MOROCCO – z Londynu do Essauiry

Nietrudno dostac sie z Londynu do Essauiry. Na trasie lata Easyjet, cala podroz poza sezonem mozna ogarnac za kilkanascie funtow. Lot trwa 3 godziny, a przejazd z lotniska do miasta kolejne pol. Cala podroz od wyjscia z domu do wejscia do domu w Maroku, wlacznie z wynajeciem auta i znalezieniem noclegu w uliczkach mediny trwala 10h.

Jak mozna podrozowac z dziecmi? Ano, mozna. Zu ma dobry humor mniej wiecej zawsze, Gosia (jesli nie ma koszmarnego kataru, ktory akurat ma) zwykle tez. Nie widze problemu.

Wielka zaleta jest posiadanie Boskiego. Boski lubi sie przygotowac do wyprawy. Zwlaszcza teraz z dziecmi. Wie gdzie bedziemy spac i dlaczego, gdzie postawi auto i do ktorego miasta wyruszymy nastepnego dnia.

Ja jestem od tego, zeby dzieci byly nakarmione, wyspane i ubrane odpowiednio do pogody. Do tego ja zwykle jestem od tego zeby “rozumiec”. Boski wierzy, ze jakos przeczytam, jakos sie dogadam, bo przeciez francuski lezal kolo hiszpanskiego. I na nic przekonywania, ze ja nawet po hiszpansku jestem slaba jak herbata w kolorze slomy. Mam rozumiec i juz. No to rozumiem. Jak trzeba wstepuje na wyzyny mojej znajomosci francuskiego i wyduszam: dzien dobry, dwa rogaliki poprosze, dziekuj, do widzenia!

MOROCCO – poczatek

Na chwile obecna jestem zachwycona. Nie ma turystow, w koncu to srodek zimy. Dzisiaj nawet pol dnia lalo, i tak mi sie podoba. Po suku – tytejszym targu mogla bym chodzic bez konca.

Tak, na nasza tradycyjna podroz dla uczczenia 3 urodzin dziecka wybralismy Maroko. Nie jest to podroz w stylu ksiezniczkowym, mieszkamy w starych domach w medinie, i moze dlatego jest tak fajnie. Na zewnatrz taki dom wyglada jak chlew za to w srodku palac.

Tak mam zamiar pisac wiecej, tylko dzieje sie tyle, ze ostatnio nie mam czasu. Prosze o przypomnij nie kto chcial adres do 2 bloga to posle.

SEN O KROKODYLKU i ZLOWIU

Snilo mi sie, ze maly krokodyl uznaje za swoja mame pierwsze zwierzatko ktore zobaczy po urodzeniu. Traf chcial, ze jeden krokodylek po otwarciu oczu zobaczyl doroslego, bardzo malego zlowika. Ja sie akurat napatoczylam i zostalam powierzona pilnowaniem tych dwoch zwierzatkow wsadzonych do jutowej torby. W tym samym czasie moja pani ginekolog powiedziala, ze musze natychmiast zaczac jesc duzo potasu, bo to jest powod dla ktorego mi wypadaja wlosy. Duzo potasu i jeszcze wiecej odpoczynku. Na temat tego odpoczynku dzwonila do Boskiego, ale ja poslal ma drzewo. W kazdym razie ja lazilam z tym niewygodnym, ruszajacym sie worem, w ktorym najwyrazniej rosl krokodylek i zlow, bo byl coraz ciezszyi szukalam potasu.

Jak worek juz mnie bardzo kopal zorienowalam sie, ze to nie sen tylko Zu, ktora przytulam caly czas okreca sie wokol wlasnej osi szukajac wygodniej pozycji.

HIBERNATUS

Pisalam juz, ze mieszkamy w lodowce? Jak jest zimno na dworze temperatura w naszym rogowym mieszkaniu, tuz pod dachem, spada katastroficznie. Najnizsza widziana (raz, rano) katastrofa wynosila 9C w pokoiku Gosi. Przecietna katastrofa to 16-17C, 18 uwazamy za zimowy luxus. Potem skala (w zimie) sie konczy.

