TEORIA MUCHY

Mamy taka teorie dotyczaca naszego szefa: prawdopodobnie jest zmutowana mucha.

Jak wiemy, jesli probuje sie zabic muche, ta pada przygnieciona lapka. Nastepnie bzuczy bzuczy, potem…umiera, bzuczy…i ….cisza, ZUPELNA cisza.
W pewnym momecie, jak juz jestesmy ABSOLUTNIE przekonani, ze mucha jest zupelnie martwa, zdejmujemy lapke a ona …. odlatuje.

Aby osiagnac wysoka skutecznosc, trzeba wiec muche zabic wielokrotnie. I ona potem sie juz nie rusza, WCALE.

Szef znowu bzuczy.

A ja jestem na szkoleniu. Bede w czwartek!

KSIAZKA

Wlasnie skonczylam "Opowiesci wigilijne", ktore pozyczyla mi AW. Zlozyly sie na nia opowiesci chyba 10 polskich autorow. Jakie wrazenia? Dobre, kazdy z autorow ma swoj odmienny styl, ale wszyscy posluguja sie przyjemna polszczyzna. Jedyna rzecz, ktora mnie nie zachwycila, to pesymizm. W niektorych opowiadaniach byl ukryty pozytywny element, ale az na drobne wyjatki opowiastki w zasadzie sa smutne. Wszyscy bohaterowie przezywaja dramaty, dusza sie w swojej codziennosci (ze sie tak gornolotnie wyraze). Bardzo dickensowskie, autorzy przejeli sie tytulem zbiorku. Zdaje sobie sprawe, ze rzeczywistosc nie jest uslana rozami, ale mam wrazenie, ze az tak przesiagnieta lzami i samotnoscia byc nie musi.

W tym tygodniu kierujemy sie zasada ostroznego optymizmu 🙂

elYta

Wieczorem czeka nas wproszona kolacja. Wprosili sie poprzedni wlasciciele mieszkania. Oficialnym powodem odwiedzin jest "chec zaciesnienia kontaktow, ………….oraz oczywiscie mieszkanie". Poprzedni wlasciciele sa w naszym wieku i on robi kariere. Panna pracuje w urzedzie patentowym (prawniczka) a pan pracuje dla rzadu (doktor praw) i pisze ustawy.
Dlaczego ta kolacja taka niezwykla? Bo wiem, ze w tej zabawie nie chodzi o nas jako ludzi, ale o nasz potencjal (czytaj potencjal Pana Boskiego), jako potencjalnych "znajomych z golfa". Ci ludzie sa sympatyczni, ale jestem doglebnie przekonana, ze gdyby nie wizja posiadania CFA przez Pana Boskiego + jego stanowisko, nigdy by sie o nas nie potkneli.
Pan Boski stwierdzil: "spojrz na to z innej strony… dobrze jest znac prawnikow. A jeszcze lepiej jezeli to oni chca znac ciebie". A do tego sa fajni. No, fakt, dobrze. Kolacja stoi w lodowce.

KULTURKA, PROSZE PANSTWA!

Pan Boski mi sie ostatnio nieslychanie kulturalny zrobil:

1. Kupil sobie ksiazke w niedziele. "Ogniem i mieczem". Od tego czasu do wczoraj nie mialam z nim kontaktu, bo mial wazniejsze sprawy na glowie. Juz sie mialam zaczac cieszyc, ale okazalo sie, ze on nie wie o co w tej ksiazce chodzi. Myslalam, ze mu sie iloraz zmniejszyl, wiec zaproponowalam, ze bede czytac na glos. Nie da sie! Jakis konowal przetlumaczyl "Ogniem i mieczem" do czegos w rodzaju staroczeskiego. Nazwy juz nie polskie a jeszcze nie czeskie, nazwiska tak samo. Uszy mi opadly, nawet ja bym tego nie przeczytala 😦 Czytam mu kawalki na glos, a potem opowiadam co autor chcial powiedziec, bo to tlumaczenie jest napisane tak skomplikowanym jezykiem, jakby ktos przekladal Kanta nie Sienkiewicza.

2. Pan Boski oglosil wczoraj, ze Oskara powinna dostac Meryl Streep za "Diabel ubiera sie u Prady". Dlaczego? "bo tak dobrze zagranej zenskiej roli jeszcze nie widzial!" Czekam na telegram od Meryl, ze czuje sie zaszczycona;)

3. Nie jedziemy ogladac parkow narodowych w USA, bo mnie nie chca dac urlopu a on ma audyt wiec nie bedziemy szalec. Chcialam jechac na Kube, ale okazalo sie, ze gory na Kubie sa za niskie!!! Wiadomo, na Kube jezdzi sie ze wzgledu na gory 🙂
Krakowskim targiem juz drugi dzien jedziemy na Hispaniole (maja gore o wysokosci ponad 3000m!)
Nawet kupil przewodnik i wczoraj musialam czytac (tego prosze nie brac powaznie, pewnie i tak pojedziemy na Slowacje, ale cieszyc sie moge)

Poza tym wszyscy zdrowi!

