DOGORYWAM

w koncu jest troche zimniej. Za to wilgotnosc taka, ze i tak pól dnia mialam wrazenie, ze sie roztopie.

Teraz w koncu leze przy otwartym oknie i delektuje sie lekka wieczorna bryza.

Dzieci (oba dwa) spia. Nawet byly grzeczne dzisiaj, ale i tak razem z tym goracem doprowadzily mnie na skraj emocjonalnej przepasci.

Kiedys Zuzia (ktora znam od mojego urodzenia, bo jest nieco starsza) napisala mi, ze jako dziecko wydawalam sie jej i jej mamie opuszczona, zawsze sama. Faktem jest, ze sama bylam rzeczywiscie nieomal zawsze, efektem ubocznym jest to, ze “na strosc” odrobine codziennej samotnosci potrzebuje. 

Dlatego teraz sie “izoluje”. Kobietki spia a ja dogorywam.

CENA ZA SPOKOJ

Bylam u goscia od rehabilitacji. Nie wiem ile ma lat, ale wygladal na nie mniej niz 80. Potem doczytalam, ze jest to jeden z ojcow fizjotetapii czeskiej (moze jest jakis drugi o tym samým imieniu, nazwisku i specjalizacji, wiek w kazdym razie takiemu ojcostwu odpowiada:)

Obadal, obadal. Powiedzial, ze mam skolioze i na jego oko to juz od dziecka (pytal sie czy uprawialam gimnastyke?). Noga mnie ponoc boli, bo mi sie miednica przesunela w ciazy czy okolicach i kazal na rehabilitacje.

Na brzuch spojrzal, ubawil sie moim pomyslem, zeby go jakos wycwiczyc i stwierdzil, ze jesli nie chce miec wiecej dzieci, to on by te miesnie po prostu zaszyl. I wyslal mnie do chirurga. Co powie chirurg dowiemy sie w nastepnym odcinku.

Ten brzuch to mnie bawi. Nie przytylam przesadnie w ciazy, bo bylam na diecie cukrzycowej, rodzilam grzecznie silami natury a tu prosze jaka mi przyroda nagrode przygotowala: rozstep miesni prostych brzucha.

Zawsze jak cos idzie niezupelnie po mojej mysli mowie sobie, ze jest to cena za spokoj. W zyciu, czy nam sie to podoba czy nie, panuje rownowaga a od czasu do czasu wypada poniedzialek. Wic polega na tym, zeby byl w miare bezbolesny.

I tu wlasnie mamy do czynienia z takim psztyczkiem w nos. Niby niezbyt bolesnym, ale klopotliwym (bo moze Kiedys przyjdzie sie zakulac na operacje brzucha). Takie friendly warning, zebym wiedziala, ze nie ma nic za darmo a i tym razem cena nie jest wygorowana. No nic.

Jutro najcieplejszy dzien tego ukropu. Potem nasz lokalny swiat wroci do normalu.

UPALOM WBREW

Przyzwyczaic mozna sie do (nieomal) wszystkiego. Nawet do upalow. Ciagle jest nam goraco, wiekszosc dnia siedzimy za zsunietymi roletami i czekamy na wieczor. Jednak jest lepiej. Ten zar juz nie zaskakuje jak pierwszego dnia z temperatura 37C w klatce meteorologicznej.

Jeszcze dwa dni i powinno byc nieco przyjemniej. Nie moge sie doczekac! Zeby bylo ciezej wlasnie na ten tydzien przypadla doroczna odstawka cieplej wody. Mlodej gotuje troche w czajniku a potem mieszam z zimna. Ja dwa razy dziennie namydlam sie calutka a potem podskakujac wsrod piskow wlasnych splukuje sie szybciutko zanim zleci cala woda ogrzana oszalamiajacymi upalami.
Zar.

Jutro ide do pana doktora od rehabilitacji. Zapytac sie dlaczego mnie boli noga – choc w Pradze cudem nie boli! I dowiedziec sie co moge zrobic z nowo-odkryta dziura w brzuchu. Bo juz bym chciala nad nia zaczac pracowac.

2.9 wracamy do Londyna. Boski juz na nas czeka i cieszy sie wolnoscia bez swoich kobiet. Prawde mowiac ja tez ciesze sie wolnoscia bez Boskiego. Nikt sie nie czepia 2 stojacych obok mnie kubkow po herbacie. Zaraz posprzatam, ale mogla bym nawet jutro!

