WALEC

Dzisiaj mnie przewalcowala praca. Moji drodzy wspolpracownicy dostali jobla i w zasadzie caly dzien staralam sie zeby sie wzajemnie niepozabijali, nie podali wypowiedzi i nie popelnili sambojstwa. Cos takiego wisialo w powietrzu, ze jedna po drugiej glowy zapalaly sie i stawaly w ogniu. Ach jaki wielki jest ogien jak czlowiek ma dwadziescia pare lat.

Przezylismy w zdrowiu, nawet kdos mi napisal, ze mnie podziwia, ze ich tak pieknie uspokoilam. Kurwa, kurwa, kurwa kosztowalo mnie to tyle energii jakbym musiala zatrzymac jadacy pociag. Nowe doswiadczenie. Tez piknie. 

CHLOPIEC

Niedawno pisalam o wychowywaniu i chcialabym do tego tematu wrocic.

W czasie weekendu bylismy u dziadka Boskiego. Ten ma 4 dzieci, kazde z nich ma 2 dzieci a te dzieci maja juz … 10 dzieci, 11 w drodze. I wszyscy przyjechali na to spotkanie.

5 dzieci jest w wieku Gosi, dodatkowo przyjezdza jeszcze jeden maly chlopiec o rok starszy niz Kolezanka. Wszystkie te dzieci szalaly w sobote wieczor u dziadka Boskiego.

Razem z nimi szalal ”przylepiany” wnuczek wujka Boskiego. Ma 3 lata, na nazwisko ma Chmurka a jego mama no i babcia, ktora znam lepiej, go wychowuja. Chlopczyk jest czysty, nakarmiony, ladnie ubrany i nieustannie sztorcowany. Efekt jest taki, ze jak go tylko poglaskalam po glowie, jak wszystkie dzieci, w czasie zabawy to zaczal do mnie mowic ”mamo” i robil co sie dalo, zebym tylko go przytulila. 

Szalal najbardziej z calej piatki maluchow, bil inne dzieci, darl sie, mocowal.

Nie, nie mysle, ze babcia i mama go sztorcuja bo jest niegrzeczny. Odwrotnie, on strasznie, ale to strasznie stara sie, zeby ktos go kochal a nie tylko ubieral i wychowywal. Jak Gosia nie chce jesc zupy to negocjuje, tule, przekupuje, przekonuje. Jak Chmurka nie chcial jesc zupy to babcia ostro syczala, ze ma jesc, bo to jego obowiazek.

Myslalam o nim po obudzeniu. Mysle, ze mama i babcia go na swoj sposob kochaja, tylko ogolnie maja takie suche podejscie do dzieci, wychowawcze wlasnie. A mnie sie cos wydaje, ze u takich maluchow to ciagle jeszcze najwazniejsze jest tulenie i glaskanie a te wychowawcze tresci maja priorytet 83.

50 TWARZY GREYA

autorka: E.L.James

Choc ja bym powiedziala 50 odcieni szarosci 🙂

Swietna ksiazka do wanny i tyle w temacie. Czytalam wywiad z pania autorka, ktora twierdzila, ze musiala robic badania, zeby sie dowiedziec conajwiecej o roznych seksualnych praktykach co rzekomo bylo jej potrzebne do napisania tej ponoc PERWERSYJNEJ ksiazki.

No to ja nie wiem. Chyba jestem jakas zboczona. Nie zebym doswiadczala uniesien w wyniku smagania pejczem, albo muskania ofutrzona rekawiczka, ale jakos zaden z tych rytualow nie wydaje mi sie az tak egzotyczny, zeby ksiazke nazwac perwersyjna… slyszalam nawet, ze jest sprzedawana w sexshopach! Chyba nastolatkom!

Jakby powiedzieli bohaterowie mojego ulubionego, slowackiego serialu… normalna romantyczna ksiazka, tylko trtkaji troche czesciej…

ZMIANA

Nigdy nie ukrywalam, ze nie jestem zwolennikiem ” pro-kobiecych” rozwiazan w pracy. W wiekszych, bogatszych firmach to nie ma takiego znaczenia, ale gdybym pracowala w malej raczej nie rozwazala bym zatrudnienia matki, ktora sama zaczela by mowic o swoim dziecku podczas rozmowy kwalifikacyjnej, albo 34 letniej, bezdzietnej dziewczyny, ktora by wspomniala o partnerze. Ze spolecznego puntu widzenia, to karygodne podejscie, ktos te dzieci musi urodzic i wychowac, niestety male firmy maja co robic zeby przezyc nawet jesli wszyscy pracownicy pracuja na pelnych obrotach.

