PROBA XXIII (wizyta u lekarza)


Jesli juz czasem jestem na cos chora, to zwykle nie na katar, ani mi nie odpada noga, ani mnie nie boli glowa. Ja musze egzotycznie.
Poszlam wiec z moja egzotyczna choroba do egzotycznego lekarza. Pani obadala, popytala sie i wyslala na badania do innej pani.
A "tak na teraz" dala mi lekarstwo.
W ulotce przeczytalam, ze jest nie wskazane jesli delikwent ma niskie cisnienie
(wiem jakie mam, bo mama ma takie badziewie do sprawdzania i zawsze sie komisyjnie mierzymy jak jestem w Polsce). Czy jak ja mam zwykle jakies 70/100, ale bywa, ze 50/80 to juz niskie? Pani sie nie pytala jakie mam, tylko zaczela mnie leczyc na oko 🙂 Jak nie maja pomyslu to zwalaja na serce. Sio! od mojego serca! Nie zamierzam sie leczyc tym lekiem do odwolania (odwiedzin drugiej egzotycznej lekarki).

EMIGRANTKA

Czym jestem wieksza, tym czesciej dochodze do wniosku, ze nie spelniam kwalifikacji na bycie emigrantka. Dlaczego?

1. jak czytam blogi emigracyjne to zazwyczaj czytam o roznych smutkach piskach zycia na emigracji. U mnie sa smutki piski, ale zazwyczaj z emigracja nie maja nic wspolnego
2. jeszcze gorsze jest to, ze samej siebie w zasadzie nie widze w kategoriach emigrantki. Moze jest to spowodowane bliskoscia geograficzna lub logistyczna krajow w ktorych pomieszkuje, poniewaz, nie czuje sie jakbym mieszkala za granica
3. dobrze, czuje sie jakbym mieszkala w innym kraju, bo nieustannie musze tlumaczyc, ze nie jestem ortodoksyjna katoliczka i nie kocham Kaczek i innych Gietrychow, ALE gdybym sie na przyklad przeprowadzila ze Slaska do Szczecina to tez by mi nikt nie chcial wierzyc, ze Slask jest the best, wiec bilans wychodzi na zero
4. jesli bywam dyskryminowana, to zwykle ze wzgledu na ograniczenie umyslowe rozmowcy lub wlasne a nie narodowosc taka czy owaka (nie zeby Czesi byli otwarci na przybyszow, nie sa. Ale co mnie to obchodzi?)
5. nie przezywam mek tantala. Chce jechac do Polski, jade. Jak zapragne powrocic na stale to powroce. W czym problem?
6. nie zajmuje sie drobiazgowym porownywaniem autochtonow z Polakami. Choc widze oczywiscie, ze Slowianie to z nich "jak z koziej dupy traba" itd itd. Ale nawet w moim bloku w Bytomiu wszyscy sa rozni, melting pot?
7. nawet kraj zmienilam przez przypadek (kto normalny emigruje do Czesi?)
No nie nadaje sie i juz.

Chcialam sie zapytac… czy ja (ja- blog) sie kwalifikuje jako blog emigracyjny???
Odbija mi. Ide swiecic polskimi galami (tak w okolicach poniedzialku chcialabym zgasic swiatla w oczach i zaczac pracowac "kreatywnie":)

NA FALI

Delektuje sie dniami wewnetrznego spokoju. OOOOOOOOOOOUUMMMMMMMMMMM

Wczoraj swietowalysmy urodziny AW, gdzie dowiedzialam sie, ze malo jem. JA MALO JEM?! Moge dostarczyc oswiadczenia na pismie, ile jem. Na poczatek proponuje oswiadczenia, Siostry, jej Meza i Pana Boskiego. Owszem bywaja dni w ktore malo jem. Generalnie jem DUZO. Malo jem jak mi nie smakuje (nie jem wcale, konkretniej), albo jestem "w gosciach" (+ nie jestem w gosciach u Siostry) i nie wypada mi zjesc CALEJ masy wybranego produktu. Bo ja bym zjadla i uszy by sie mi trzesly, ale troche nie wypada, wiec sie ograniczam. To tyle w kwestiach formalnych.