Za oknem slychac sasiadow glosno uprawiajacych namietny sex. Jak codzien, dwa razy dziennie codzien. To jest namietnosc.

Wbrew upalom.

 

p.s.

w telefonie nie da sie edytowac komentarzy, ale jakdorwe komputer to wywale spamerow, wiec sie kochani nie wysilajcie.

NA KAZDY TEMAT

1. GORACO – czyli Zu nie chce jesc. Jakikolwiek brak komfortu a Zu nie bedzie jadla. Dzis pila z 10 razy za kazdym razem po lyczku. Po zachodzie slonca laskawie na 3 razy zjadla 2/3 sloiczka dyni. Je tylko dynie albo krolika z ziemniakami. Reszta jest niejadalna. Czyli powtorka z rozrywki. Gosia byla taka sama. Poza nie jedzeniem jeczy. Taka zmeczona ta pogoda. Rozumiem Moja slodka kobietke. 37C to jakies nieporozumienie.

2.”WAKACJE” – Boski odfruwa w poniedzialek. Te “wakacje” to porazka. W mysl zásady on musi odpoczac a ja jestem MATKA. Obudzila sie we mnie reflexia, ze jestem matka jak trzeba non-stop cos robic, ale jak trzeba posluchac, ze nie czas na spacery, bo Zu o tej godzinie spi, to juz nie jestem matka tylko HISTERYCZKA, ciekawe

3. Dr. House – po 3 dniach szalonych goraczek (nawet 39,9C) Zu pokryla sie ciapkami. Trzydniowka. W zwiazku z tym, ze goraczka wystrzelila w gore po tym jak urzadlila mnie pszczola (?) i zjadlam jakas niedozwolona podczas karmienia tabletke na alergie bylismy u lekarzy 3 razy. Za pierwszym razem (przychodnia szpitalna Liberec) pani powiedziala, ze zabkuje. Za drugim razem (kazali wrocic z moczem, rowniez Liberec) pani autorytarnie stwierdzila, ze wirusowa angina i bedzie ja gardlo bolec z tydzien. Walic srodki przeciwbolowe, bo sie odwodni. Chora strasznie. Na pytanie jak poznam, ze pije ZA malo nie potrafila odpowiedziec. A ze najlepsza obrona jest atak probowala mnie wystraszyc ewentualna kroplowka z glukoza. Nie powiedzialam jej, ze po przezyciach styczniowych perspektywa GLUKOZY raczej mnie nie wystraszy. Obie bardzo zszokowalo, ze przy goraczce ponad 39C daje malej maluski kawalek diazepamu, zeby nie dostala drgawek. Obie wykluczyly trzydniowke. Za trzecim razem nasz praski pediatra powiedzial, ze bedzie zyla, infekcja pewnie jakas, wszystko czyste tylko trzeba uwazac z ta temperatura i musimy przeczekac a przy goraczce nad 39C dawac diazepam. Pytalam sie czy moze to 6. choroba dziecieca (trzydniowka)? odpowiedzial, ze termin nietypowy, ale czemu nie. Poznam jak sie zmieni w biedronke. Gdyby w Libercu nie sciemniali z angina to bym byla w basenie u siostruni a nie zdychala sama z Zu w Pradze.

4. BABCIA – musze pochwalic tesciowa. Chetnie i z wlasnej inicjatywy bierze do siebie Gosie. Zu moze tak potrzymac jak ide do kibla, ale z Gosia maja dobre stosunki. Cieszy mnie to niezmiernie, bo babcia jaka by nie byla, jest najlepsza. Bardzo sie ciesze, ze sie znalazy z Gosia droge do siebie. Gosia u Babci. Lata po ogrodzie. Piekny maja ten ogrod, tylko mnie (jedyna) wszystko gryzie i puchne jak wariat, wiec dziekuje, postoje:)

5. MIESZKANIE – moze kupimy mieszkanie w Pradze. A moze nie. Zobaczymy. Bardzo ladne jest, tyle, ze mieszkamy w Londynie. Jeszcze, ze nie kupilismy mieszkania w Warszawie!

REZONANS

W zwiazku z tym, ze chyba mam migrene bylam na rezonansie magnetycznym. Oj fanem to chyba nie zostane. Musialam sie bardzo postarac i opanowac mysli, zwlaszcza w pierwszej minucie, bo bylam bliska ucieczki z krzykiem.