USTA MILCZA, DUSZA SPIEWA

Poniedzialek to dzien narad. Wczoraj byly trzy. Na drugiej z kolei szefik z wlasnej inicjatywy zaczal nam tlumaczyc strukture holdingu. Zastanawialam sie o co chlopakowi chodzi z tym przemowieniem? Wlaczylam radary i…wymyslilam! rozwiazanie zagadki tkwilo w tym czego NIE powiedzial a nie w tym co powiedzial. Sprawnie przekazana informacja o tym kto czym zarzadza, miala nas poinformowac, ze nie jest juz dyrektorem firmy a jedynie szefem projektu. Firma aktualnie nie ma dyrektora, wiec ta czesc prezentacji wypuscil, a ze spolek w holdingu jest sporo i nazwa projektu jest podobna do nazwy firmy… nikt nie zauwazyl. Prawie nikt. Macki zblizone do zagranicznej centrali potwierdzily moje spostrzezenia. Teraz bedziemy grali w sciemnianego. On bedzie udawal, ze nic sie nie dzieje. A my, ze mu wierzymy. Za jakie grzechy?

DOBRY ROCZNIK

Wczoraj naciagnelam Pana Boskiego na kino. Bylismy na "Dobrym Roczniku" Ridleya Scotta z Russellem Crowem w roli glownej. Mimo poczatkowych watpliwosci, moge polecic jako lekki filmik na niedzielne popoludnie. Poza przewidzianymi przez rezysera elementami komediowymi ubawilo nas jak byla pokazana "walka pomiedzy prawdziwymi graczami gieldowymi". Biorac pod uwage lokalizacje budynkow na mapie Londynu…w roli domow maklerskich wystapila ubezpieczalnia i firma reasekuracyjna. Zamiast cen obligacji powinni wykrzykiwac "zdrowotne na 15 lat, mezczyzna, niepalacy za $24,25 na miesiac" a druga strona "podbijam!!!".
Ok, to taki programatorski zarcik jak ktos nie siedzi w temacie :)). Ale my jestesmy z ubezpieczalni, to nas to bawi…
W kazdym razie film byl przepelniony jesiennymi kolorami, przyjemny i niewymagajacy. Ale weekend sie skonczyl. Przyszlam do pracy i po 7 minutach (potrzebnych na przeczytanie maili) wiedzialam, ze szef jednak jest idiota i musze znowu powaznie zaczac sie zastanawiac nad planem szybkiej ewakuacji. Bo inaczej bede go musiala zabic albo unieszkodliwic w inny sposob, co jednoznacznie nie pokrywa sie z moimi antywprzywodczymi cechami charakteru o ktorych napisze wkrotce.

WICHURA

Ale sie dzialo. Na morzu wiatr jest zrozumialy. Jesli wieje, plynie sie szybciej, fale sa piekne, mnie troche zwiewa, adrenalina. Na ladzie jeszcze takiej zawieruchy nie przezylam. Musze przyznac, ze sie balam bardzo. Tylko jednoznaczna opinia AW i Gucia, ze nic sie nie stanie przekonala mnie, ze jednak powinnam isc spac. Sama nie wiem dlaczego sie tak balam. Zaluzja zewnetrzna wyginala sie jakby byla z papieru, spore doniczki z choinkami toczyly sie po tarasie. Mialam wrazenie, ze okno sie wygina. Bardzo nieprzyjemne. Do tego Pan Boski sie zgubil. Do teraz sie zgubil "mimo zasieg sieci". Bardzo zle czlowiekowi, takiemu malemu, jak nie ma Pana Boskiego. Normalnie Pan Boski powiedzialby, ze mnie ochroni i ze moge usnac i ja bym usnela. A wczoraj musialam sie bac sama. Bardzo straszne jest takie samotne banie. Gdzie jest Pan Boski? Usypialam 2 godziny. Musialam sie uspokajac mysla o dentyscie. Zrobilam sobie zmartwienie symulowane, zeby oderwac mysli od tego wycia. I od zgubionego Pana Boskiego.
A rano to straszne francuskie okno wygladalo jak baranek, doniczki z choinkami spaly przytulone na tarasie i drwily sobie z mojego strachu. Czego sie boisz, glupia? Niczego, teraz tylko czekam az sie znajdzie Pan Boski.