Wczoraj dotarla pierwsza z 52 czesci Gwiazdkowego prezentu Pana Boskiego –> POLITYKA! W srode ta niedzielna. Moze dla Ciebie, co masz kiosk pod nosem, to nic, ja uwazam, ze bajer. Probowalam przeczytac cala w wannie wczoraj wieczorem, ale zostalam wyciagnieta za uszy (no, bylo pozno dosyc) i troche zostalo mi na dni inne. Kolejny powod do radosci.

W pracy kociokwik, ale w zwiazku z naladowanymi bateriami jest mi to doskonale obojetne. Chociaz nie wiem jak dlugo wytrwam z usmiechem na polu walki. Plan mam ograniczony: byle do jutra!

PODSUMOWANIE

Melduje, ze bylam chora. Od srody, do wczoraj. Wlasciwie to ciagle stan podgoraczkowy, ale skoro pol dnia w domu spedzalam na telefonie, to juz lepiej w pracy za normalna kase… albo musialabym kupic nowego laptopka, ale to sie jakos Panu Boskiemu nie widzi (skrena! :))

W ubiegla srode bylo mi tak zle, ze lezalam w pokoju z zamknietymi zaluzjami w absolytnej ciszy. Bolal mnie kazdy dzwiek i ruch w mojej okolicy. Potem bylo juz tylko lepiej. I bardzo slusznie, bo Pan Boski mial juz wczesniej umowione wizyty: w srode – kolegi srodowego, w czwartek – spali u nas Boscy Starsi, w piatek i sobote – 4 kolegow Pana Boskiego. Przezylam. Wszyscy przezyli i ponoc byli zadowoleni.

Mialam duzo czasu na czytanie, przemyslenia, seriale. Nie wiem jak ja bede teraz zyla bez "Doktora z alpejskiej wioski" oraz "Kocham klopoty" . Stracilam sens:)

Jedynym bardziej intelektualnym sukcesem jest przeczytanie a czesciowo przejrzenie tylko bardzo naukowej ksiazki o wykorzystaniu map mysli w geografii. Na wieksze wysilki jestem zbyt leniwa.

W pracy podczas mojej nieobecnosci popsulo sie wszystko co moglo sie popsuc a nawet wiecej. Bylam zaskoczona jakie nasze IT ma mozliwosci pod wzgledem bledow w programowaniu. Dlatego najblizsze dni bede sie zajmowala naprawianiem szkod oraz swieceniem oczyma. To lubie 😦
Na szczescie troche odpoczelam i na mysl o pracy nie dostaje wysypki i skretu kiszek jak w zeszlym tygodniu (no dobra skret kiszek byl czesciowo objawem choroby, nie tylko stresu), ale lagodnie sie usmiecham ("jest taka w cierpieniu granica za ktora sie usmiech pogodny zaczyna")

Mniej wiecej w poniedzialek w nocy (w nocy, bo Pan Boski chrapal, wiec mialam duzo czasu na myslenie, bo moglam odespac w ciagu dnia), uswiadomilam sobie, ze boje sie czasu, kiedy nie bede z tego czy owego powodu pracowac. Boje sie, ze nie zdobede sie na cierpliwosc jakiej wymaga napisanie doktoratu. To bylo zdumiewajace odkrycie. Ale przynajmniej wiem na czym stoje i wiem z czym moge walczyc. Bo ja sie na te cierpliwosc zdobede!!!

W kazdym razie, jestem juz w stanie przydatnosci do spozycia. Z zapalem rzucam sie na poczte firmowa zeby przeczytac 156 maili (nie liczac spamow i raportow), ktore mam do przejrzenia, zanim zaczne pracowac nad 3 zasadniczymi problemami, ktore musze rozwiazac dzisiaj do 17:30.

POGODNYCH DUCHOW W NOWYM ROKU!