Pare minut temu skonczylam czytac pierwsza czesc wywiadu – rzeki z Wieleckim. Bardzo ciekawa ksiazka, goraco polecam. Po tej lekturze jeszcze bardziej utwierdzilam sie w przekonaniu, ze alpinizm to sport samotnych wilkow. Podziwiam, ale dziekuje, postoje.

Zu przezywa kryzys osobowosci i jest strasznie marudna. Strasznie! Czolga sie za to jak zawodowiec, chodzi przez przeszkodzy i wpycha palce do gniazdek ( jutro planuje zakup zabezpieczen).

Gosia przeczytala mi dzis bez problemu cala szkolna mini-ksiazke. Jestem z niej dumna.

Dobranoc!

ODWROTNIE

Siostrunia jest na wakacjach nad polskim morzem i maja okolo 20c. My jestesmy z Zu  w Praze. Lezymy w mieszkaniu z zamknietymi oknami i zaciagnietymi roletami zewnetrznymi i czekamy, az na dworze przestanie byc piekielnych 36C w klatce meteorologicznej (czytaj: na sloncu wiecej).

 

Teraz konkretnie Zu spi a ja musze lezec z nia bo by sie za sekunde obudzila. Czytam co tam panie w internetach. A te pelne komentarzy o stanie Polski conajmniej takich jakby sie wczoraj skonczylo powstanie warszawskie. Ze Polska porozwalana, bieda, zle drogi syf i malaria. Tozto PRowe cudenko oslepic tak duza grupe ludzi. 

Rok 2014 spedzilam w duzej mierze w Polsce. Nie tylko w Warszawie ale i na wycieczkach a to w Naleczowie, Poznaniu, Kaszubach czy na Slasku. Wierzcie mi, jest niebo lepiej niz 14 lat temu. Nie doskonale, ale znacznie ladniej, funkcjonalniej, czysciej. Nie wiem czy jest taka opcja, zeby ludzie byli objektywni, chyba nie. Tylko po co sobie nerwy psuc tam gdzie nie trzeba?

NIE BAWMY SIE W BOGA

Czytam dyskusje dotyczaca ustawy regulujacej procedure in vitro i co chwila chwytam sie za glowe. Ciagle i ciagle pojawiaja sie w niej pozbawione logiki twierdzenia a ja mam ogromna ochote pod najczesniej powtarzajacymi sie “argumentami” napisac Co nastepuje:

1. NIE STAC NAS NA FINANSOWANIE IN VITRO – to jeden z koronnych argumentow przeciwnikow metody a ja nie moge przestac sie smiac. Taka piekna manipulacja! Stac nas niby na wybujale przywileje dla gornikow, na to, zeby rolnicy nie placili za ubezpieczenia, stac nas na smiesznie niski wiek emerytalny policjantow. Stac nas, bo to przynosi glosy w wyborach partiom politycznym a kto by przywileje zlikwidowal zostalby na dlugo odsuniety od koryta. Z drugiej strony nie stac nas na in vitro dla jednak waskiej grupy ludzi? Bo co nas to obchodzi, ze maja problemy z plodnoscia? Ludzie, oni w wiekszosci przypadkow nie mieli na to zadnego wplywu! A ten pan z chora watroba pil i dlatego potrzebuje transplantacje, podobnie ta pani z rakiem pluc, ktora palila 3 paczki dziennie. I co? Na leczenie takich chorob znajdziemy pieniazki?

2. MOGA ADOPTOWAC – no moga. Kazdy moze (postarac sie o mozliwosc adopcji). Tylko to zawsze musi byc wybor a nie decyzja podjeta z pistoletem przy glowie! Jestem pelna szacunku dla wszystkich osob, ktore sie na adopcje zdecydowaly. Znam conajmniej 2 rodziny, ktore mogly zastosowac procedure in vitro a zdecydowaly sie na adopcje. Chwala im za to! Tak chcialy i sa szczesliwe. Ale helllou! To, ze jakas para ma problemy z plodnoscia nie czyni jej z automatu bardziej predystynowanej do adopcji, bo niby dlaczego? Adopcja nie ma byc za kare, ze ktos ma zbyt malo plemnikow albo policystyczne jajniki! Adopcja to dar i cud, ale tylko dla tych ktorzy podjeli taka decyzje a nie zostali do niej zmuszeni. Chcesz adoptowac – to siup, ale nie zmuszaj do niej sasiada i nie wyzywaj od samolubow, jak sam miales szczescie poczac dzieci naturalnie, albo ZDECYDOWALES sie na adopcje!

