KATAR

Dzieje sie strasznie duzo rzeczy i nie mam za bardzo czasu pisac.

Mloda ma katar gigant na przyklad, co mnie martwi, ale juz nie przeraza. Oklepuje, smaruje syropkuje i jedziemy dalej.

Teraz bawi sie z tatusiem a ja odpowiedzialam na wszystkie maile z pracy i mam czysty stol zeby zajac sie zadaniem ktore sobie na wieczor wyznaczylam. Jak znam zycie zaraz mnie zawolaja i bedzie po ptokach.

W pracy duzo i malo. Przygotowywuje sie do pewnej wymiany personalnej. Nie lubie tego strasznie bardzo, ale czasem sa takie sytuacje, ze po prostu wiemy co trzeba zrobic i nalezy sie do tego jakos zmusic. I to jest wlasnie ten przypadek. 

Powinnam w trymiga przygotowac album ze zdjeciami jesli mam zamiar do dac wszystkim pod choinke. Tylko kiedy? chcialam sobie wziac wolne w srode, ale jednak dzieje sie sporo rzeczy i mi szkoda. To moze w piatek?

A w czwartek ide do dentysty i jak co roku martwi mnie to niezmiennie, ale bede musiala jakos przezyc.

A co u Was?

ODPOWIEDZI

AsiaYa w ramach blogowej gry Liebsrer Blog poprosila mnie o odpowiedzi na nastepujace pytania:

– kawa czy herbara?

bezdyskusyjnie herbata

– slodko czy slono?

slono, choc ostatnio malo jem w pracy i konczy sie na tym, ze jestem glodna i jem slodycze zamiast czegos rozsadnego

– torebka czy plecak?

ostatnio… torebka, stwierdzam ze zdziwieniem

– miasto czy wies?

miasto. DUZE miasto

– biblioteka czy ksiegarnia?

ksiegarnia. Uwielbiam ksiazki posiadac, pozyczac lubie, ale komus, dla siebie chce MIEC

– samolot czy pociag?

zalezy od odleglosci. 

– czarno bialo czy kolorowo?

 kolorowo 🙂

– czucie i wiara czy szkielko i oko?

zloty srodek. 

– zbierasz wspolnienia czy zdjecia z podrozy?

staram sie zbierac i jedno i drugie. Nie jestem natomiast turystka z przewodnikiem.

– mierz sily na zamiary czy zamiary dle sil?

nigdy do konca nie zrozumialam o co w tym chodzi 😦 odpowiem inaczej: najszym najwiekszym ograniczeniem jestesmy my sami. Staram sie o tym pamietac i negocjowac warunki

– lepiej grzeszyc a potem zalowac czy zalowac, ze sie nie grzeszylo?

grzeszyc, popelniac bledy, ale zawsze starac sie czegos nauczyc. W mysl zasady: zatrzymuj sie, ale nie stoj 🙂

Asi bardzo dziekuje za wyroznienie, bo to strasznie mile, ze ktos o mnie pamieta.

Ja nie bede wyzywac nikogo do tablicy, bo jak ostatnio probowalam w jakims innym lancuszku to i tak to wszyscy olali. Ale jak ktos ma ochote to prosze o odpowiedz na swoim blogu na jedno pytanie: JAK ZYC?

… dobra zartowalam 🙂 prosze o odpowiedz na pytanie: jakie jest Twoje zyciowe motto?

Usmiecham sie ladnie,

Agradabla

Z SZACUNKIEM DLA PRACOWNIKOW

Jakos tak dotad nie bylo okazji bardziej kolorowo opisac specyficznego stosunku mojego mlodego szefa do pracownikow. Moze zaczne dzisiaj pewnym wszystkomowiacym epizodem.

W Bratyslawie, poza mna, skonczyla jeszcze jedna pracownica mojej firmy. Jej rodzina, podobnie jak moja, wyruszyla do Blavy ze wzgledu na prace meza. 