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Zdrowia, pogody ducha, niewielu powodow do marudzenia, a najlepiej wcale. Zadnych postanowien tylko wytwalosci w tym co juz dawno zaplanowane, w realizacji marzen. Tym, ktorym jej brakuje, duzo milosci, tym, ktorzy chca zmiany, zmian. Milego zycia w tym Nowym Roku.
Tak po prostu 🙂

DRESZCZE

Mam dzisiaj spotkanie z ubezpieczalnia, na ktorym bede sie tlumaczyla z bledow mojego IT. Szef sie zmyl, szefa IT nie ma a ja mam swiecic oczami, przed czlowiekiem ktorego sie KURWA boje! A co najgorsze ide mu powiedziec o makabrycznych bledach, ktore popelnilismy. Nie wiem jaka postawa negocjatorska byla by wskazana na moim miejscu. Mam w planie go przeprosic, przekupic reklama i modlic sie, zeby chcial z nami wspolpracowac.
MODLIC SIE! A to wszystko z usmiechem. I ja pisalam, ze bym sie chciala zajmowac zarzadzaniem kryzysowym? Chciala. Ale nie tak bez przygotowania.

Szefik nadal nie odbiera. A mnie wstyd…

MILYCH KOSZMAROW ZYCZE

Spal u nas dzisiaj jeden nadety jak balonik Szwajcar. Przed udaniem sie na spoczynek, chcialam mu powiedziec, zeby zapamietal swoje sny, bo te z pierwszego spania na nowym miejscu sie spelniaja. Ale bylo juz bardzo pozno, a ja cholernie zmeczona, wiec komorki jakby wolniejsze i nie umialam znalezc w glowie slowa "sen", ale "koszmar" owszem. Pomyslalam, ze nie bede przemeczac moich dwoch komorek dla tego goscia i stwierdzilam "zapamietaj swoje dzisiejsze koszmary, na 100% sie spelnia, bo spisz tutaj pierwszy raz". Pan Boski, Szwarcar i Spiacy-u-nas-w-srody Kolega popatrzyli sie na mnie a w oczach mieli napisane wielkie "koszmary???"
A ja powiedzialam: "no tak koszmary, to taka polska tradycja" obrocilam sie na piecie i z bananem na ustach poszlam spac.

PIERWSZA GWIAZDKA

Rozpakowalismy gwiazdkowe prezenty od Boskich. Umarlam ze
smiechu. Nie wiem jaka droge przebywaja ich mysli zanim wpadna na pomysl zakupu
przedmiotow w tak przedziwnych kolorach. Mamy groszkowe i pomaranczowo-brazowe
reczniki oraz odkurzacz w kolorze morskim!!! Nabijalismy sie pol wieczoru.
Wniosek: sprawili nam duzo radosci. Dziekujemy!

CZEGO MI W ZYCIU BRAK?

Pamietam taki odcinek Sexu w wielkim miescie, kiedy jedna z glownych bohaterek stwierdzila, ze w Nowym Yorku, kazda kobieta poszukuje jednej z 3 rzeczy: faceta, mieszkania albo pracy.
Z radoscia moge konstatowac, ze Pana Boskiego lubie bardzo (jak mu akurat palma nie odbija), mieszkanie mam zdecydowanie najpiekniejsze na swiecie (choc malutenkie), prace tez mam.

Mam tez szczesliwa reke do miejsc zatrudnienia z duza fluktuacja pracownikow. Wlasnie szykuje sie seria wypowiedzi. Wczoraj byla pierwsza pozegnalna imprezka. Handlowy odszedl do banku (glowna kwalifikacja: jest instruktorem squasha).

Ciezko sie musze motywowac, zeby kiwnac palcem w warunkach zerowej szansy na realizacje projektu. Z drugiej strony AW tak mnie szkoli opawiadajac o roznych kandydatach, ktorym kradnie glowy, ze nawet nie mysle o zmianie pracy po 7 miesiacach, bo nie chcialaby mojej glowy juz nigdy. Kazdego ranka biore dusze na ramie i 45 minut mkne na drugi koniec miasta. W oczekiwaniu na cud zmiany. 