Co ciekawe dzieci dostosowaly sie do takiego stanu rzeczy i zupelnie im to nie przeszkadza. Odwrotnie. Jak w Pradze przyjedziemy do blogich 22C to natychmiast zaczynaja kaszlec, albo goraczkowac. Jakby wirusy spaly gdzies w glebi przyczajone w warunkach hibernacji i czekaly na ciepelko.

Dzisiaj na dworze byly 2C, oficjalnie zaczela sie zima. Czas wyciagnac kocyki 🙂

NIE LUBIE, NIE LUBIE

Boski ma w planie pojechac z kolegami na 5 dni do Szkocji. Oznacza to 2 dni urlopu, plus wykorzystanie dnia swiatecznego. Dla mnie to oznacza 5 dni sam na sam w Londynie z najcudowniejszymi z dzieci, bez zadnej pomocy, cioci, babci, przyjaciolki w wypadku problemow. Ani chwili ucieczki. 5 dni non stop z dziecmi. 

Nie jestem zachwycona. Po kilku debatach ze mna w roli leniwej/niewdziecznej/itd krowy, napisalam mu (byl w pracy), ze nie chce aby jechal, jednak zabraniac mu nie bede. Niech zrobi jak uwaza. Jest dorosly i ma wszystkie informacje. Je sie dostosuje.

Tak, tez uwazam, ze ma prawo od czasu do czasu byc z kolegami. Dlatego wlasnie spedzil z nimi w gorach ubiegly weekend. Nie no zgadzam sie, ze 5 dni z dziecmi mnie nie zabije. Zabilo by duzo mniej gdybysmy byli w Pradze. Ale nie bedziemy bo baby 2 z 5 dni spedza w szkole. 

Nie znosze takich sytuacji. Jego koledzy albo nie maja rodzin, albo sa rozwiedzeni, albo (w mniejszosci) mieszkaja w tym samym miescie od zawsze z cala rodzina i reszta ansmblu potrzebnego do zycia. Wiec zony moga na 1-2 godziny czy dni podrzucic dzieci babci, abstrahujac od tego, ze maja starsze dzieci (jesli juz maja). 

Nie lubie takich sytuacji, bo nie ma dobrego wyjscia. Nie chce mu nic zakazywac ale tez nie jestem niewolnikiem. Do tego jako rodzina niezbyt wiele ostatnio jezdzimy (poza Praga), bo drogo po to bo tamto, a tu nagle prosze, mozna jechac.  Wrr

TAKIE TAM ROZNE

Po takim okresie nie-pisania ciezko wybrac to co najwazniejsze. Pare informacji..

Dostalam sie do 3 etapu rozmow kwalifikacyjnych w tym NGO o ktorym pisalam pare tygodni temu. Nastepny etap trwa 5 dni, jesli znajde kogos kto sie w tym czasie zajmie Zu to dam rade. Jesli 🙂 No a gdyby nie to i tak jest git bo ciesze sie, ze doszlam az tak daleko. Czas pokaze. Byloby to swietne doswiadczenie:)

Maroko– krakowskim targiem ustalilismy, ze na wakacje w grudniu jedziemy do Maroka. Ja wiem, ze taka specyficzna destynacja, ale Boski mowi, ze piekna i bardzo chce, wiec pojedziemy. Potem na kilka dni do Lizbony. Powrot na swieta.