Tydzien temu syn Kolezanki skonczyl 3 lata, wiec nastal czas powrotu do pracy. Pertraktacje na ten temat zaczely sie 2 miesiace temu. Moj szef sam sie do niej odezwal, ze nie wroci do dzialu marketingu, ale bedzie pracowala dla mnie. Ok. Kolezanka i ja bardzo sie ucieszylysmy na te okolicznosc. Mijaly dni i tygodnie.

Kolezanka:

– przeprowadzila sie z Bratyslawy do Pragi razem z synem (maz zostal w Blave)

– zmienila ubezpieczalnie/socjalke na czeska

– zmienila lekarza

– doszczepila syna, bo w obu krajach jest inny system

– znalazla mu PANSTWOWE! przedszkole (graniczy z cudem)

– i oczywiscie wszystkie te rzeczy zlikwidowala w Bratyslawie

Prace miala zaczac wczoraj. Tydzien temu na naradzie we wtorek powiedzialam do mojego szefa: – wiesz, juz czas zebysmy poprzestawiali stroly, zeby zrobic miejsce dla Kolezanki. On: – no niestety mam zla wiadomosc, ona jednak nie wroci. Ja: ??!! On: – no jednak nie ma na nia kasy w budzecie.

Po jednodniowym wahaniu (bo niby w stosunku do kogo mam byc lojalna) w srode kilkukukrotnie probowalam sie do niej dodzwonic, ale nie udalo mi sie.

Krotko mowiac, w czwartek Kolezanka przyszla na spotkanie z moim szefem a on jej powiedzial, ze ja wypierdalaja. 

I moze nawet bym uwierzyla, ze nie ma na nia kasy, bo w naszef firmie wywala sie bez skrupolow, ale tego samego dnia podpisalismy umowe z bardzo droga zewnetrzna firma doradcza… nalezaco do kolegi szefa.

Jedyne co moglam zrobic (i zrobilam) to isc do szefa wszystkich szefow i powiedziec mu, ze to nie jest normalne. Ze wywalic – ok, ale po co jej najpierw mowili, ze ma sie przeprowadzic!!! skoro sama im tlumaczyla (i ja tez) ze to jednak wielka przeprowadzka i ze sama nie wie czy to ma sens. Przekonywali, ze ma a potem kopneli w dupe. Wielki szef zeszarzal na twarzy i powiedzial, ze nie mial pojecia o tym, ze ona sie musi najpierw przeprowadzic. Kazal ja przeprosic. 

Wiem, ze to nic nie pomoze. Ale jak mowi Siostrunia: jesli bedzie przyzwolenie spoleczne, zeby sie takie rzeczy dzialy, to sie beda dzialy. Ktos sie musial odezwac, padlo na mnie. 

BABCIA (NIE) KARMIACA

W poniedzialki Gosia zajmuje sie Pani Boska starsza. Jest to dla nas milym zaskoczeniem, ze nam to zaproponowala a jej akcje u mnie bardzo wzrosly. To jej staranie ma w zasadzie jedyna wade: Mama Boskiego zdecydowanie nie jest babcia karmiaca.

Wczoraj wrocilam do domu przed 17, bo musialam jeszcze cos zalatwic na urzedzie a tu co sie okazuje… ze Mloda nie jadla po spaniu… czyli nie jadla od 13!!! Jak weszlam to od razu ryk, ze nie mam lizaka (czytaj weglowodanow), a ja nawet nie wiedzialam, ze chce lizaka, bo nigdy tak sama od siebie nie przyniose. Na szczescie przynioslam chrupki kukurydziane, napchala sie i bylo dobrze. Potem juz mogla zaczac jesc cos normalnego.

A Tesciowa… no nie pomyslala, ze ona juz moze byc glodna. Sama tez nie jadla… bo nie wiedziala, co by mogla zjesc (lodowka pelna). No to zrobilam angielskie sniadanie na obiad (bekon, jaja, fasole) i zjadlysmy. Uff

Ciekawe czy ja bede babcia pasaca czy nie pasaca wnuki?