3. IN VITRO POGWALCA PRAWA BOSKIE – jesli ktos ma telefon do Boga to ja bardzo poprosze! Kto jest az tak butny, ze uzurpuje sobie prawo do interpretacji woli Boskiej? No i taka drobnostka, ktorego Boga? Polska to (alleluja!) panstwo swieckie. Moze ta para czyta Korán a moze Biblie a moze Guru Granth Sahib, moze nie ma w domu zadnej swietej ksiegi! Gdyby Bog nie chcial zebysmy odkryli in vitro to bysmy go nie odkryli. Kropka. Ty myslisz, ze Bog sie boji o zamrozone zarodki. A ja mysle, ze Bog jest inteligentna dobrocia. Slowo przeciwko slowu?

Czytam przepelnione jadem wypowiedzi poslow i senatorow, jakies pomysly z dupy wziete o tym jaka uwlaczajaca jest masturbacja a dzieci z in vitro uposledzone, czytam i nie moge wyjsc z podziwu ile w ludziach potrzeby decydowania o innych.

Jesli ktos jest przeciwko zastosowaniu procedury in vitro to niech jej nie stosuje! Zajmijmy sie wlasnymi lozkami i dziecmi a inni niech dostana prawo decydowania o sobie. Nie mscijmy sie za swoje zle wybory i mlodziencze frustracje.

A jesli ktos chce podjac (naszym zdaniem) bledna decyzje, to poinformujmy go o wszystkich za i przeciw a potem zostawmy mu wolny wybor.

 

PRZEMARSZ WOJSK

Lot byl bezproblemowy. Mloda slicznie sie bawila a potem usnela. Wyszlismy z samolotu i zaczely sie schody:

1. Tak dlugo czekalysmy na kontrole paszportowa, ze w taxowce Mlodej skonczyly sie sily i darla sie cala droge i jeszcze z godzine po przyjezdzie. A pluca ma zdrowe…

2. Rano rozlozylam nowy, piekny wozek, ktory dla bezpieczenstwa wiozlam w oryginalnym pokrowcu ochronnym zakupionym na te okazje i okazalo sie, tak nim rzucali, ze skrzywili kolko. Bylo non stop zablokowane hamulcem. Linie lotnicze (Ryanair) reklamacji nie uznaja bo wyszlam z lotniska (z 2 dziecmi, 2 walizkami, torebka, plecaczkiem, fotelikiem dla Zu, kocykiem, kurtka i pierdylnym futeralem z wozkiem w srodku), Bugaboo nie uznaje, bo to mechaniczne uszkodzenie…
Boski zalatwil, ze mi je jako tako naprawil konserwator budynku w ktorym mieszkamy. Jezdzi ale nadal jest krzywe

3. Dzis mialam miec rezonans magnetyczny. Na ktory umowilam sie przed miesiacem. Popsul sie. Mam dzwonic w piatek

4. Lekarz potwierdzil… ze mam dziure w brzuchu. Po porodach mojich sporych dziewczyn rozeszly sie mi lekusko miesnie proste i juz nigdy nie zejda. I co teraz? Jeszcze nie wiem… Mam skierowanie na rehabilitacje, tylko tam maja urlop wiec moze w poniedzialek sie umowie… W kazdym razie nie chce juz zawsze wygladac jakbym byla troszke w ciazy!

 5. Nie mialam odwagi poprosic o skierowanie w zwiazku z bolaca noga. Czemu? Bo jestem debilem. To duzo wazniejsze niz dziura w brzuchu a ja sie balam i nic nie powiedzialam.

6. Z tego wszystkiego mialam isc wczoraj na
szczepienie z Zu i totalnie zapomnialam! Pomylilam terminy. Na szczescie lubia nas u pediatry i przyjeli dzisiaj (pisane w srode)

Dziw, ze sie nie piclam.

Zeby nie konczyc smutno, ku milej pamieci: Zu ma 6,5 miesiaca 8100g i 71cm czlowieczka.

W OBRONIE POZNEGO MACIERZYNSTWA

Zu przezywa etap mamusiowy i pozwala mi sie oddalic na jakies 12s dlatego cale dnie spedzam razem z nia i czytam. Teraz akurat o akcji jakiejs fundacji, ktora ma przekonac kobiety, zeby rodzily dzieci nieco wczesniej, bo pozniej moze byc za pozno. Co tu duzo gadac, maja racje.