Ale czemu to pisze? Sama jestem matka 2,5 letniej dziewczynki, wlasnie zaczelam prace. Co wiecej firma sama sie po mnie zglosila, ze mam wrocic. I ze zdziwieniem musze konstatowac, ze zrobila dobrze.

Obserwuje swoje zachowania i musze powiedziec, ze ten czas z Mloda mnie zmienil w pozytywnym sensie tego slowa. Uspokoilam sie. Bez emocji podchodze do ”katastrof”, ktore codziennie dzieja sie w firmie i chlodno znajduje wyjscie w sytuacjach, ktore 3 lata temu podniosly by mi cisnienie na maximum. 

Czyli bycie matka jednak moze byc zaleta. Aktualny stan jest taki, ze lubie chodzic do pracy i bardzo lubie wracac o 16 zamiast o 20 jak kiedys. Czy firma oceni moja prace jako wartosciowa dowiemy sie za jakis czas. 

JA NIE CHCE GRZECZNEGO DZIECKA!

Rozmawialam z jedna potencjalna niania. Mloda dziewczyna, samotnie wychowuje coreczke. Sama zwykle pracuje jako pani domu i niania.

Pani na pierwszy rzuc oka zasadnicza. Dziecko dostaje jedzenie przy stole, nie chce jesc, nie je. Do domu sie nie wchodzi w butach, nawet jesli sa to buty domowe w ktorych bylo sie tylko na balkonie. Itd.

Zdalam sobie sprawe, ze ja wcale nie chce, zeby Gosie ktos wychowywal. Albo dokladniej, tysiace pewnie waznych rzeczy – jak jedzenie przy stole a nie w biegu, nie ma dla mnie zadnego znaczenia.

Jesli mam wymienic jedzenie na kanapie za jeden usmiech, to wymienie. I wcale ale to wcale sie nie boje, ze Mala Ksiezniczka wlezie mi na glowe. Bo jak wlezie, to bedzie nawet smiesznie, prawda?

Nie lubie jak Mloda probuje mnie szantazowac krzykiem, ale wszystkie pozytywne formy przekonywania typu: maaamo, ja bym tak chciala tik -taka, mamo daj mi taki prezent – bajke dluuugo, mamo ja cie tak prosze daj mi lizaczka, uwiebiam i nie wymienie za dyscypline.

Tylko jak znalezc kogos kto by chcial KOCHAC moja dziewczynke?:)

ZA 3 LATA NA 3 LATA

Wlasnie dostala mail od jednego znajomego z Harcerskich Warsztatow Kultury Marynistycznej, albo krocej z rejsu. Mail z propozycja warsztatowego rejsu dookola swiata na jednym ze znanych zaglowcow, albo takim, ktory kupimy.

Rejs na minimum 3 lata, nie wczesniej niz za 3 lata.

O kurde.

Kto przezyl na morzu jakis czas i jakos tak nauczyl sie z nim obcowac, wie, ze to strasznie kuszaca propozycja. Nie znam lepszego sposobu poznawania swiata niz wedrujac po morzach i oceanach. Zawias to cudny zaglowiec, ale tak naprawde, jak w kazdej podrozy liczy sie z kim, bardziej niz cokolwiek innego.

Prawde mowiac mysle, ze dalo by sie przekonac Boskiego, zebysmy wyruszyli w te podroz. I jesli podroz bedzie a nasza Gosia i mam nadzieje rowniez drugie, planowane dziecko beda nieco wieksze (bo przeciez z 3 moze zrobic sie na przyklad 5 cz 7 lat), to mysle, ze poplyniemy.

Uwielbiam ogladac wschod slonca na morzu, lubie silny wiatr, adrenaline i walke o kazdy krok. Chcialabym kiedys poczuc to znowu.

Ten rejs to na dzien dzisiejszy tylko bardzo mgliste marzenie, w ciagu tylu lat moze sie stac doslownie wszystko. Jednak dzieki niemu sny bede miala dzisiaj kolorowe. Marzenia sa od tego, zeby je realizowac.

NIE MA PRACY!

Ciagle slysze lament, ze nie ma pracy. A gdzie tam! Na nasze ogloszenie, ze poszukujemy pracownika do back office – konkretne do obslugi reklamacji zglosilo sie 90 kandydatow.