INWAZJA

W czasie weekendu przezylismy inwazje Boskich.
Wnioski: z Boskich po kadzieli Mama Pana Boskiego (MPA) jest najmniej sympatyczna, reszta jest luxusowa:)
Rodzice przyjechali pierwsi. Powiedzieli, ze mamy fajne meble i cale mieszkanko, ze tez jest ok, ALE… i zaczela sie 20 minutowa (doslownie) tyrada na temat naszej kuchni. "Ze nie umyta, ze oni rozumieja, ze nie mamy czasu, ze pewnie myslismy nieodpowiednimi srodkami, brak doswidczenia itd., ale oni kupia. A najlepiej przyjada kiedys wolne wezma, zeby nam ta kuchnie umyc, bo jednak te szafki nie wygladaja ladnie takie popalcowane. To trzeba porzadnie, a my nie potrafimy, ale to przyjdzie z czasem. Kuchnie trzeba porzadnie umyc" itd…..Ja to jestem przyzwyczajona, ale Pan Boski mniej. Potem jak z nim rozmawialam, stwierdzil, ze mowil sobie w duchu: "Kobieto milcz! Jeszcze slowo i mieszkania syna nie zobaczysz inaczej niz na zdjeciu!". A ja sobie spokoj, siedzialam z debilnym usmiechem na twarzy (wiedzialam, ze sie przywala, nie wiedzialam do czego, wiec luzik) i zastanawialam sie co by bylo gdybym…. Ja albo najlepiej moja Siora – bo ta gotowac potrafi wysmienicie, przyjechala do Pani Boskiej i zaczela gadac "Wie Pani, ten ugotowany przez Pania obiad to nienajlepszy. Ja rozumiem, to jest trudne, ale kupie pani taka ksiazke kucharska "Latwe przepisy". Tego sie da nauczyc. Tak, nalezy uzywac przyprawy. Mniej tluszczu, wiecej warzyw i zacznie byc jadalne. Mieso tez da sie przygotowac tak, zeby nie bylo tluste. Wiem, ze to dla Pani zaskoczenie, ale ryba moze miec smak, i istnieje inna zupa niz ziemniaczana. Ale to przyjedzie z czasem. Trzeba sie tylko starac. Ja wiem, ze Pani nie potrafi, ale trzeba chciec. Ja przyjade od czasu do czasu, ugotuje, zeby rodzinie wstydu nie robic". No ale to byloby niedelikatne. A niedelikatnym mozna byc tylko w stosunku do nas. My nie!. Nuni nuni!. Najlepsze jest to, ze ja WIEM, ze ona nie chciala, zebysmy czuli sie jak debile, tylko musiala pomoc biednemu synaczkowi, ktory nawet kuchni umyc, nie potrafi, o tej Polce nie wspominajac.

Potem przyjechalo jeszcze 2 wujkow i 1 ciocia Pana Boskiego. Bylismy w ladnej restauracji (gdzie tata Pana Boskiego nie wiedzial, ze jak prosza o autograf to chca podpis cioci, ktora dala karte, a nie czekaja na jego rekomendacje, w efekcie kelnerka nie wiedziala gdzie uciekac. Lekko sie zapadlam pod ziemie) a potem na piwie. A potem poszlismy spac do AW.
AW miala w mieszkaniu taki blysk, ze pozazdroscilam. Gdyby nie ilosc mebli i w ogole rzeczy, ktore musza w tym malym mieszkanku przechowywac, to by mogla do Paryza jako wzor porzadku mieszkanie wyslac.
W niedziele, po sniadaniu odjechali.

Wieczorem bylismy w kinie na "Diabel ubiera sie u Prady". Ku mojemu zaskoczeniu Panu Boskiemu film sie podobal. Meryl Streep moglaby grac drzewo i tez bylaby kreacja. Reszta filmu, to pokaz fantastycznej mody. I to by bylo na tyle jesli chodzi o weekend. Zaczynam czekac na kolejny:)