Moja droga zyciowa moze byc przykladem, ze moze nie za pozno, ale szalenie trudno.

Tylko zastanowmy sie czy ja mialam jakis wybor? Zaniechalam czegos? Leniwa bylam? A moze to po prostu zbieg roznych okolicznosci na ktore wplyw mialam tylko czesciowo!?

Produkcje Gosi zaczelismy jak mialam 30 lat. Urodzila sie jak mialam 33. Zu urodzila sie tydzien po mojich 38 urodzinami. A przeciez ja i tak mialam duzo szczescia! Bylam mezatka, kazdy z nas mial prace. Boski chcial miec dzieci! 

Co maja niby zrobic kobiety, ktorych partnerzy “jeszcze nie sa przygotowani na dziecko”. Zmienic partnera? To sie dobrze gada! 

Mialam szczescie, bo kazda moja byla milosc ( a bylo ich przed Boskim cale 2 sztuki) jest teraz swietnym ojcem, wiec nawet gdybym zdecydowala inaczej to moje dzieci mialy by fajnego tate. Takich super facetow jak Ci moji to ze swieca szukac!

 Mam conajmniej  3 dobre kolezanki, te akurat w wieku 37, 36 i 33 lata, ktore po prostu nie maja partnera z ktorym potrafily by spedzic zycie. Czy probowaly? Oczywiscie! Jedna nawet byla mezatka. Lata mijaly a “maz nie byl przygotowany”. Co zrobic?

Druga sprawa to ambicje. Czemu niby kobieta nie powinna miec ambicji? I znowu ja mam ogromne szczescie, ze robilam pare fajnych rzeczy i poczulam, ze jestem dobra – i teraz moge ze spokojem i bez poczucia straty tulic caly dzien Zu a potem isc odebrac Gosie ze szkoly. Do tego Boski potrafi nas utrzymac. Co gdyby bylo inaczej? Glupie relacje miedzy mna a Boskim byly by inne gdyby nie wiedzial, ze gdybym nie zrezygnowala z pracy mogla bym go czapka nakryc! On to wie bardzo dobrze i trzyma w ryzach swoja lwia nature. Ze pozycje mozna wypracowac tez po dzieciach? Pewnie mozna, ale duzo trudniej. Ciezko blysnac pracujac na niecaly etat.

I ostatnia sprawa: dzieci trzeba CHCIEC! A to pojawia sie z wiekiem. Gdybym miala dzieci 10 lat temu nie byla bym nawet z polowy tak szczesliwa jak dzisiaj. Bo mialam kielbie we lbie, bo nie czulam sie bezpieczna. Teraz ciesze sie kazdym dniem bycia mama i nawet sekundy nie zaluje, ze zamiast byc gwiazda w korporacji musze znosic poranny atak zlosci Gosi, ktora poszla za pozno spac dzien wczesniej. 

Mam cierpliwosc, zeby byc mama i kazdego dnia chwale laki umajone, ze sie udalo.

Reasumujac: kampania zdecydowanie tak! Tylko nie koniecznie adresowana tylko do potencjalnych matek.

JESTEM, JESTEM

Slabo sie pisze, bo internet tylko w telefonie. Bedzie lepiej. Z pisaniem i ogolnie. W zasadzie juz jest. Zaczynam to sobie ukladac w glowie pomalutku. Jeszcze potrwa zanim poczuje sie tutaj jak w domu, ale jest lepiej. 27.4 kolejna
Przeprowadzka, juz ostatnia na jakis czas, do mieszkania docelowego. Wiem gdzie jest, samego mieszkania nie widzialam. Zeby wynajac tutaj mieszkanie trzeba przyjsc prawdziwa droge przez meke, wlacznie ze sprawdzaniem zdolnosci kredytowej. Wydaje sie, ze tym razem mamy ta zabawe za soba. 28.4 przyjada nasze rzeczy. Bedzie trzeba kupic duzo polek na ksiazki i jakis materac do spania dla Boskiego (bo ja bym nie przezyla kombinacji kilku pobudek do Zu i jego chrapania). Potem wszystko powinno sie pomalu uspokojic. Gosia juz chodzi do szkoly, nie zglasza problemow. Odezwe sie wkrotce.