Ponad polowa z nich to ludzie, ktorzy zmieniaja prace raz na 2-3 miesiace.

Duza czesc to osoby, ktore skonczyly liceum pare lat temu… i nigdy nie pracowaly.

Trzecia to jeszcze inne przedziwne osoby … 

Wiekszosc ma w zyciorysie pelno bledow, zyciorysy sa nieladne, albo nie zawieraja istotnych informacji. 

Czwarta czesc zaprosilismy na pierwszy etap rozmowy kwalifikacyjnej.

Pani, ktora miala przyjsc na 9 … nie przyszla

Pan, ktory przyszedl o 10 byl tak strasznie arogancki, ze szefowa back officu sila woli powstrzymywala sie przed nieprzyjemnymi komentarzami.

Pan o 11 byl przemily, tak doskonaly na te pozycje, ze tajnymi kanalami sprawdzilismy dlaczego odchodzi z poprzedniego miejsca zamieszkania… okazalo sie, ze jest ciezko chory i wiekszosc czasu, jesli pracuje, pracuje z domu… a to niestety nic dla nas.

Pan o 13 powalil nas na kolana. Odrywalismy scenke. Dzwonilam do niego jako potencjalny klient z reklamacja, ze kupil jajko z niespodzianka, ale w srodku nie bylo niespodzianki… i chce pieniadze. Pan zdecydowal sie reklamacje rozwiazac tak, ze zadzwoni do producenta i zapyta sie co dalej a klienta zaprosi do nas do firmy. Jak sie to czyta to nie brzmi tak smiesznie jak zupelnie powazna rozmowa z panem, ktory wychodzac byl PRZEKONANY, ze go wezmiemy do pracy. 

Pani o 14 byla sympatyczna, niestety dla nas troche za droga, ale kto wie czy nie postanowi, ze woli dostac troszke mniej a pracowac z nami 🙂

Wniosek, chyba jednak nie jest tak malo pracy, tylko tak malo dobrych chetnych. Nie bardzo mamy z czego wybierac. Na szczescie jutro i w poniedzialek przyjda nowe zainteresowane osoby. 

A o Gdyni napisze jak mi przyjdzie wena 🙂 na razie trawie…

WIADOMOSCI Z FRONTU

Oswajam sie z ludzmi. Balansuje gdzies pomiedzy checia normalnie sie z nimi poznac i zaprzyjaznic a swiadomoscia, ze nie moge sie za bardzo ”spoufalac”, bo z niezrozumialych wzgledow ludzie potrzebuja, zeby szef byl jednak troche niedostepny.

Kazdego dnia mam wrazenie, ze na jakims froncie troche wygrywam a na innym przegrywam z kretesem. Przyklady? zmuszam ich do przygotowywania zapisow ze spotkan. Troche mysla, ze to dobry pomysl, troche im sie oczywiscie nie chce. A ja wiem i duzo razy sprawdzilam, ze jak sie cos napisze to potem duzo trudniej jest sie z tego wycofac. Wiec zmuszam, ale musze przypominac, zeby to robili. A ja nie znosze przypominac. Tak wiem, wiem, na tym wlasnie polega moja praca, zeby przypominac. Albo robia cos niedokladnie – a ja nie lubie niedokladnie. Tlumacze sobie, ze nie od razu Rzym zbudowano 🙂

Wygospodarowalam sobie wlasna przestrzen. W firmie wszyscy pracuja w open space. Chyba 3 gosci ma biura a reszta siedzi razem ze swoim teamem, nawet jesli ten zajmuje cale pietro. Podobnie jest w wypadku mojego szefa i mnie, oczywiscie. Ja wybralam sobie ladne miejsce w rogu (przeprosilam laske, ktora tam wczesniej siedziala, przyjela). Przestawilam sobie biurko tak, ze za plecami mam sciane, z lewej strony okno a z prawej… wielka, zolta kanape. Za nia bede jeszcze miala wielkiego fikusa. Niespodzianka co? Ta kanapa nalezy do IT, ale stala sobie taka samotna, bezprizorna, wiec poszlam do szefa IT czy bym jej sobie nie moga adoptowac. Najpierw nasyczal, ze nie. Potem… zastanowil sie i stwierdzil… a dobra 🙂 Po co mi ta kanapa? Ciagle z kims gadam. A to podpisuje 50 faktur i do 5 potzrebuje jakies wyjasnienia, a to status jakiegos dzialu, a to ktos cos potrzebuje. Nie znosze jak ktos musi obok mnie kleczec, zeby pogadac, lepiej ta kanapa. Nie wszystkie spotkania wymagaja poufnosci. Kanapa – wymarzone miejsce moich spotkan.  Do tego dzisiaj zrobili mi niespodzianke – za moimi plecami a na scianie obok kanapy zawisna 2 wielkie zdjecia teamu. Jedne z piatkowych zawodow a jedno zrobione dzisiaj.

