNIE DUZO PRACY W PRACY i nie chce teraz brac wolnego z powodu nart na ktore mi sie nie chce jechac bo wiz. pozostale punkty
– musze przygotowac referat na jakas miedzynarodowa konferencje, co mi pewnie zabierze wiecej niz 5 minut… wiec zostaja weekendy…
– dzien po ewentualnym powrocie mam rade dyrektorow na Slowacji i na nia tez musze sie jakos przygotowac

To chyba wszystko nie powody, ale we mnie jakos powoduja niechec do wyjazdu 😦
Pan Boski jest na mnie zly. W efekcie pojedzie sam (i zwali, ze to ja z nim nie chce spedzac weekendow) a do tego jeszcze bedzie moja wina i bede miala niekonczace sie wyklady na temat mojego lenistwa.
On ma zawsze przygotowana liste moich wad. Ja jego nie mam a jak cos wymysle to zawsze ma  argumenty na wytlumaczenie tych swoich.

17 MINUT

Mam jeszcze 17 minut czasu dla siebie. Ewentualnie przeczytam maile, ale nic wiecej. W tym czasie powinnam sie obudzic, tylko jak to zrobic???

Jak bylam na studiach chodzilam spac po 23, najpozniej o 00:05, wstawalam ok 7:00 i git. Teraz chodze spac mniej-wiecej o 23:30, czasem nawet wczesniej a budzik zaczyna dzwonic o 6:20 i nie ma sily zebym sie zwlekla przed 6:40 (no jest sila, dentysta na 8, ale to jednak nie codziennie). W czasie weekendu wyspalam sie bardzo dokladnie, myslalam, ze udalo mi sie porobic zapasy, nie udalo.  Energii wystarczylo mi na w miare usmiechniete wstawanie w poniedzialek. To prawda, ze jak mielismy na studiach zajecia do 17 to bylam przekonana, ze wykladowcy planuja zbiorowy mord, a teraz jak wychodze o 17 to mam wrazenie, ze wzielam pol dnia urlopu… ale jednak czuje, ze baterie juz nie te co kiedys.

9 minut…
Rano kupilam sobie jakas energetyczna herbate. Mam nadzieje, ze dziala, bo smierdzi tak strasznie, ze nie wiem czy zmusze sie do wypicia chociaz malego lyczka.

7 minut…
a jakbym tak miala jakiegos juniora (baby)… a on by byl niespiacy… to jak ja to przezyje, jesli nie umiem przezyc pracy, bo jestem tak strasznie niedospana?

6 minut…
zastanawiam sie kiedy znowu bede miala tak malo zajec, zeby moc wrocic do domu o jakiejs ludzkiej porze i nie przysypiac w metrze z otwartymi oczami?

4 minuty…
za chwile rozpocznie sie dziel pelen narad, rozmow kwalifikayjnych  dyskusji, a ja musze sie do niego przygotowac.

3 minuty…
zaczne od tej herbaty. Potem tylko 9h. Mam spotkanie o 19 o 18 uciekne…

2 minuty…
rano goracy prysznic, jakies papu a potem wycieczka przez zimna Prage. Wszystko na pol-spiaco.

1 minuta…
ciekawe co zobacze jak sie w koncu obudze….

AKCJA ZABA

Prosze Panstwa,
http://goferowo.blox.pl –> Gopherek jest pracownikiem Magurskiego Parku Narodowego. 3 lata temu pracownicy parku rozpoczeli akcje ratowania zab w okresie godowym – przenoszenia ich przez jezdnie. Praca ciezka, ale dla zab wazna. W tym roku przeniesli ok. 5000 zab. Normalna sprawa, pracownicy parkow narodowych zwykle pomagaja zwierzetom.
Od 2 lat w akcji biora udzial rowniez uczniowie pobliskiego liceum i teraz NAGLE okazalo sie, ze POMYSLODAWCA calej imprezy jest pani z polskiego z tego liceum!!!! (tak tak bierze udzial w akcji od 2 lat sama akcja trwa 3 lata!)

Polecam przeczytanie wpisu Gopherka.
http://goferowo.blox.pl/2007/03/O-zabach-mediach-i-wspolpracy.html

Typowy przyklad sytuacji w ktorej jeden sie stara a jak przyjdzie sukces to drugi sie przylepi. Bardzo nie lubie ludzi typu Pani z polskiego i rowniez nie mam pomyslu jak takiej kopnac w 4-litery ale tak aby uczniowie wiedzieli, ze ich praca jest wazna.

Pozdrowienia dla wszystkich na poczatku tygodnia!
A.

