Znam niewiele osob, ktore nie boja sie odwiedzin u dentysty. Taki czlowiek automatycznie staje sie moim idolem.
Osobiscie boje sie bardzo, tak bardzo, ze ostatnio nie bylam chyba 2 lata.
Tyle, ze ja sie boje dosyc irracionalnie.
Boje sie 2 rzeczy:
1. boje sie zadzwonic i umowic na wizyte. Ten strach jest absolutnie paralizujacy i dlatego nie chodze regularnie (w PL dzwonia Siostra i byl spokoj)
2. panicznie boje sie, ze lekarz popatrzy do czelusci i powie: tego zeba nalezy wyprowadzic!
Czego sie nie obawiam to: leczenie, wiercenie, dziubanie itd. Oczywiscie nie jest to nic przyjemnego. Powiem nawet ten dzwiek jest koszmarny, ale ja mam jakos tak mniej unerwione zeby, wiec bol choc okropny jest glownie nieprzyjemny a nie powalajacy.
Dzisiaj ide. Wyjatkowo mam nadzieje, ze dzien pracy przedluzy sie o jakies 20 dni, poniewaz musze uciec o 17. Ide i boje sie jaki bedzie wyrok (bo juz zadzwonila, wiec te czesc mam z glowy).
Problem z moimi zebami polega na tym, ze ja ich nie czuje za bardzo, wiec jak juz widze, ze cos jest nie tak, to pod tym cos zwykle znajduje sie sala balowa. A teraz cos tam widzie 😦 Nie czuje nic, ale czy to im/im daje szanse na przezycie?
Plan na dzisiejszy dzien mam krotki, bede sie bala bardzo. I modlila sie o to, aby pomimo iz firma robi rowniez implanty nie przekonywali mnie, ze mnie wyimplantuja cala, bo ja lubie moje male prywatne zebole. Umieram. auuuuuu