SIE POMYLILEM

O asystentce dyrektora generalnego kraza powiesci. Ze zdzira, zeby uwazac, bo jak moze zrobic zle to zrobi. Ale kto by tego sluchal i nie sprawdzal sam. Postanowilam umowic sie z nia na obiad. 

Nic w tym dziwnego, gdyby nie to, ze zamiast niej umowilam sie z inna baba, ktora jest od komunikacji wewnatrz firmy i siedzi w tym samym pomieszczeniu!

Strasznie mnie to ubawilo.

Moim zdaniem sa bardzo podobne, tylko ta wlasciwa jest zawsze przywkurwiona i nosi biale perly a ta co zaprosilam jest zawsze pochmnurna i nie nosi bialych perel.

No to co. Ide dzisiaj na obiad z jakas inna panienka i tez bedzie fajnie 🙂 A mooze nastepnym razem, kiedys umowie sie z ta wlasciwa.

 

___

Zeby nie bylo, ze jestem zupelnie pomylona. W firmie, tutaj na miejscu pracuje ze 200 osob a ja znam sporo, ale znowu nie wszystkich, dlatego taka pomylka jest mozliwa.

CHINCZYK

Mloda w poniedzialki do poludnia nie je. Nie wiem czy to jest takis bunt przeciwko temu, ze musze chodzic do pracy, czy kwestia osoby pilnujacej, ale przed spaniem je bardzo malo. 

Jak wroce z pracy a Mloda sie obudzi musimy szybko dac jej cos wielkiego do jedzenia, bo humor znacznie sie jej pogarsza i to w zastraszajacym tempie.

Od czasu kiedy zaczelam chodzic do pracy wytrzymujemy jakos do 17:32 kiedy przyjezdza do domu Boski (jezdzi 7 minut pociagiem z centrum) i wyruszamy do pobliskiego chinczyka.

Gosia – jak wiadomo zwykle niejadek – zwykle zjada cala porcje miesa (bez warzyw) i polowe porcji ryzu. A nie sa to male porcje! Dzisiaj jednak przeszla sama siebie. Zjadla cala porcje kurczaka kung pao i polowe mojej porcji miesa wieprzowego po pekinsku.

Tak wiem, sos sojowy nie jest zupelnie odpowiedni dla dzieci w jej wieku. Ale ja sie TAK BARDZO ciesze, ze wpalaszuje duzo miesa, ze mam ten sos w nosie 🙂

A psik!

FEEDBACK

Powinnam zaczac od tego, ze im dalej w las tym bardziej jestem przekonana, ze tylko spokoj mnie moze uratowac. 

Mam pod opieka kilka dzialow: – spory back office, ktory zajmuje sie opracowywaniem ofert, fakturami i praca z klientem (reklamacje, odpowiedzi na pytania), marketing, jednoosobowy deal management, i chyba najwiekszy dzial handlowy – ktory zdobywa oferty a do tego 2 informatykow.

W zaleznosci od kryterow nasz projekt jest aktualnie na 5 do 9 miejsca na rynku (na ok. 140). Czyli nienajlepiej, nienajgorzej. Najlepsi i najgorsi sa od nas lata swietlne.

Co ciekawe kazdy z szefow tych moich dzialow ma osobista teorie na temat tego co jest najwiekszym problemem firmy. I oczywiscie nie jest to jego dzial, ale jakis inny, (z mojego punktu widzenia) losowo wybrany. Kazdy z nich twierdzi jak to chetnie wyslucha pogladow innych na temat swojej pracy (lub pracy swoich ludzi) i nieomal kazdy w sekundzie sie obraza jezeli taka opinie rzeczywiscie od kogos uslyszy. Jesli to mowie ja to jeszcze – przynajmniej na oko – to znosza. Jesli to mowi ktos na ich poziomie w hierarchii natychmiast dostaja wscieklizny.

Zeby bylo smieszniej, mam wrazenie, ze ich zdaniem ja powinnam miec krysztalowa kule i wiedziec co jest dla projektu najlepsze i teraz uwaga…jakos tak nieswiadomie zakladaja, ze moj punkt widzenia bedzie zbiezny z tym ich. 

A tu niespodzianka: nie mam krysztalowej kuli! Do tego nauczona poprzednimi doswiadczeniami pracowymi wcale nie planuje zadnej z proponowanych przez nich rewolucji. Czasem siedze w kacie i im zazdroszcze, ze nie musza widziec calosci, tylko ten swoj arcywazny wycinek i do tego moga byc przekonani o swojej nieomylnosci i ze oczywiscie sa niezastapieni.

Coz, ja jestem mozliwa do zastapienia. Tylko spokojnie.

MALY KTOS

Zastanawialam sie, czy o tym pisac czy jest to zbyt osobiste. Ale napisze. Moze komus moj wpis poprawi humor, bo bedzie wiedzial, ze nie jest sam.

Dzisiaj mial sie urodzic Czlowieczek. Ale nie urodzil. Wyprowadzil sie w 11 tygodniu ciazy.

Rzeczywiscie, na dzien dzisiejszy jestem w stanie wyobrazic sobie duzo gorszych scenariuszy niz taka wczesna wyprowadzka. Na poczatku nie bylo latwo.

Dobra wiadomosc dla tych co wlasnie teraz rozpaczaja: nie zapomina sie, ale z czasem jest latwiej.