BLAVA

Jak juz niektorzy wiedza, w ciagu najblizszych kilku miesiecy rozstrzygnie sie kwestia naszej ewentualnej przeprowadzki do Bratyslawy. Nie, nie postradalismy zmyslow. Wiemy, ze Praga jest piekniejsza, ciekawsza i, ze wlasnie kupilismy najpiekniejsze na swiecie (w kategorich naszych:) mieszkanie ALE Pan Boski jest teraz centralny a centrala jest w Blavie. Przeprowadzimy sie po tym jak Boski znajdzie i przeszkoli swojego nastepce na Czechy. Potencjalnych kandydatow jest na rynku malo, wiec jeszcze chwile bedzie szukal.

Poznym wieczorem powrocil z Blavy i mowi: – wiesz, tym moim podwaladnym wydaje sie, ze sa ciezko zapracowani, a tymczasem chodza na 2h obiady.
Pomyslalem, ze nie bede tego zmienial. Jak sie przeprowadzimy to sie do nich dostosuje!

Zaglebiajac sie w swojej fascynacji przyroda, Pan Boski ma wiele dobrych pomyslow gdzie w tej Brawyslawie bedziemy mieszkac. Jednym z nich jest pomysl z wynajeciem domu pod miastem. Bardzo fajnie, tylko, ze ja tam z samotnosci zakwitne. Wyprodukuje polsko-czeska wersje "Gotowych na wszystko" w warunkach slowackich. Oczywiscie ma na wszystko odpowiedz: kupi mi toyotke i bede miala wszedzie blisko. Zapomnial, ze od 12 lat nie jezdzilam wiec musialabym ja nosic na plecach… a to jeszcze trudniejsze niz poruszanie sie bez toyky (tak nazywamy w domu male toyotky). To dopiero poczatek negocjacji,juz dzis widze, ze droga bedzie daleka:)
 

MIALAM SEN

Pracownik zmeczony, to pracownik nieefektywny. Co widac na zalaczonym obrazku. Za chwile mam 2 rozmowy kwalifikacyjne z jakimis konowalami. Musze na nie stracic czas, bo Mucha oglosila miastu i swiatu jak to mi pomaga. Jako dobra dziewczynka musze sprawdzic zaproponowanych kandydatow. Dlaczego nikt nie policzy ile kosztuje godzina mojej pracy i sam sie nie palnie w glowe? Czy ktos poza mna czytal te CV???

Pan Boski jest na Slowacji. Spalam sobie w naszym zaciemnionym pokoju zupelnie sama. Nie budzilo mnie jego radosne pochrapywanie – moglam spac szybciej. Pierwszy raz od dluzszego czasu mialam sen. Robilam zdjecia ogromnemu bialemu delfinowi. Nie wiem dlaczego wlaczal sie mi flash i zrobienie kazdego zdjecia trwalo dluzej niz powinno, ale i tak chyba wyszly fajne. Spalam w pozycji orla. Zajelam soba nieomal 4m2 materacy. Bardzo przyjemne.

W drodze do pracy wymyslalam ile przyjemnych rzeczy mogla bym robic gdybym nie pracowala. Moglabym na przyklad jechac do Hiszpanii. I ja to niby wszystko moge, ale jakos odwago brak.

WITAM PANSTWA BARDZO SERDECZNIE :)

Z nieznanych powodow udaje mi sie realizowac poniedzialkowe postanowienie; ograniczylam zamartwianie.
Przyklad: przyszlam do pracy dopiero na 8:20 a do 9:00 w planach mam tylko czytanie maili i obijanie sie (czytam o Malyszu itd). Bajer.

Jeszcze nie mialam czasu myslec o czymkolwiek innym niz praca, wiec prosze sie nie spodziwac jakichs rewelacji z mojej strony, ale tendencja wyraznie zwyzkowa.

Wieczorem mialam przyjemnosc poznac Ogorkowego Pana. Najpierw znalam go z komentarzy, potem z e-maili, a wczoraj poznalam osobiscie. Oczywiscie "po drodze" conajmniej 3 razy zmienilam przewidywania dotyczace jego wygladu… a w koncowym efekcie i tak bylam zaskoczona 🙂
I do tego dostalam fure ogorkow kiszonych i zurkow.

btogorki: musze gdzies wyslac Pana Boskiego na weekend, zebym sobie odpoczela i ugotowala tradycyjna, dzienna porcje zupki (5 litrow)

Ogorkowy Pan pytal sie dlaczego wytrzymuje z Panem Boskim? oto jedna z niewyjasnionych zagadek przyrody. Bedzie w odcinkach. Odcinek pierwszy: bo jak go akurat nie nienawidze to go lubie. Pan Boski jest bardzo inteligentny jak na faceta:) i uczy sie! (wczoraj mi na przyklad zrobil herbate bez gadania)

Czy ktos mi moze napisac jakim cudem przychodzi na moje strony tyle osob z Forum MIAU!!!???