Gosia przezywa cos w rodzaju okresu buntu. Potrafi byc okropna. Mowie sobie, ze to musi miec po mamusi. Karma wraca 🙂 Zdaniem Siostruni bylam koszmarnym dzieckiem. Gosia koszmarna nie jest tylko czasem jej wali na dekiel. Wiec taka rozwodniona karma wraca 🙂

Wrocilismy z Pragi. Jak zwykle tydzien spedzony na spotkaniach, lekarzach itp. Na przyklad wlosy przezywaja nowy etap braku milosci do mnie. Tym razem jakas infekcja. Zdaniem lekarza idzie ku lepszemu. No, byloby fajnie. Za to tarczyca Gosi niespodziewanie dla wszystkich naprawila sie nagle sama. Od 2 roku zycia je hormony. W lecie lekarka powiedziala, ze nagle wyniki swietne i w ciagu roku urosla niesamowitych dla jej wieku 9cm. Wczoraj inna lekarka stwierdzila, ze tarczyca nie wykazuje zmian patologicznych. Fenix moj kochany!

Obejrzalam stary film Lindy “JASNE BLEKITNE OKNA“. Jest duzo duzo lepszy niz oczekiwalam. To nie prawda, ze za duzo tam nieszczescia. Zycie niestety takie jest. Bo szczescia nie definuje ilosc kasy. 

KTOS WE MNIE – Sarah Waters. W koncu przeczytalam, po latach stania na polce. Na poczatku nuda, potem troche sie rozkrecilo, a na koniec nie stalo sie nic. Ponoc to ksiazka z nieco wyzszej polki, taka juz lepszejsza literatura. No nie wiem. Jesli lepszosc definjuje nuda to ja postoje. Taki Sandor Marai potrafi napisac ksiazke w ktorej nie dzieje sie nic, NIC a czlowiek nie moze oderwac oczu od czytania. U Walters dzieje sie duzo. A nic. Sa lepsze ksiazki.

Blog tez pisze, ale drugi. Na moja, powstajaca, strone internetowa. Jak ktos bedzie chcial to przekaze adres.

Dzieci wracaja! Lece 🙂  

 

AGRADABLA – CERTYFIKOWANY LIFE COACH

Stalo sie, od jakiegos tygodnia jestem certyfikowanym coachem (zgodnie z wymaganiami International Coach Federation). Ciagle sie ucze, nadal jestem niecierpliwa i mam wrazenie, ze jak nie zbawie swiata w ciagu 3 tygodni to powinni mnie ukamieniowac. Ciagle zapominam, ze zmiana trwa a klient potrzebuje czasu zeby wszystko sobie poukladal w glowie. Jestem bardzo ciekawa co przyniesie zycie. Juz sie ciesze!

KLUB miniPOLIGLOTeK

Boski wzial dzisiaj dzieci na hustawki do parku. W pewnym momencie do Gosi podbiegla dziewczynka w podobným wieku i po angielsku zapytala czy Gosia mowi po arabsku (w dzielnicy w ktorej jest park jest bardzo duzo ludzi z Bangladeszu). Na co Gosia, pewnie chcac sie pochwalic, odpowiedziala po angielsku, ze po arabsku co prawda nie mowi, zna za to polski i czeski. A to super odpowiedziala dziewczynka, bo ja tez znam polski. I polecialy sie razem bawic.

Takie rzeczy to tylko w Londynie….

ENCYKLOPEDIA WIEDZY BEZUZYTECZNEJ

Zu o malo co nie umarla z glodu o 4:30 rano. Wiercila sie. Naciagala dziwnie krotka pizamke, ktora Gosia dostala na 5 piate urodziny a potem definitywnie wykopala mamusie do kuchni po “am am”. Po zjedzeniu solidnej porcji hippa z miesem usnela w swojej ulubionej pozycji: oparta czolem o moje czolo z reszta pyszczka umieszczona gdzies na wysokosci mojego oczodolu. Ja nie usnelam.

Mialam za to  czas skupic sie na moich ostatnio ulubionych rozwazaniach pod tytulem: “przeciez ja nic nie potrafie”. Jako osoba swiadoma zdaje sobie sprawe, ze to nie jest zupelnie tak, ze nic nie wiem. Wrecz przeciwnie, mam w glowie jakas kosmicznie duza baze danych na tematy roznie, szkoda, ze glownie bezuzyteczne. 