PAN BOSKI JEDZIE NA NARTY

Pan Boski inauguruje dzisiaj sezon "roboczych" wyjazdow na narty. Wyjezdza dzisiaj, w godzinach pracy, powroci w niedziele. I dobrze, bo juz mnie zaczynal draznic. Ten, jak nie wie o czym mowic, to mowi o porzadku. Ze go nie ma. Albo, ze nie wystarczajacy. Przyda sie troche przerwy. Zwlaszcza, ze w piatek planuje zrobienie lekkiego balaganu. Juhuuuu

Jesli nie zapomne, to oglosze w poniedzialek wyniki mojego inwentarza osobowosci. Mam je juz na stole, ale jeszcze nie slyszalam ideologii jaka dorabia do nich firma consultingowa.
Z ciekawostek ponoc 93% ludzi na swiecie podejmujac o jakies dzialania kieruje sie strachem o "pewnosc, struktury, przewidywalnosc, porzadek, kontole, planowanie, minimalizacje ryzyka, ograniczenie ilosci bledow"  bardziej niz ja. A moj szef uwaza, ze jestem "niesklonna do ryzyka". Ja nie jestem GLUPIA, a to subtelna roznica.
Natomiast najbardziej charakteryzujacy mnie typ zachowan miedzyludzkich to… zdradze w poniedzialek. W kazdym wypadku napisali, ze "w warunkach stresu staje sie nieprzewidywalna"  (inne typy klamia albo sa pasywne, albo zawsze niezadowolone albo ograniczone albo obwiniaja wszystkich za wszystko albo… ja przynajmniej jestem szalona:)))))
Wiecej w poniedzialek, jak mi psycholog – wrozka powie co w tej mojej glowie siedzi (a to wszystko na podstawie 600 pytan zadanych zaraz po totalnym kryzysie w pracy)

A dzisaj ide gdzie? tak tak. I tak juz do konca swiata, albo jeden dzien dluzej:)

TYLKO SPOKOJNIE

Bede musiala polubic dentyste, poniewaz mam zamiar spedzic u niego reszte mojego zycia.
Z mala przerwa na wyjazd do Bytomia i zabicie mojego dentysty stacjonujacego przy ulicy Szkolnej.

Do leczenia mam prawie wylacznie te zeby, ktore wyleczyl np. 2 lata temu moj dentysta. Ja wiem, ze plomby czasem trzeba wymienic. Ale to jakby nie ten przypadek. Pani dentystka z trudem ukrywala zdziwienie, ze mam zeby chore POD plombami, ale przeciez nie bedzie glosno ktytykowala kolegi po fachu.

No nic, ide znowu dzisiaj o jedenastej. Do zobaczenia ze zdrowymi (lub martwymi 😦 zebami duzo kasy i wiele miesiecy pozniej. Zalamka 😦 Ale jak mowi maly r… Agradabla nie poddaje sie!

DENTYSTA – SADYSTA


Znam niewiele osob, ktore nie boja sie odwiedzin u dentysty. Taki czlowiek automatycznie staje sie moim idolem.
Osobiscie boje sie bardzo, tak bardzo, ze ostatnio nie bylam chyba 2 lata.

Tyle, ze ja sie boje dosyc irracionalnie.
Boje sie 2 rzeczy:
1. boje sie zadzwonic i umowic na wizyte. Ten strach jest absolutnie paralizujacy i dlatego nie chodze regularnie (w PL dzwonia Siostra i byl spokoj)
2. panicznie boje sie, ze lekarz popatrzy do czelusci i powie: tego zeba nalezy wyprowadzic!

Czego sie nie obawiam to: leczenie, wiercenie, dziubanie itd. Oczywiscie nie jest to nic przyjemnego. Powiem nawet ten dzwiek jest koszmarny, ale ja mam jakos tak mniej unerwione zeby, wiec bol choc okropny jest glownie nieprzyjemny a nie powalajacy.

Dzisiaj ide. Wyjatkowo mam nadzieje, ze dzien pracy przedluzy sie o jakies 20 dni, poniewaz musze uciec o 17. Ide i boje sie jaki bedzie wyrok (bo juz zadzwonila, wiec te czesc mam z glowy).

Problem z moimi zebami polega na tym, ze ja ich nie czuje za bardzo, wiec jak juz widze, ze cos jest nie tak, to pod tym cos zwykle znajduje sie sala balowa. A teraz cos tam widzie 😦 Nie czuje nic, ale czy to im/im daje szanse na przezycie?
Plan na dzisiejszy dzien mam krotki, bede sie bala bardzo. I modlila sie o to, aby pomimo iz firma robi rowniez implanty nie przekonywali mnie, ze mnie wyimplantuja cala, bo ja lubie moje male prywatne zebole. Umieram. auuuuuu