WYJAZD INTEGRACYJNY

W tym tygodniu czeka mnie weekend integracyjny. Wyjezdzamy w piatek wracamy w niedziele. Absolutnie kosmiczna ilosc czasu bez Ksiezniczki. Maly babelek jest przesmieszny ostatnio i zal mi kazdego dnia kiedy jej nie widze. A texty jakie rzuca 🙂

Mowie do niej wczoraj:

– przyniesc Ci myszke?

– nie, tatus! Za chwile wypierdoli i przyniesie mi myszke.

Oczywiscie caly text z glosem aniolka. I nawet na tatusia nie mozna zwalic slownictwa.

Albo inny. Widzi mnie wieczorem w sukience (bo szlismy na te kolacje sluzbowa Boskiego), jedno spojrzenie i:

– Mamo, ale Ty nigdzie nie idziesz!

Poszlam. Udalo mi sie nawet obalic mit, ze nie da sie przejsc sushi. Da sie. Jak ktos je pierwszy raz (takie prawdziwe) i mu smakuje, to sie da:)

URLOP

Wlasnie sobie uswiadomilam, ze to, ze pracuje na 0,7 etatu ma efekt uboczny w postaci skroconego urlopu. A to mi sie nie podoba.

Nie przeszkadza mi, ze w pracy spedzam nieomal caly etat a mam placone 0,7, to byl moj wybor.

Ale tego urlopu to chyba jednak nie przezyje.

Przemysle to i chyba bede dzialac 🙂

ULANSKA FANTAZJA

Skonczylam czytac: Wplywowe kobiety Drugiej Rzeczpospolitej autorstwa S. Kopera.

Swietnie napisana. Barwnym, przystepnym wrecz lekkim jezykiem. Faktem jest, ze do przeczytania takiej ksiazki warto byc troche przygotowanym (nie jest to warunek konieczny). Pamietac kto to byla Krzywicka, Dabrowska, Witkacy czy Maria Morska, ale potem juz leci z gorki. Powaznie, jakby sie czytalo Pudelka z lat dwudziestych! A prosze mi wierzyc, ze wyglupy dzisiejszych celebrytow typu Doda, Siwiec czy inne Pattisony nijak sie maja do ulanskiej fantazji i absolutnej seksualnej rozwiazlosci naszych dziadkow i pradziadkow. Co ciekawe w przeciwienstwie do nas (czytaj: aktualnych celebrytow) potrafili to robic z klasa. Polecam!

XXX

Weekendowy schemat ten sam co zwykle. Nacodzien usypiam przy ukladaniu Gosi, ale w sobote wyspie sie razem z nia w ciagu dnia a potem moge posiedziec chwile dluzej… sama.

Atrakcja dzisiejszego wieczoru byl sturlanie sie z lozka Mlodej. Ach jak szybko wlecialam na pietro, zeby ja uratowac … i przeniesc na materac na ktorym zwykle spimy (ale uparla sie, ze chce na lozku a potem sturlala). Na szczescie nic jej sie nie stalo. 

Paznokcie obciete! Hurraa!

URODZINY

Wyglada na to, ze zapomnialam o urodzinach bloga, 7 urodzinach (8.10). No to wszystkiego najlepszego blogusiu!

W ferworze pracy, w ktorym na prawde nie ma mowy o 0,7 etatu tylko raczej 0,9 nie mam czasu na pisanie. Potem przychodze po Gosie, pobajerujemy sie chwile i ciagle jakies gotowanie, zakupowanie i codzienna 0,5-1h pracy wieczorem, ktorej jakos nie potrafie sie pozbyc i tadam nadchodzi koniec dnia.

Nie wiem jak bedzie z naszym mieszkaniem w Pradze, a wiec dla mnie z pracowaniem, dlatego ciesze sie, ze jest jak jest i nie szukam dziury w calym. 

Dla mnie ta praca to ciagle wielka szkola. Ciagle ucze sie czegos nowego o ludziach, o funkcjonowaniu grupy, probach manipulowania mnie albo wspolpracownikow przez niektorych jej czlonkow.