Powoli, suniemy do przodu. Dobrze, ze o 15 wychodze. Oni moga odetchnac ode mnie a ja dzieki temu na razie jeszcze nie zyje tak bardzo praca 🙂

SASIADKA ATAKUJE

Sugerowalam wczoraj, ze w zasadzie nie mam problemow, ktore mogly by wywolac bezsennosc. Coz. Musze skonkretyzowac. Nie wiedzialam, ze mam problemy.

Wczoraj o 21:30 postanowilismy w koncu obciac Mlodej paznokcie. Nie znosi tego procederu, a w nocy nie spi juz az tak twardo, zeby sie nie obudzila w czasie obcinania. W ciagu dnia zajmuje sie nia niania, ktore ma na glowie 2 bajtle. No w kazdym razie paznokcie wyrosly juz na bardzo niebezpieczna dlugosc i trzeba bylo obciac. Byl krzyk. Caly proceder trwal krocej niz jedna piosenka, bo mielismy wlaczona telewizje.

Kilka minut po obcieciu paznokci uslyszelismy donosny dzwonek do drzwi (wiec Mloda zawal bo to pierwszy raz i znowu krzyk:). Za drzwiami stala… Sasiadka.

Powiedziala, ze przyszla nas ostrzec, ze nastepnym razem wezwie policje, bo jej zdaniem maltretujemy dziecko. CODZIENNIE dziecko krzyczy conajmniej pol godziny w kawalku a to nie jest normalne! Powiedzialam, ze to chyba niemozliwe, bo Mloda nigdy w zyciu nie plakala tak dlugo w kawalku, wiec moze powinna to nagrywac, bo my zupelnie powaznie nie wiemy o tym, zeby sie codziennie darla a juz na pewno nie tak dlugo. Ale faktem jest, ze Gosia placze, bo jest w wieku kiedy czlowiek stara sie rozne rzeczy wymusic placzem (na przyklad slodka woda do picia na noc)… a ja tlumacze, ze nie wolno i czekam az sie uspokoi.

Pani nie ustepowala. Drze sie codziennie, moze powinnam do niej zajrzec jak spi! I tu nie moglam sie zgodzic, bo… ja z nia spie. I nigdy, po prostu nigdy nie placze przy usypianiu jak jestesmy w domu a juz NIGDY!!!! nie placze w czasie snu. Przed spaniem – jak ja chcemy rozebrac, albo umyc, owszem, bo najchetniej by sie nie kapala a juz zupelnie nie ma ochoty zakladac pieluchy na noc nawet po tym jak wypije duszkiem pol litra, ale nigdy to nie trwa dluzej niz chwile.

Pani powtarzala, ze to nie jest normalne i ze ma obawy, ze to dziecko jest jednak molestowane. I ona jednak zawola na nas policje. A ja zapraszalam ja do srodka, zeby zobaczyla jak sie Gosia bawi, jak mieszkamy a potem zaczela wydawac sady.

Ona ma 2 dzieci i one tyle nie placza! Pogratulowalam, ze z pewnoscia jest lepsza matka niz ja, ale moje dziecko po prostu czasem placze, tyle, ze moim zdaniem zadziej (choc glosniej:) niz inne dzieci. Nie nie, oa sie zna, 2 letnie dzieci tyle nie placza.

Po jakism czasie przyszedl Boski, podziekowal Pani za opinie i poslal ja do domu. 

I zastanawiamy sie co zrobic. Na razie plan jest taki, ze zadzwonimy do pana od ktorego wynajmujemy mieszkanie i zapytamy czy ta pani tak normalnie? i ostrzezemy go przed ewentualnym telefonem z policji. No a pania Boski sprobuje zaprosic na kawe, zeby sobie nas poogladala bez emocji i moze sie dowiemy w czym tkwil problem tak naprawde. 

A ja mam realny powod do zmartwien.