SMERFY

Mloda siedzi i oglada Smerfy. Probowalam jej wczesniej pokazac jakas inna bajke, ale powiedziala: Mamo, wylacz, to jest jakas glupota.

hmm.

Tatus udal sie do hospody z kolegami a my cieszymy sie wspolnym wieczorem. 

W pracy gory i doliny. Generalnie nadal jestem bardzo zadowolona. Ciagla dzieje sie mnostwo rzeczy, ktore mnie dziwia, zaskakuja, rzadzej wyprowadzaja z rownowagi. Ciekawostka dropsa, do mojego teamu dolaczy moja towarzyszka Bratyslawska – mama drugiego kolegi Gosi – Jurajka. 

Ciagle sie ucze. Czyli generalnie na plus. 

Mysle, ze wszyscy sa zadowoleni. Ja, ze chodze do pracy i ze jestem w domu przed 16. Mloda, ze pol dnia szaleje z Honza, ktorego kocha miloscia straszna, on ja tez i ciagle sie tula i buziakuja. Ale zwykle jak sie obudzi z popoludnowej drzemki a ja juz jestem, to gebusia jej sie smieje najpiekniej na swiecie i obsciskuje mnie cala. I jest fajnie. Boski, ze jednak w koncu pracuje, mniej mu zawracam gitare w ciagu dnia, ale tez, ze Mloda jest juz taka samodzielna i ma swoj maly swiat.

Do tego robie tlumaczenie do Geografickych rozhledu. Nie wiem jak ustalili, ze to ja powinnam to tlumaczenie zrobic, ale jakos tak nie mialam sily odmowic. W koncu jednak studiowalam tutaj tyle lat za darmo, wiec chyba czasem powinnam cos zrobic dla uczelni od tak. No to mecze to tlumaczenie o wyspach i wyspiarskosci. Mam nadzieje, ze wyjdzie dobrze. 

Swiat jest poniekad za zimny, ale jednak traktuje nas dobrze.

KLIMAT BARDZIEJ UMIARKOWANY POPROSZE

Znowu zrobilo sie zimno. A bedzie tylko gorzej. Zaloze cieplejsza kurtke, rekawiczki, czapke, buty, swetry, rajtuzy i jakos przezyje. Tylko czy to jest konieczne?

Moze powinnam sie przeprowadzic w klimat bardziej umiarkowany?

Lubie zime ze sniegiem i wiosne z pierwszymi listkami i niesmialo wygladajacym sloncem, lubie kolorowa jesien i upalne lato. Ale to wszystko w teorii. W praktyce chyba jednak wolala bym stabilne 23 C mierzone w klatce meteorologicznej i o pare wiecej na sloncu. Ale bez robakow, poprosze!

Tylko gdzie to jest, tylko gdzie to jest?

TADAAAM

Naprawilam pilot do telewizora, ktory nam nie dziala juz od momentu, kiedy przeprowadzilismy sie do tego mieszkania.

Jak?

Odsunelam ogromna swieczke, ktora stara przed tym malym, czerwonym swiatelkiem na TV:)

Jestem genialna.

Prawda?

RODZINA

Boski opowiada Maluszkowi swoja wersje bajki o krolewnie Sniezce a ja przyszlam na dol posprzatac. Ale sie mamy dobrze 🙂

Jutro Mloda wyrusza razem z tata na 2 dniowy mesko-dzieciowy wyjazd. Nie wiem jak ja przezyje do niedzieli bez Malej Krolewny. Uwiebilam kazda kosteczke tej kobietki.

Dobranoc!

4 MINUTY

Tyle czasu dal mi Boski na zabawe na Internecie zanim przyjde myc i usypiac Krolewne. Szczodry Pan 🙂 Wiec krotko:

W domu sympatycznie. Gosia ma ciagle katar, ale co zrobimy. Pewniego dnia sie pewnie odkataruje a do tego czasu bedziemy siakac nos i smarowac ”psia mascia” (w Polsce chyba konska sie na nia mowi).

W pracy sinusoida. Po srodowo-czwartkowym kryzysie osobowosci niektorych delikwentow, chwilowa sielanka. Generalnie ciagle zaskakuja mnie reakcje niektorych wspolpracownikow, ale robie dobra mine do zlej gry i kazdego dnia ciesze sie na nastepny dzien pelen niespodzianek.

Czytam wlasnie ksiazke o zyciu prywatnym znanych kobiet 20 lecia miedzywojennego i mam wrazenie jakbym czytala stoletniego Pudelka. Swietna zabawa.

Tik tak. Tik Tak. Musze spadac. A co u Was?

NA LOZECZKU

Mloda przewraca sie na naszym lozku, Boski wesolo pochrapuje a ja ucieklam do dzieciecego pokoiku, wkokosilam sie na lozko w ktorym powinna spac Gosia i jest mi dobrze.

Ostatnia godzine popracowalam, bo po 24h odpoczynku jakos tak mozg sam zaczal dzialac na zwyzszonych obrotach i trzeba bylo to wykorzystac. 

Teraz odpoczywam.

Bylysmy dzisiaj w kinie z pania Krolikowska na filmie z Meryl Streep i Tommem Lee Jonsem. Bylo przyjemnie. Fajny dzien po prostu.