Mieszkam sobie w tym Londynie i zajmuje sie tuleniem, gotowaniem, robieniem zadan domowych i przemieszczaniem na piechote na szalone odleglosci a za woda swiat (czytaj znajomi) rozwijaja sie dynamicznie. Wszyscy maja jakies konkretne umiejetnosci. A jesli jeszcze konkretnie nie maja, to sa na dobrej drodze, a ja tu sobie wymyslam jak uczesze Gosie na “Dzien szalonych wlosow”. Zaraz ktos sie odezwie, ze tez by chcial miec czas zajmowac sie dyrdymalami i ze mi zazdrosci a ja tu medze. Tylko, ze to nie jest takie proste. Wcale nie mowie, ze nie widze pozytywnych aspektow mojego zycia. Co tu duzo gadac sama sobie zazdroszcze jak przytulam sie do slicznego malego cialka Zu w koszulce z rybka, kladac sie spac na poludniowa drzemke. Uwielniam gilgotac Gosie po boczkach tak, ze ledwo co sie nie posika. Tylko ja zawsze chcialam byc w jakiejs dziedzinie mistrzuniem a mam wrazenie, ze czas ucieka a ja nie moge pochwalic sie zbyt wieloma osiagnieciami. Oczywiscie jestem dumna! sunac wozem z Zu na pokladzie z przesliczna, paplajaca Gosia w szkolnym mundurku po boku. Jestem dumna, ze jednak sie udalo, ze mam 2 (DWIE!!! tak jak chcialam) przesliczne corki. Choc chodzi mi tez po glowie, ze to takie dziwne, ze to niby ja jestem MATKA?! czy aby nie jestem za mloda? zbyt glupia? Bo jakos tak w swojej glowie nigdy nie przestalam byc dzieckiem i nawet tak jakos kawy czy alkoholu nigdy nie nauczylam sie pic, bo to chyba jeszcze nie dla mnie. Jestem dumna, ale bycie matka to tylko czesc moich ambicji. A reszta?

Tak wiec jestem sobie i chcilabym zeby porwal mnie wir zajec. Jakas czesc mnie ciagle ma nadzieje, ze ktos mnie w tym kacie znajdzie i odwiezie na bialym koniu zebym mogla zaczac zbawiac swiat. Ta bardziej racjonalna ja przypomina: rusz dupe, to twoje zycie tak sie staraj i moze na starosc naucz sie czegos solidnego. Czas ucieka, juz 7:20 (u was 8:20) i tak sie porannie bujam.

ZDJECIE DO DOWODU OSOBISTEGO

Zastanawialam sie ostatnio nad fenomenem zdjec do dowodu osobistego. Czlowiek ma sie na nich nie usmiechac i wygladac “neutralnie”, w efekcie, jak juz mnie ten fotograf nastawi zwykle wygladam jak eskimos. Swiecie dziw sie normalnie nie wygladam jak eskimos, co wiedzie do konkluzji, ze robienie mi takiego zdjecia nie pomoga jednak w mojej identyfikacji. Co wiecej chyba nie mam znajomego/znajomej ktorzy by na tak zrobionym “neutralnej” fotografii wygladali podobnie do siebie, nie marzac juz o tym, zeby wygadali chociaz troche ladnie. I w tym momencie powraca do glowy pytanie: w jakim celu wszyscy stadnie mamy miec w dowodach osobistych szpatne zdjecia, ktore zwykle nie sa do nas specjalnie podobne? Skoro pan moze miec zdjecie z broda a pani z grzywka to dlaczego ja nie moge miec z delikatnym usmiechem? nie mowiac juz o retuszu. Moze wlasnie retusz powinien byc zakazany? Ot problemy pierwszego swiata 🙂 Dobranoc!