Mam na przyklad jedna pania, nawiasem mowiac najstarsza z teamu (48 lat), ktorej w zasadzie boje sie nawet ja. No, boje to moze nie jest zupelnie odpowiednie slowo. Po prostu czasem zamiast powiedziec jej wprost, ze dala ciala owijam w bawelne. Zaoszczedza mi to wielu fochow i nerwow. Dlaczego? bo baba jest tak humorzasta i glosna ze mi swoimi zmianami humoru potrafi demotywowac pol dzialu handlowego. Dlaczego jej nie wywale? bo jeszcze nie mam zastepstwa, ale dalam sobie czas do lutego zeby cos wymyslec. 

Przyklad z czwartku: zastanawiamy sie czemu nam nie wyszedl jeden projekt. Przed nami dane, ktore mowia ze chyba cos bylo nie tak z produktami za ktorych wybor jest odpowiedzialna owa baba. Jedna! jedna osoba odwazyla sie powiedziec glosno, ze produkty byly nieodpowiednie. Co sie stalo? no, na moich oczach nic, ale jak odeszlam na inne spotkanie to byla afera i oczywiscie pani o ktorej mowie zaczela nastawiac handlowcow przeciwko odwaznej pannie. Pani straszna jest typem osobowosci granicznej kocha albo nienawidzi a miedzy tym jest BARDZO waska przestrzen. Niestety jest tez swoista legenda mojego dzialu i dobrym handlowcem,dlatego musze pracowac w rekawiczkach. Jest tez dobrym, madrym czlowiekiem… w fazie euforycznej w kazdym razie, bo w tej drugiej staram sie jej unikac.

I no iak bujam sie pomiedzy zachwytem z drobnych rzeczy, ktore uda mi sie rozwiazac a smutkiem, ze nie zawsze znam odpowiednia droge.

Mala Krolewna zyje sobie w przedszkolkowym swiecie i uwielbia swoich malych kolegow. Gosia kocha Honze miloscia szczera, on ja chyba rowniez. Caly dzien sie albo caluja albo tluka niemilosiernie. Honza raz ja tak ugryzl, ze miala 3 dni slad na ramieniu. A Mloda kroczek po kroczku przestaje byc dluzna. Maly synek pani Krolikowskiej ”jest nowy” ale tez powoli zaczyna szalec z dzieciakami. W kazdym razie zadowolenie.

Bosciunio wlasnie szaleje w gorach ze znajomymi. Pewnie bedzie spal w jakims rowie albo pod sniegiem, jak zwykle od 19 lat w tym czasie. Jest mu dobrze i dobrze mu tak.

A co u was?

DZIEN KOBIET

Mloda w ferworze gapienia sie na Smurfy, Boski poszedl na hokej z ojcem (sama im kupilam bilety) a ja mam jeszcze 15 minut dla siebie.

W czasie weekendu odwiedzila nas Siostrunia z rodzina. Mloda oczywiscie zafascynowana Misiem, ktory najmlodszy z calej bandy byl najbardziej zainteresowany bawieniem sie z Ksiezniczka. Z Matyldy zrobila sie kobieta (za tydzien 16 urodziny!!!) i ja nie wiem jak my jej kupimy prezenty pod choinke, skoro trafienie w jej gust graniczy z prawdopodobienstwem wygrania w totka.

W pracy jak zwykle ciekawie, niestety troche w sensie chinskim. Jedna pani z dzialu handlowego spedzi ten tydzien w szpitalu, bo jutro ma operacje, druga dzisiaj wychodzac z pracy skrecila noge i bedzie miesiac w ortezie, trzecia wybiera sie na powazna operacje, jak powroci ta pierwsza. 

Kolejna pani, ktora stoji na czele sporego zespolu w ramach mojego dzialu miala dzisiaj bardzo zly dzien i wszystko ja w pracy draznilo. To wszystko do momentu kiedy jej pokazalam, ze ostatnio miala bardzo zly dzien 26 dni temu (wiem, bo tego dnia posylalam paru osobom mail o nazwie Armageddon). Jak jej to pokazalam to dostala ataku smiechu i stwierdzila, ze chyba mam racje i ze ona sobie to zapisze w kalendarzu, zeby sie nastepnym razem posprzatala w bezpieczne miejsce i nie demotywowala teamu :))

No po prostu… dzien kobiet